Bezpłatne badania przesiewowe z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej, biopsja płynna i możliwość ponownego zastosowania immunoterapii po odpowiednio długiej przerwie to zmiany, które mogą realnie poprawić sytuację chorych na raka płuca. Aleksandra Wilk z Fundacji „To Się Leczy” nie ma wątpliwości, że rok 2026 można nazwać rokiem raka płuca. Jednocześnie wskazuje na rozwiązanie, którego wciąż brakuje: wyspecjalizowane Lung Cancer Units.
Zobacz rozmowę z Aleksandrą Wilk
Dlaczego rok 2026 można uznać za przełomowy dla pacjentów z rakiem płuca? Aleksandra Wilk z Fundacji „To Się Leczy” mówi o badaniach przesiewowych z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej, biopsji płynnej, nowych możliwościach ponownego zastosowania immunoterapii oraz długo oczekiwanych Lung Cancer Units. Obejrzyj rozmowę.
2026 rok raka płuca
W raku płuca przez lata problemem nie był wyłącznie brak nowoczesnych leków. Równie dotkliwe okazywały się późne rozpoznanie choroby, zbyt mała ilość materiału do badań molekularnych oraz rozproszenie opieki między kolejnymi placówkami. Dlatego tegoroczne zmiany są ważne nie tylko ze względu na nowe możliwości leczenia. Obejmują również profilaktykę i diagnostykę, a więc etapy, od których zależy, czy pacjent w ogóle będzie mógł skorzystać z właściwie dobranej terapii.
– Uważam, że rok 2026 jest zdecydowanie rokiem raka płuca – mówi Aleksandra Wilk z Fundacji „To Się Leczy”. Jak zaznacza, powodem do ostrożnego optymizmu są zarówno decyzje refundacyjne Ministerstwa Zdrowia, jak i zmiany organizacyjne, na które środowisko pacjentów czekało od dawna.
Badania przesiewowe dają szansę na wcześniejsze rozpoznanie
Jednym z najważniejszych kroków jest wprowadzenie ogólnopolskiego, bezpłatnego programu wczesnego wykrywania raka płuca z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej. Program jest adresowany do osób z grup ryzyka, u których prawdopodobieństwo zachorowania jest większe. Jego znaczenie trudno przecenić: rak płuca przez długi czas może nie dawać charakterystycznych objawów, dlatego u wielu chorych zostaje rozpoznany dopiero w stadium zaawansowanym.
– Chcielibyśmy wyłapać te osoby na jak najwcześniejszym etapie, ponieważ wiemy, że profilaktyka ratuje życie – podkreśla Aleksandra Wilk.

Wczesne wykrycie zmiany zwiększa szansę na zastosowanie leczenia radykalnego. Sam dostęp do badania nie rozwiąże jednak wszystkich problemów. Pacjent po nieprawidłowym wyniku tomografii powinien sprawnie przejść dalszą diagnostykę i trafić do zespołu, który bez niepotrzebnej zwłoki ustali rozpoznanie oraz plan leczenia.
Biopsja płynna gdy materiału tkankowego jest za mało
Drugą zmianą, na którą zwraca uwagę przedstawicielka Fundacji „To Się Leczy”, jest dostępna od lipca biopsja płynna. Badanie opiera się na analizie materiału obecnego we krwi obwodowej pacjenta. Może pomóc zwłaszcza wtedy, gdy pobrany wycinek jest niediagnostyczny, materiału tkankowego jest zbyt mało do przeprowadzenia pełnych badań albo ponowne pobranie wiązałoby się z trudnością lub ryzykiem.
To nie jest jedynie kolejna metoda diagnostyczna. Wynik badań molekularnych decyduje dziś o możliwości zakwalifikowania części chorych do leczenia ukierunkowanego na określone zaburzenie genetyczne. Bez prawidłowego i odpowiednio szybkiego rozpoznania nowoczesna terapia może pozostawać poza zasięgiem pacjenta, nawet jeśli formalnie jest dostępna w programie lekowym.
– Diagnostyka jest kluczowa, aby pacjent skorzystał z nowoczesnych, innowacyjnych terapii, które są regularnie i sukcesywnie wprowadzane do programu lekowego. Żeby tak się stało, chory musi być szybko i dobrze zdiagnozowany – zaznacza Aleksandra Wilk.
