Postęp w leczeniu raka gruczołu krokowego w ostatnich latach jest jednym z najbardziej spektakularnych przykładów rozwoju współczesnej onkologii. Coraz skuteczniejsze leczenie chirurgiczne, nowe generacje terapii hormonalnych czy rozwój diagnostyki obrazowej sprawiają, że pacjenci żyją dłużej, a choroba coraz częściej przybiera charakter przewlekły. Jednocześnie wraz z wydłużaniem przeżycia pojawia się potrzeba kolejnych, bardziej zaawansowanych metod leczenia. Jedną z najbardziej obiecujących technologii ostatnich lat jest terapia radioligandowa, która w wielu środowiskach eksperckich uznawana jest za jeden z przyszłych filarów onkologii.
Artykuł powstał na podstawie debaty ekspertów pt. „Postęp w leczeniu raka prostaty – czy system ochrony zdrowia nadąża” podczas konferencji PACJENT W CENTRUM UWAGI. W panelu udział wzięli wybitni specjaliści onkologii, urologii i medycyny nuklearnej.
Skala wyzwania: „Miasto wielkości Torunia”

Rak prostaty jest obecnie najczęściej rozpoznawanym nowotworem złośliwym u mężczyzn. W Polsce co roku diagnozuje się około 21 tysięcy nowych przypadków choroby, a liczba mężczyzn żyjących z tym rozpoznaniem przekracza 130 tysięcy. Jak podkreśla prof. Paweł Wiechno, onkolog kliniczny i kierownik Kliniki Nowotworów Układu Moczowego Narodowego Instytutu Onkologii, skala problemu jest ogromna i bezpośrednio wpływa na funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia.
„Jeżeli popatrzymy na chorobowość dziesięcioletnią, to jest to ponad 130 tys. mężczyzn. To jest liczba ogromna, to jest miasto wielkości Torunia” – mówi ekspert.
Współczesne leczenie raka prostaty opiera się na wielu strategiach terapeutycznych. W zależności od stadium choroby stosuje się leczenie chirurgiczne, radioterapię, terapię hormonalną czy chemioterapię. W ostatnich latach pojawiły się również nowe możliwości leczenia systemowego, takie jak inhibitory PARP czy właśnie terapie radioizotopowe, w tym radioligandy.
„Inne sposoby postępowania i leczenia w raku gruczołu krokowego powinny być dostępne, bo one zapewniają nam długotrwałą kontrolę nad procesem nowotworowym. Mam tu na myśli inhibitory PARP, mam tutaj na myśli terapię radioizotopami, tymi radioligandami” – podkreśla prof. Wiechno.
Mechanizm „magicznej kuli” i rola diagnostyki
Terapia radioligandowa jest jedną z najbardziej precyzyjnych metod leczenia nowotworów rozwijanych obecnie w medycynie nuklearnej. Jej koncepcja opiera się na połączeniu cząsteczki rozpoznającej komórki nowotworowe z radioizotopem, który po dotarciu do celu niszczy komórkę nowotworową od środka. W przypadku raka prostaty celem terapeutycznym jest antygen PSMA, czyli białko obecne na powierzchni komórek nowotworowych tego nowotworu.

