Krajobraz polskiej onkologii i hematologii w 2026 roku to obraz ogromnego skoku technologicznego, w którym nowotwory uznawane jeszcze dekadę temu za wyrok, stają się chorobami poddającymi się długofalowej kontroli. Innowacyjne terapie celowane i immunoterapia radykalnie zmieniły rokowania pacjentów. Mimo to, w obszarze raka prostaty – obecnie nowotworu numer jeden pod względem zachorowalności wśród mężczyzn w Polsce (21 tysięcy nowych przypadków rocznie) – wciąż istnieją niezaspokojone potrzeby. To właśnie tutaj terapia radioligandowa (RLT) definiuje nową granicę możliwości terapeutycznych, oferując pomoc tam, gdzie medycyna tradycyjna dotychczas rozkładała ręce.
Dr n. med. Bożena Sikora-Kupis z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii podkreśla, że sytuacja polskich pacjentów jest obecnie bardzo dobra, jeśli chodzi o dostęp do standardowych linii leczenia. Onkolodzy dysponują szerokim wachlarzem narzędzi dla chorych w stadium zaawansowanym i przerzutowym, co realnie wydłuża życie. Jednak, jak zaznacza ekspertka, „ciągle chcemy więcej”. Wyzwaniem 2026 roku jest pełne usystematyzowanie dostępu do terapii radioligandowej. Choć nie jest to technologia zupełnie nowa w świadomości lekarzy, jej dostępność wciąż opiera się na procedurze Ratunkowego Dostępu do Technologii Lekowych (RDTL). Jest to proces skomplikowany logistycznie i biurokratycznie, wymagający od lekarzy każdorazowego uzasadniania terapii dla konkretnego pacjenta, co nieuchronnie wydłuża czas do podania pierwszej dawki leku.
Sercem terapii radioligandowej jest unikalne połączenie diagnostyki z leczeniem, określane mianem teranostyki. Mechanizm ten opiera się na wykorzystaniu ligandu, który niczym inteligentny naprowadzacz odnajduje na komórkach rakowych specyficzne białko przezbłonowe PSMA. Do tego nośnika dołączony jest radioizotop – najczęściej Lutet-177. „W momencie, kiedy połączy się nam ten ligand, dochodzi do emisji cząstek beta, które działają na komórki nowotworowe” – wyjaśnia dr Sikora-Kupis. Kluczową przewagą tej metody jest jej zasięg: promieniowanie niszczy DNA komórki rakowej od środka, działając na obszarze zaledwie milimetrów. Pozwala to na uderzenie w ogniska nowotworu przy jednoczesnym oszczędzeniu zdrowych narządów, co drastycznie redukuje skutki uboczne w porównaniu do klasycznej chemioterapii czy radioterapii zewnętrznej.
Kwalifikacja do leczenia Lutetem jest procesem wysoce zindywidualizowanym. Nie jest to bowiem terapia „dla każdego”. Jak wskazuje dr Sikora-Kupis, dedykowana jest ona chorym w fazie oporności na kastrację, którzy przeszli już standardową ścieżkę: nowoczesne leki hormonalne oraz chemioterapię. Co więcej, skuteczność radioligandów jest uzależniona od wyników badania PET. Tylko pacjenci z wysoką ekspresją białka PSMA są kandydatami do tego leczenia. Ta precyzyjna selekcja sprawia, że lekarze z dużym prawdopodobieństwem mogą przewidzieć, u kogo terapia przyniesie korzyści. W praktyce klinicznej Narodowego Instytutu Onkologii notuje się przypadki wręcz spektakularne. Dr Sikora-Kupis przywołała historię pierwszego pacjenta, który po kilkunastu wcześniejszych liniach leczenia i z markerem PSA przekraczającym tysiąc, po sześciu dawkach lutetu osiągnął całkowitą remisję w badaniu PET oraz nieoznaczalny poziom markera we krwi.
Mimo wysokiej skuteczności i niskiej toksyczności, terapia radioligandowa niesie ze sobą wyzwania logistyczne, które w 2026 roku wymagają pilnych rozwiązań systemowych. Produkcja i podawanie radiofarmaceutyków wymagają zaawansowanej infrastruktury medycyny nuklearnej, którą nie każdy ośrodek onkologiczny posiada. Obecnie ciężar leczenia spoczywa na największych placówkach, co zmusza chorych do dalekich podróży. Rozwiązaniem, o które apeluje środowisko medyczne, jest wprowadzenie terapii do regularnego programu lekowego. Pozwoliłoby to na decentralizację opieki i zapewnienie pacjentom równego dostępu do leczenia niezależnie od miejsca zamieszkania.
