Sepsa nie jest odrębną chorobą ani synonimem posocznicy. To zagrażająca życiu, nieprawidłowa reakcja organizmu na zakażenie, która może w krótkim czasie doprowadzić do niewydolności narządów. Może wystąpić u noworodka, kobiety w połogu, seniora, pacjenta onkologicznego, ale także u wcześniej całkowicie zdrowej osoby. O tym, jak rozpoznawać zagrożenie, dlaczego każda godzina ma znaczenie i jak mówić o sepsie bez utrwalania mitów, dyskutowali eksperci podczas Medycznego MasterClass „Sepsa bez stereotypów” w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA w Warszawie.
Spotkanie zorganizowane przez Fundację Urszuli Jaworskiej oraz Państwowy Instytut Medyczny MSWiA odbyło się z okazji Światowego Dnia Sepsy. Przygotowano je przede wszystkim dla dziennikarzy zajmujących się zdrowiem, medycyną i nauką. Organizatorzy podkreślali, że sposób informowania o sepsie może mieć bezpośredni wpływ na zachowanie pacjentów i ich bliskich, a w konsekwencji – na czas udzielenia pomocy.

W wydarzeniu zorganizowanym przez Fundację Urszuli Jaworskiej uczestniczyli m.in. wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski, dr Małgorzata Mikaszewska-Sokolewicz z Instytutu „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka”, dr Tomasz Siegel z PIM MSWiA oraz Dr Maxime Ndlumingo z bioMérieux. Spotkanie stanowiło część realizowanej przez organizatorów Strategii Walki z Sepsą na lata 2025–2030.
Sepsą nie można się zarazić
Jednym z najważniejszych celów spotkania było uporządkowanie podstawowych pojęć. Sepsa nadal bywa opisywana jako choroba zakaźna, którą można się od kogoś zarazić. Tymczasem zakaźne mogą być bakterie, wirusy, grzyby lub inne drobnoustroje wywołujące infekcję. Sama sepsa jest reakcją organizmu na zakażenie – reakcją, która wymyka się spod kontroli i zaczyna prowadzić do uszkodzenia własnych tkanek oraz narządów. Nie należy jej również automatycznie utożsamiać z posocznicą. Określenie „posocznica” było tradycyjnie wiązane z obecnością drobnoustrojów we krwi, natomiast sepsa może się rozwinąć także wtedy, gdy zakażenie rozpoczęło się w płucach, drogach moczowych, jamie brzusznej, skórze lub innym miejscu. Dodatni posiew krwi pomaga ustalić przyczynę infekcji, ale nie jest warunkiem rozpoznania sepsy.
Najcięższą postacią tego stanu jest wstrząs septyczny. Dochodzi wówczas do poważnych zaburzeń krążenia i metabolizmu, a utrzymanie prawidłowego ciśnienia tętniczego wymaga intensywnego leczenia. Jest to bezpośrednie zagrożenie życia. Eksperci porównywali sepsę do zawału serca i udaru mózgu. W każdym z tych stanów szybkość rozpoznania i rozpoczęcia właściwego leczenia ma zasadnicze znaczenie dla szans pacjenta. W przypadku sepsy czas wpływa nie tylko na prawdopodobieństwo przeżycia, lecz także na to, w jakim stanie chory opuści szpital i czy będzie mógł powrócić do wcześniejszego życia rodzinnego, społecznego i zawodowego.
Dr Maxime Domingo wskazywał, że na świecie sepsa dotyka rocznie około 50 mln osób i wiąże się z około 11 mln zgonów. Podkreślał też, że opóźnienie zastosowania właściwego leczenia przeciwbakteryjnego o każdą kolejną godzinę może znacząco zwiększać ryzyko śmierci. Dlatego w rozmowie o sepsie często pojawia się pojęcie „złotej godziny” – czasu, w którym konieczne jest możliwie szybkie rozpoznanie zagrożenia, pobranie materiału do badań i rozpoczęcie leczenia.
Nie istnieje jednak jeden uniwersalny lek „na sepsę”. Terapia zależy od źródła infekcji, rodzaju drobnoustroju, stopnia niewydolności narządów oraz chorób współistniejących. Pacjent może wymagać antybiotykoterapii, leczenia płynami, leków podtrzymujących ciśnienie, tlenoterapii lub wentylacji mechanicznej, a niekiedy także zabiegu pozwalającego usunąć źródło zakażenia. Nowoczesna diagnostyka mikrobiologiczna może znacznie skrócić czas oczekiwania na identyfikację patogenu i pomóc lekarzom dobrać celowane leczenie. Sam zakup urządzeń nie rozwiązuje jednak problemu. Wynik musi szybko dotrzeć do zespołu klinicznego, zostać prawidłowo zinterpretowany i przełożyć się na decyzję terapeutyczną. Dlatego potrzebne są nie tylko technologie, lecz także procedury oraz sprawna współpraca laboratorium, lekarzy i personelu pielęgniarskiego.
