Sejm uchwalił nowelizację ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, określaną jako „Lex Szarlatan”. Projekt ma rozszerzyć możliwości reagowania na praktyki pseudomedyczne i medyczną dezinformację, zwłaszcza gdy dotyczą one osób z chorobami nowotworowymi, ciężko chorych lub dzieci. Ustawa przewiduje m.in. wysokie kary finansowe, decyzje nakazujące szybkie wstrzymanie niebezpiecznych działań, ostrzeżenia publiczne oraz rozwiązania dotyczące treści rozpowszechnianych w internecie.
W piątek 3 lipca Sejm uchwalił rządową nowelizację ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, znaną w debacie publicznej jako „Lex Szarlatan”. Za uchwaleniem ustawy głosowało 232 posłów, przeciw było 34, a 162 wstrzymało się od głosu. Łącznie udział w głosowaniu wzięło 428 posłów. Projekt został skierowany do dalszych prac legislacyjnych — teraz zajmie się nim Senat, a następnie ustawa trafi do podpisu Prezydenta RP.
Nowelizacja ma przede wszystkim wzmocnić ochronę pacjentów przed osobami i podmiotami, które zarobkowo oferują metody przedstawiane jako lecznicze lub diagnostyczne, choć nie znajdują one potwierdzenia w aktualnej wiedzy medycznej. Dotyczy to również przypadków, w których pacjent jest nakłaniany do rezygnacji z uznanego leczenia albo otrzymuje przekaz podważający skuteczność terapii stosowanych zgodnie z aktualnymi standardami.
Ministerstwo Zdrowia wskazywało podczas prac nad projektem, że problem obejmuje zarówno osoby podszywające się pod specjalistów, jak i podmioty wykorzystujące internet oraz media społecznościowe do promowania niesprawdzonych terapii. Wśród wskazywanych zjawisk są diagnozowanie i leczenie chorób bez uprawnień, przypisywanie metodom niepotwierdzonych właściwości leczniczych, prowadzenie działalności leczniczej bez wymaganego wpisu do rejestru oraz publiczne rozpowszechnianie medycznej dezinformacji.
Pseudomedycyna ma zostać opisana bardziej precyzyjnie
Jednym z ważniejszych elementów prac nad ustawą było doprecyzowanie, czym mają być praktyki pseudomedyczne. W toku konsultacji zwracano uwagę, że regulacja nie powinna obejmować każdej aktywności prozdrowotnej prowadzonej poza systemem ochrony zdrowia ani automatycznie kwalifikować jako nielegalnych wszystkich metod wykorzystywanych przez pacjentów w ramach samopomocy czy działań wspierających.
W przyjętym rozwiązaniu kluczowe znaczenie ma cel działania oraz ryzyko dla pacjenta. Praktyka pseudomedyczna ma dotyczyć sytuacji, w których osoba uzyskuje korzyść majątkową lub osobistą i albo udziela świadczeń zdrowotnych bez wykonywania zawodu medycznego, narażając pacjenta na ryzyko uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia lub śmierci, albo wprowadza chorego w błąd co do leczniczych czy diagnostycznych właściwości proponowanej metody.
Szczególne znaczenie mają przypadki dotyczące małoletnich, chorób onkologicznych, ciężkich chorób nieuleczalnych oraz zaburzeń psychicznych. To właśnie w tych sytuacjach pacjenci i ich bliscy mogą podejmować decyzje pod wpływem obietnic szybkiej poprawy, całkowitego wyleczenia lub zastąpienia terapii prowadzonej przez lekarza.
Podczas sejmowej debaty wiceministra zdrowia Katarzyna Kęcka zwracała uwagę, że projekt nie ma prowadzić do zakazywania wszystkich praktyk związanych z ziołolecznictwem czy metodami wspomagającymi. Jak mówiła: „Melisa jest dobrym ziołem na uspokojenie, jeżeli jest naparem. Ale jeżeli ktoś powie, że wyleczy raka, to już jest szarlataneria”.
Nowe możliwości dla Rzecznika Praw Pacjenta
Po wejściu ustawy w życie Rzecznik Praw Pacjenta ma otrzymać szersze kompetencje administracyjne. Najistotniejsza zmiana dotyczy możliwości reagowania jeszcze w trakcie postępowania, gdy dalsze działania danego podmiotu mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia lub życia pacjentów.
Rzecznik ma móc wydawać decyzje zabezpieczające, które zobowiążą podmiot do czasowego powstrzymania się od określonych praktyk przed zakończeniem całego postępowania. Taka decyzja ma być objęta rygorem natychmiastowej wykonalności. Chodzi o to, aby interwencja była możliwa również wtedy, gdy długotrwałe postępowanie administracyjne mogłoby oznaczać dalsze narażanie pacjentów na ryzyko.