Jak tłumaczy prof. Marek Dedecjus, kierownik Kliniki Endokrynologii Onkologicznej i Medycyny Nuklearnej Narodowego Instytutu Onkologii, terapia radioligandowa może być porównana do niezwykle precyzyjnej broni.
„To, co chcemy zaproponować, to bym nazwał poetycko i militarnie ‘magiczną kulą’, czyli taką kulą, która wystrzelona sama znajduje wroga i go eliminuje bez szkody dla tych, którzy są dookoła” – mówi specjalista.
W praktyce oznacza to wykorzystanie cząsteczki zdolnej do rozpoznania antygenu PSMA i połączenie jej z radioizotopem. Taki kompleks podany do krwiobiegu dociera do komórek nowotworowych, niezależnie od ich lokalizacji w organizmie. Ligand rozpoznaje antygen obecny na powierzchni komórki nowotworowej, wiąże się z nim, a następnie zostaje wchłonięty przez komórkę. Wówczas radioizotop emituje promieniowanie, które niszczy komórkę nowotworową w sposób selektywny, ograniczając jednocześnie uszkodzenia zdrowych tkanek.
Jednak aby ta „magiczna kula” mogła trafić w cel, lekarze muszą go najpierw zlokalizować. Prof. Dedecjus zwraca uwagę na kluczowy postęp w diagnostyce: od 2024 roku w Polsce poszerzono wskazania do badania PET-CT z PSMA. Pozwala to na molekularne zobrazowanie obecności charakterystycznego markera, co jest niezbędne do zakwalifikowania pacjenta do samej terapii. Badanie PET-PSMA umożliwia bardzo precyzyjne wykrywanie ognisk choroby i pozwala potwierdzić, że komórki nowotworowe rzeczywiście wykazują ekspresję antygenu, który stanowi cel terapii.
Eksperci podkreślają również ogromny potencjał tej technologii w przyszłości. Jak zaznacza prof. Marek Dedecjus, radioligandy mogą w kolejnych latach stać się jednym z kluczowych elementów leczenia nowotworów. „Szacuje się, że to będzie w przyszłości jeden z filarów onkologii, tak jak już chociażby ostatnio stała się immunoterapia” – podkreśla specjalista medycyny nuklearnej. Rozwój tej technologii może w przyszłości znaleźć zastosowanie także w innych nowotworach, jeśli uda się zidentyfikować charakterystyczne cząsteczki, które będą mogły stać się celami dla podobnych terapii.
Wyzwania kliniczne i logistyczne
Mimo entuzjazmu, eksperci zaznaczają, że terapia radioligandowa jest obecnie zarezerwowana dla konkretnej grupy chorych. Prof. Paweł Wiechno wyjaśnia, że zgodnie z obecną wiedzą medyczną, do tego leczenia powinni być kierowani pacjenci, u których choroba jest oporna na kastrację, ma charakter przerzutowy, a prostsze schematy leczenia zostały już wyczerpane.
Jednocześnie nie wszyscy pacjenci z rakiem prostaty mogą skorzystać z tej metody. Warunkiem skuteczności terapii jest obecność antygenu PSMA na komórkach nowotworowych. W części przypadków marker ten nie jest obecny lub jego ekspresja jest zbyt niska, aby leczenie mogło przynieść oczekiwane rezultaty. W takich sytuacjach radioligand nie jest w stanie dotrzeć do komórek nowotworowych i terapia nie przynosi korzyści klinicznej.
Obecnie terapia radioligandowa stosowana jest głównie w późniejszych etapach choroby. Jak podkreśla prof. Paweł Wiechno, w onkologii często obserwuje się jednak przesuwanie skutecznych terapii na wcześniejsze linie leczenia, co może znacząco poprawiać wyniki terapii.
„Doskonale wiemy w środowisku onkologicznym, że przesuwanie leku na wcześniejsze fazy bardzo często prowadzi do spektakularnych popraw efektywności działania. W związku z tym myślę, że czas pokaże, na którym etapie lek ten jest najbardziej efektywny” – zaznacza ekspert.
Istotnym aspektem jest również logistyka. Terapia radioligandowa to proces znacznie trudniejszy technicznie niż podawanie tabletek czy standardowej chemioterapii. Wymaga on ścisłej współpracy onkologów i specjalistów medycyny nuklearnej w zakresie planowania terapii oraz zamawiania radioizotopów. Lek musi zostać przygotowany i podany w ściśle określonym czasie, ponieważ radioizotopy mają ograniczoną trwałość. W praktyce oznacza to konieczność bardzo precyzyjnej organizacji leczenia i współpracy wielu zespołów medycznych.
Perspektywa pacjenta: inwestycja w życie

Oprócz wymiaru medycznego, debata poruszyła niezwykle ważny wątek społeczny. Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej, zwraca uwagę na alarmujące dane: Polska wciąż boryka się z wysoką umieralnością na raka prostaty na tle Europy. Według raportu fundacji, aż 45% pacjentów dopłacało do swojego leczenia lub badań obrazowych, a wielu z nich czuje się zagubionych w systemie ochrony zdrowia.
„To nie jest koszt, to jest absolutnie must-have i inwestycja w ludzi. Musimy odejść od patrzenia na nowoczesne terapie tylko przez pryzmat wydatków. Koszt choroby to także utrata ról zawodowych i społecznych. Pacjenci z rakiem prostaty to często cenieni specjaliści na wysokich stanowiskach – ich powrót do zdrowia w dobrej jakości życia po prostu się państwu opłaca” – argumentuje Anna Kupiecka.
Organizacje pacjenckie zwracają również uwagę, że dostęp do nowoczesnych terapii ma bezpośredni wpływ na jakość życia chorych. Wielu pacjentów z rakiem prostaty przez lata pozostaje aktywnych zawodowo i społecznie, dlatego skuteczne leczenie pozwalające utrzymać dobrą kondycję fizyczną ma ogromne znaczenie nie tylko dla samych pacjentów, ale także dla całego społeczeństwa.
Obecnie dostęp do radioligandów odbywa się głównie poprzez procedurę RDTL (Ratunkowy Dostęp do Technologii Lekowych), co generuje dodatkowe koszty i trudności biurokratyczne. Eksperci i pacjenci są zgodni: wprowadzenie radioligandów jako rozwiązania systemowego to kolejny niezbędny krok, by polska onkologia nadążyła za światowym postępem. Rozwój diagnostyki molekularnej oraz terapii celowanych sprawia, że onkologia coraz bardziej zmierza w kierunku leczenia precyzyjnego, w którym terapia jest dopasowana do biologii konkretnego nowotworu. Radioligandy są jednym z najbardziej obiecujących przykładów takiego podejścia i mogą w najbliższych latach znacząco zmienić krajobraz leczenia raka prostaty.
WIDEO Postęp w leczeniu raka prostaty – czy system ochrony zdrowia nadąża? – dyskusja ekspertów:
Terapia radioligandowa w raku prostaty – czy to przyszłość leczenia tego nowotworu? WIDEO
Dr Iwona Skoneczna: Radioligandowa terapia PSMA to nowy rozdział w leczeniu raka prostaty












Zostaw odpowiedź