Rodzic widzi, że dziecko jest „jakieś inne”
Szczególnie dużo uwagi poświęcono sepsie u dzieci, przede wszystkim u noworodków i niemowląt. W tej grupie objawy mogą być niecharakterystyczne, a stan pacjenta potrafi pogorszyć się w ciągu kilku godzin, a czasami nawet szybciej. – Rodzice najczęściej mówią: „ono jest jakieś inne” – podkreślała dr Małgorzata Mikaszewska-Sokolewicz.

Dziecko może stać się nadmiernie senne, apatyczne, trudniejsze do obudzenia, odmawiać jedzenia lub picia albo zacząć szybciej oddychać. Niepokojącym sygnałem może być zmiana koloru skóry, jej marmurkowaty wygląd, ochłodzenie kończyn, wysypka nieblednąca pod uciskiem, znacznie mniejsza ilość oddawanego moczu czy brak poprawy po podaniu leku przeciwgorączkowego. Co ważne, gorączka nie zawsze występuje. Prawidłowa temperatura nie powinna więc automatycznie uspokajać rodziców, jeżeli zachowanie dziecka wyraźnie odbiega od normy. Nie wszystkie objawy muszą też pojawić się jednocześnie. Znaczenie ma ich układ, tempo narastania oraz to, jak obecny stan różni się od codziennego funkcjonowania dziecka.
Ekspertka zaznaczyła, że informacje przekazywane przez rodziców powinny być traktowane poważnie. To oni najlepiej znają dziecko i mogą jako pierwsi dostrzec zmianę, której nie da się jeszcze opisać za pomocą jednego wyniku badania. Rozpoznanie sepsy nie opiera się zresztą wyłącznie na oznaczeniu jednego parametru zapalnego. Lekarz ocenia oddychanie i krążenie dziecka, jego świadomość, zachowanie oraz wygląd skóry, a następnie zleca odpowiednie badania laboratoryjne i mikrobiologiczne. U najmłodszych pacjentów trzeba przy tym rozsądnie planować liczbę i kolejność pobrań. Objętość krwi, którą można bezpiecznie pobrać od wcześniaka lub niemowlęcia, jest ograniczona. Nowe metody diagnostyczne pozwalające pracować z mniejszą ilością materiału mogą mieć w tej grupie szczególne znaczenie.
Poruszającym momentem spotkania była historia Filipka, wcześniaka, który zmarł wskutek piorunującej sepsy. Jego mama opowiadała o nagłym pogorszeniu stanu dziecka i trwającej kilka godzin walce lekarzy o jego życie. Filipek przyszedł na świat razem z siostrą. Początkowo to właśnie o stan dziewczynki szczególnie obawiali się rodzice i personel medyczny. Tym większym szokiem okazała się gwałtownie rozwijająca się sepsa u chłopca. Mama Filipka podkreślała, że nie szuka winnych. Zwracała jednak uwagę na znaczenie słuchania rodziców, reagowania na zgłaszane przez nich obawy oraz ciągłego szkolenia personelu. Historia jej rodziny przypomniała, że nawet przy zachowaniu procedur nie każde zakażenie można zatrzymać. Pokazała również, jak ogromne znaczenie ma sposób komunikowania się z rodziną – zarówno podczas walki o życie dziecka, jak i po jego śmierci.
Sepsa nie kończy się wraz z wypisem ze szpitala
Jednym z mitów, z którym mierzyli się eksperci, jest przekonanie, że pacjent, który przeżył sepsę i opuścił szpital, jest już całkowicie zdrowy. U części chorych utrzymują się zaburzenia koncentracji i pamięci, osłabienie mięśni, przewlekłe zmęczenie, dolegliwości bólowe, trudności z poruszaniem się oraz objawy depresji, lęku lub zespołu stresu pourazowego. Najcięższe przypadki mogą wiązać się z trwałym uszkodzeniem narządów, a nawet koniecznością amputacji.
U dzieci długofalowe następstwa nie zawsze są widoczne bezpośrednio po zakończeniu hospitalizacji. Mogą ujawnić się dopiero wraz z rozwojem i rosnącymi wymaganiami wobec układu nerwowego. Informacja o przebytej sepsie powinna więc pozostać w historii medycznej pacjenta i być przekazywana lekarzom podczas kolejnych konsultacji. Nie oznacza to jednak, że dziecko po sepsie nie może dalej prawidłowo się rozwijać. Młody organizm ma duże możliwości regeneracyjne, a rehabilitacja i odpowiednio zaplanowana opieka mogą pomóc odzyskać utracone funkcje. Przebyta sepsa pozostaje ważną częścią historii pacjenta, ale nie musi określać całego jego późniejszego życia.

Sepsa może wystąpić u wcześniej całkowicie zdrowej osoby, jednak ryzyko jej ciężkiego przebiegu jest większe u pacjentów z chorobami przewlekłymi i osłabioną odpornością. Dr Tomasz Siegel zwracał uwagę m.in. na osoby z chorobami nowotworowymi, cukrzycą, niewydolnością nerek, AIDS oraz innymi przyczynami zaburzeń działania układu immunologicznego. W tej grupie zakażenie może rozwijać się gwałtowniej, a jego objawy bywają mniej wyraźne. Leki wpływające na działanie układu odpornościowego mogą sprawić, że pacjent nie będzie miał wysokiej gorączki mimo narastającego zagrożenia. Alarmujące powinny być m.in. nietypowa senność, splątanie, pogorszenie kontaktu, przyspieszony oddech, znaczne osłabienie lub zmiany wyglądu skóry.