Projekt przewiduje również możliwość nakazania zaniechania praktyki, usunięcia jej skutków oraz opublikowania decyzji lub ostrzeżenia skierowanego do pacjentów. Ministerstwo Zdrowia podkreślało, że nowe rozwiązania mają umożliwić szybsze reagowanie na działania prowadzone w internecie, gdzie reklama rzekomych terapii może docierać do dużej grupy odbiorców w krótkim czasie.
Sankcje finansowe mają sięgać do 1 mln zł. Rzecznik ma móc nakładać je nie tylko wtedy, gdy zakazana praktyka trwa w chwili wydawania decyzji, lecz także w przypadku, gdy podmiot zaprzestanie działania dopiero po wszczęciu postępowania. Rozwiązanie ma ograniczyć sytuacje, w których osoba lub firma usuwa ofertę tuż przed rozstrzygnięciem, a następnie wraca do podobnej działalności pod inną nazwą albo w innym kanale komunikacji.
Rejestr i działania wobec stron internetowych
Przyjęte przez Sejm rozwiązania dotyczą również medycznej dezinformacji rozpowszechnianej publicznie w celach zarobkowych. Regulacja obejmuje zarówno promowanie metod przedstawianych jako skuteczne mimo braku podstaw naukowych, jak i rozpowszechnianie informacji podważających bezpieczeństwo lub skuteczność metod zgodnych z aktualną wiedzą medyczną.
W ramach nowych kompetencji ma powstać jawny rejestr podmiotów, wobec których stwierdzono stosowanie praktyk pseudomedycznych lub szerzenie medycznej dezinformacji. Rejestr ma być dostępny w internecie. Przewidziano również możliwość występowania o blokowanie stron internetowych służących rozpowszechnianiu niebezpiecznych treści. Użytkownik, który trafi na taką domenę, miałby zostać przekierowany na stronę z komunikatem ostrzegawczym Rzecznika Praw Pacjenta.
W praktyce oznacza to przeniesienie części działań przeciwko nieuczciwym praktykom z długotrwałej drogi sądowej na postępowanie administracyjne. Rzecznik ma prowadzić postępowania w oparciu o mechanizmy wykorzystywane już w sprawach naruszania zbiorowych praw pacjentów, ale z nowymi instrumentami dostosowanymi do problemu pseudomedycyny i dezinformacji.
Dlaczego temat jest szczególnie ważny w onkologii
W uzasadnieniu potrzeby regulacji wielokrotnie wskazywano na ryzyko związane z oferowaniem pacjentom onkologicznym metod, które mają zastępować leczenie przeciwnowotworowe albo skłaniać do jego odroczenia. Problem nie dotyczy wyłącznie samego stosowania dodatkowych metod wspierających samopoczucie, o ile nie są one przedstawiane jako alternatywa dla terapii prowadzonej przez lekarza. Najpoważniejsze zagrożenie pojawia się wtedy, gdy pacjent rezygnuje z chirurgii, radioterapii, chemioterapii, leczenia systemowego lub innych rekomendowanych metod na rzecz obietnicy „naturalnego” albo „bezpiecznego” wyleczenia.
W badaniu opublikowanym w 2018 roku w „JAMA Oncology”, obejmującym dane 1 901 815 pacjentów z uleczalnymi nowotworami, stosowanie medycyny komplementarnej wiązało się z częstszą odmową konwencjonalnego leczenia przeciwnowotworowego oraz około dwukrotnie wyższym ryzykiem zgonu w porównaniu z osobami, które z takich metod nie korzystały. Autorzy zaznaczyli, że badanie miało charakter obserwacyjny i nie przesądzało o prostym związku przyczynowym, ale wskazało na istotne znaczenie decyzji o rezygnacji ze standardowej terapii.
Podczas debaty sejmowej przywoływano także przypadek dziecka chorego na ostrą białaczkę limfoblastyczną, którego rodzice zdecydowali się na postępowanie oparte na preparacie określanym jako „witamina B17”, zamiast kontynuować skuteczne leczenie. Posłanka Polski 2050 Wioleta Tomczak mówiła, że według przytoczonego podczas prac komisji przykładu dziecko przy właściwym leczeniu miało około 90 proc. szans na wyzdrowienie. „Takie historie pokazują, że państwo nie może pozostawać bezradne wobec osób, które świadomie wykorzystują dramat pacjentów i ich rodzin” — podkreślała.