Biopsja płynna nie zastępuje automatycznie klasycznego badania materiału tkankowego w każdej sytuacji. Uzupełnia jednak ścieżkę diagnostyczną tam, gdzie dotychczas pacjent mógł utknąć z powodu niewystarczającej próbki. Z perspektywy chorego oznacza to przede wszystkim szansę na szybszą decyzję terapeutyczną.
Płynna biopsja i NGS w raku płuca. Nadeszła długo wyczekiwana zmiana
Powrót do immunoterapii po przerwie
Istotną nowością w programie lekowym B.6 jest również możliwość ponownego zastosowania immunoterapii u określonych pacjentów. Jak wyjaśnia Aleksandra Wilk, dotychczas chorzy, którzy otrzymywali immunoterapię po leczeniu radykalnym albo w pierwszej linii leczenia, nie mogli wrócić do niej w późniejszym czasie. Po progresji pozostawała im między innymi chemioterapia.
Nowe rozwiązanie otwiera drogę do ponownego zastosowania immunoterapii, jeżeli progresja choroby nastąpi po co najmniej sześciu miesiącach. W środowisku pacjentów ta zmiana bywa określana jako „wakacje terapeutyczne”. Nie chodzi jednak o przerwę od opieki ani samodzielne odstawienie leczenia, lecz o formalną możliwość powrotu do tej metody u chorego, który spełnia kryteria programu.
– To coś, czego pacjenci się nie spodziewali – przyznaje Aleksandra Wilk. Organizacje pacjenckie, działając wspólnie z towarzystwami naukowymi, zgłaszały swoje uwagi w konsultacjach społecznych dotyczących programu B.6. Jak podkreśla przedstawicielka Fundacji, w pracach tych uczestniczyła także sekcja raka płuca.
Lung Cancer Units nadal brakującym ogniwem
Lista zmian nie jest jednak zamknięta. Najważniejszym niezrealizowanym postulatem pozostaje utworzenie Lung Cancer Units, czyli wyspecjalizowanych ośrodków zapewniających pacjentowi skoordynowaną diagnostykę i leczenie raka płuca. Środowisko chorych czeka na nie od kilkunastu lat.
– Wytyczne dla Lung Cancer Units zostały już przygotowane przez zespół koordynujący, klinicystów i wszystkie zaangażowane osoby. Jesienią mają się odbyć konsultacje społeczne, na które czekamy z ogromnym utęsknieniem – mówi Aleksandra Wilk. Wyraża przy tym nadzieję, że nowe ośrodki rozpoczną działalność w 2027 roku.
Lung Cancer Units mają znaczenie właśnie dlatego, że rak płuca wymaga połączenia wielu elementów: dobrej jakości diagnostyki obrazowej i patomorfologicznej, badań molekularnych, oceny możliwości leczenia operacyjnego, radioterapii oraz leczenia systemowego. Gdy poszczególne etapy są rozproszone, pacjent traci czas, a odpowiedzialność za organizację ścieżki często spada na niego i jego bliskich.
Zmiany muszą zadziałać jako jedna ścieżka
Rok 2026 przyniósł pacjentom z rakiem płuca kilka długo oczekiwanych decyzji. Ich prawdziwą miarą będzie jednak nie sama liczba nowych rozwiązań, lecz to, czy chory rzeczywiście przejdzie płynnie od badania przesiewowego przez pogłębioną diagnostykę do leczenia dopasowanego do rozpoznania.
W wypowiedzi Aleksandry Wilk wyraźnie wybrzmiewa zatem radość z postępu, ale również oczekiwanie na domknięcie systemu. Niskodawkowa tomografia komputerowa pozwala wcześniej dostrzec chorobę. Biopsja płynna może przyspieszyć kwalifikację do terapii, gdy materiał tkankowy jest niewystarczający. Zmiany w programie B.6 poszerzają możliwości leczenia. Lung Cancer Units mają natomiast sprawić, by wszystkie te elementy nie funkcjonowały osobno, lecz tworzyły jedną, sprawnie prowadzoną ścieżkę pacjenta.
Rak płuca leczymy coraz wcześniej i coraz precyzyjniej. Program B.6 musi nadążyć za zmianą medycyny
Rak płuca w dobie rewolucji terapeutycznej. Czy system nadąży za medycyną? WIDEO
• Artykuł zaktualizowano:

















Zostaw odpowiedź