Dużą rolę odgrywają bliscy, którzy mogą zauważyć zmianę zachowania chorego wcześniej niż on sam. Eksperci przypomnieli również o znaczeniu szczepień zalecanych osobom starszym i przewlekle chorym. Szczepienia nie chronią przed każdą sepsą, ale zmniejszają ryzyko części zakażeń, które mogą doprowadzić do jej rozwoju.
Szczególna czujność podczas ciąży i połogu
Osobną część spotkania poświęcono sepsie u kobiet w ciąży, podczas porodu i w połogu. Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski, występujący również jako lekarz ginekolog i położnik, mówił o znaczeniu zapobiegania zakażeniom oraz właściwego monitorowania ciężarnej. Ryzyko może być związane m.in. z zakażeniami dróg moczowych i dróg rodnych, przedwczesnym odpłynięciem płynu owodniowego, powikłaniami położniczymi, poronieniem lub zabiegami wykonywanymi w okresie okołoporodowym. Ważne jest wykonywanie badań zalecanych w ciąży, leczenie rozpoznanych infekcji oraz stosowanie profilaktyki antybiotykowej w sytuacjach określonych w standardach medycznych.
W tym kontekście eksperci przypomnieli o fundamentalnym znaczeniu higieny rąk w placówkach medycznych. Zasada „nic poniżej łokcia” – krótkie rękawy, brak zegarków, pierścionków, bransoletek i sztucznych paznokci – nie jest kwestią estetyki. Ma ograniczać przenoszenie drobnoustrojów pomiędzy personelem a szczególnie podatnymi pacjentami, takimi jak wcześniaki, kobiety po porodzie czy osoby leczone na oddziałach intensywnej terapii.
Nie wszystkich zakażeń można uniknąć, ale konsekwentne przestrzeganie procedur higienicznych pozostaje jednym z najprostszych i najważniejszych sposobów ograniczania ryzyka.
Bez danych trudno zaplanować skuteczną walkę z sepsą
Jednym z najważniejszych systemowych tematów spotkania był brak pełnych danych o liczbie przypadków sepsy, śmiertelności i długoterminowych następstwach tego stanu. W praktyce sepsa bywa ujmowana w dokumentacji obok choroby podstawowej lub zakażenia, które do niej doprowadziło, np. zapalenia płuc, zakażenia dróg moczowych czy zapalenia otrzewnej. Sposób kodowania i raportowania nie pozwala więc niezawodnie wyodrębnić wszystkich pacjentów, u których doszło do sepsy.
Podczas spotkania wskazywano na brak jednolitej kodyfikacji, która pozwalałaby uchwycić sepsę jako bezpośrednio zagrażający życiu stan rozwijający się w następstwie różnych zakażeń. W efekcie część przypadków może znikać w statystykach pod rozpoznaniem choroby pierwotnej. Utrudnia to określenie rzeczywistej skali problemu. Bez wiarygodnych danych nie można rzetelnie ocenić śmiertelności, porównać wyników leczenia poszczególnych ośrodków, oszacować kosztów opieki ani zaplanować działań naprawczych. Nie wiadomo też wystarczająco dużo o jakości życia osób, które przeżyły sepsę, i o pomocy, jakiej potrzebują po wyjściu ze szpitala.
Eksperci mówili dlatego o potrzebie stworzenia spójnego systemu zbierania informacji, standardów postępowania oraz mierników jakości obejmujących diagnostykę, terapię i wyniki leczenia. Jako przykład przedstawiono rozwiązania wdrażane w Niemczech, gdzie szpitale raportują określone wskaźniki związane z postępowaniem w sepsie. Pozwala to porównywać ośrodki, identyfikować opóźnienia i kierować szkolenia tam, gdzie są najbardziej potrzebne.
Sepsa nie jest chorobą, którą można się zarazić, nie dotyczy wyłącznie szpitali i nie rozwija się jedynie u osób ciężko chorych. Nie istnieje też jeden objaw, jedno badanie ani jeden lek, które rozstrzygają sytuację każdego pacjenta. W przypadku podejrzenia pozostaje konieczność szybkiej reakcji. Jeżeli podczas zakażenia stan chorego gwałtownie się pogarsza, pojawiają się zaburzenia świadomości, problemy z oddychaniem, nietypowa senność, marmurkowata lub sina skóra, znaczne osłabienie albo wyraźnie zmniejszona ilość oddawanego moczu, nie należy czekać na rozwój kolejnych objawów. W przypadku sepsy czas może decydować nie tylko o przeżyciu, ale również o tym, w jakim stanie pacjent wróci do codziennego życia.
Czytaj także: Szczepienia podczas leczenia onkologicznego. Czy można zaszczepić się w trakcie chemioterapii?
Zalecenia dotyczące szczepień u chorych na nowotwory
• Artykuł zaktualizowano:

















Zostaw odpowiedź