Spór o granice regulacji
Ustawa uzyskała poparcie większości sejmowej, ale debata wokół niej pokazała też obawy dotyczące zakresu nowych uprawnień państwa. Krytycy regulacji zwracali uwagę na konieczność precyzyjnego określenia granic pomiędzy ochroną pacjentów a ograniczaniem swobody wypowiedzi lub działalności gospodarczej.
Poseł Konfederacji Korony Polskiej Roman Fritz mówił w Sejmie: „Nie bronimy ludzi, którzy udają lekarzy, wyciągają pieniądze od chorych i namawiają ich do porzucenia leczenia. Ale nie zgadzamy się na to, żeby pod pretekstem walki z oszustami stworzyć «urzędowe ministerstwo prawdy medycznej»”. Zwolennicy projektu odpowiadali, że regulacja dotyczy konkretnych, zarobkowych praktyk, które mogą stwarzać ryzyko dla zdrowia lub życia, a nie zwykłej wymiany opinii czy indywidualnych wyborów pacjentów.
Posłanka Marcelina Zawisza z Razem podsumowała debatę słowami: „Praktykowanie zawodu szarlatana to nie jest prawo człowieka. Państwo polskie ma konstytucyjny i moralny obowiązek chronić swoich obywateli i obywatelki przed tymi praktykami”.
Uchwalona przez Sejm nowelizacja nie jest jeszcze obowiązującym prawem. Dopiero po zakończeniu prac w Senacie, ewentualnym ponownym rozpatrzeniu przez Sejm oraz podpisie Prezydenta RP będzie można ocenić ostateczny kształt przepisów i termin ich wejścia w życie. Na obecnym etapie przesądzone jest jednak, że państwo chce wyposażyć Rzecznika Praw Pacjenta w znacznie silniejsze narzędzia reagowania na przypadki, w których pseudomedycyna i dezinformacja mogą wpływać na decyzje terapeutyczne pacjentów.
Co to oznacza dla pacjenta?
Jeżeli ustawa wejdzie w życie w uchwalonym kształcie, pacjent zyska dodatkowy mechanizm ochrony przed osobami i firmami, które odpłatnie promują niepotwierdzone metody jako leczenie choroby, zwłaszcza nowotworowej. Rzecznik Praw Pacjenta będzie mógł szybciej reagować, wydawać decyzje tymczasowo wstrzymujące niebezpieczne działania oraz publicznie ostrzegać przed określonymi praktykami. Dla pacjentów najważniejsze pozostaje jednak, aby każdą decyzję o rozpoczęciu, zmianie lub przerwaniu leczenia konsultować z lekarzem prowadzącym, a informacje o dodatkowych preparatach, dietach czy metodach wspierających omawiać z zespołem medycznym.
Czy „Lex Szarlatan” już obowiązuje?
Nie. Sejm uchwalił ustawę 3 lipca 2026 roku, ale dokument musi jeszcze przejść dalszą drogę legislacyjną, w tym prace w Senacie oraz etap prezydencki.
Czy ustawa zakazuje ziołolecznictwa lub wszystkich metod naturalnych?
Nie taki jest deklarowany cel regulacji. Przepisy mają dotyczyć przede wszystkim sytuacji, w których metoda jest odpłatnie przedstawiana jako skuteczne leczenie lub diagnostyka mimo braku podstaw w aktualnej wiedzy medycznej, a pacjent zostaje wprowadzony w błąd albo narażony na ryzyko zdrowotne.
Czy Rzecznik Praw Pacjenta będzie mógł nakładać kary?
Tak, projekt przewiduje możliwość nakładania kar finansowych do 1 mln zł za naruszenia związane z praktykami pseudomedycznymi i naruszaniem zbiorowych praw pacjentów.
Czy strony internetowe promujące pseudoterapie mogą zostać zablokowane?
Uchwalona przez Sejm regulacja przewiduje możliwość działań wobec stron rozpowszechniających niebezpieczną medyczną dezinformację, w tym mechanizm przekierowania użytkownika na stronę z ostrzeżeniem.
Czy pacjent może korzystać z metod wspierających podczas leczenia onkologicznego?
Każdą dodatkową metodę, suplement, preparat ziołowy, dietę lub terapię wspierającą warto omówić z lekarzem prowadzącym. Jest to ważne zarówno ze względu na możliwe interakcje z leczeniem, jak i ryzyko opóźnienia terapii o udowodnionej skuteczności.
• Artykuł zaktualizowano:
















Zostaw odpowiedź