Przyszłość terapii radioligandowej to także przesuwanie jej zastosowania na wcześniejsze etapy choroby. Dr Sikora-Kupis zauważa, że trwające badania kliniczne już teraz wykazują poprawę przeżycia całkowitego u pacjentów, u których Lutet zastosowano szybciej, zanim choroba rozwinie pełną oporność. To otwiera nowy rozdział w onkologii urologicznej, gdzie radioligandy mogą stać się nie tylko „ostatnią deską ratunku”, ale standardowym elementem wczesnej interwencji. W dobie rosnącej świadomości pacjentów, którzy sami dopytują o „leczenie Lutetem”, wdrożenie systemowych rozwiązań wydaje się nieuniknione i niezbędne dla utrzymania wysokiego standardu polskiej opieki onkologicznej.
Dr Iwona Skoneczna: Radioligandowa terapia PSMA to nowy rozdział w leczeniu raka prostaty
Dr n. med. Bożena Sikora-Kupis to specjalistka w dziedzinie onkologii klinicznej, od wielu lat związana zawodowo z Kliniką Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie. Zajmuje się leczeniem nowotworów układu moczowo-płciowego, koncentrując się przede wszystkim na raku prostaty oraz raku pęcherza moczowego. Dysponuje bogatym doświadczeniem w kwalifikowaniu pacjentów do chemioterapii, immunoterapii i terapii radioizotopowej, a także w prowadzeniu badań klinicznych. Jest aktywnym członkiem Polskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (PTOK), Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ESMO) oraz Multinational Association of Supportive Care in Cancer (MASCC).
Nowoczesne terapie w raku prostaty – między przełomem a barierami systemu
Najczęstsze pytania o terapię Lutetem-177
Czy terapia radioligandowa jest bardziej obciążająca niż chemioterapia? Wręcz przeciwnie. Dr n. med. Bożena Sikora-Kupis podkreśla, że dzięki celowanemu działaniu na komórki z ekspresją PSMA, toksyczność jest znacznie mniejsza. Pacjenci zazwyczaj bardzo dobrze tolerują wlewy i nie doświadczają tak drastycznych skutków ubocznych jak przy tradycyjnej chemioterapii.
Jakie badania są niezbędne do rozpoczęcia leczenia? Podstawą jest badanie obrazowe PET/CT ze specjalnym znacznikiem celującym w PSMA (np. Galem-68). Pozwala ono lekarzowi „zobaczyć”, czy nowotwór posiada odpowiednie receptory, do których będzie mógł przyczepić się leczniczy Lutet.
Czy leczenie Lutetem jest w Polsce bezpłatne? Obecnie leczenie jest dostępne głównie przez procedurę RDTL (Ratunkowy Dostęp do Technologii Lekowych), co oznacza, że jest finansowane przez NFZ po indywidualnym rozpatrzeniu wniosku szpitala. Eksperci dążą do tego, aby w 2026 roku terapia stała się częścią standardowego, bezpłatnego programu lekowego.
Ile trwa cykl leczenia i jak wygląda podanie leku? Lek podaje się dożylnie w warunkach oddziału medycyny nuklearnej. Zazwyczaj schemat obejmuje do 6 podań w odstępach co 6–8 tygodni. Po wlewie pacjent pozostaje pod obserwacją do czasu spadku poziomu promieniowania do bezpiecznych norm.
Czy terapia radioligandowa może całkowicie wyleczyć zaawansowanego raka prostaty? W stadium przerzutowym rzadko mówi się o całkowitym wyleczeniu w sensie definitywnym, jednak jak wskazują przypadki z Narodowego Instytutu Onkologii, możliwe jest uzyskanie całkowitej remisji zmian przerzutowych i wieloletnia kontrola choroby przy doskonałej jakości życia pacjenta.
Prof. Marek Dedecjus: Terapia radioligandowa — precyzyjna broń nowej generacji w onkologii
Źródło: Wypowiedzi eksperta pochodzą z debaty ”Zdrowie i system ochrony zdrowia w punkcie zwrotnym”, organizowanej w dniu 19 stycznia 2026r. przez redakcję tygodnika Wprost. Spotkanie poświęcone przełomom w onkologii i hematologii prowadziła redaktor Katarzyna Pinkosz.

















Zostaw odpowiedź