Prof. dr hab. Radosław Rola, ekspert w dziedzinie neuroonkologii, z Katedry i Klinika Neurochirurgii i Neurochirurgii Dziecięcej Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Medycznego w Lublinie w rozmowie z redakcją ONKOKURIER zwraca uwagę na dwa istotne aspekty – trudną diagnostykę glejaków i ewolucję, jaka właśnie dokonuje się w ich leczeniu. Choć nowotwory ośrodkowego układu nerwowego należą do chorób rzadkich, stanowią wyzwanie dla medycyny ze względu na ich wysoką śmiertelność, trudności diagnostyczne i ograniczone możliwości terapeutyczne.

Glejaki – ciche, groźne i wciąż trudne do leczenia. Prof. dr hab. Radosław Rola: „Wreszcie mamy lek działający na konkretny cel molekularny”
Alarmujące sygnały: kiedy pójść do lekarza?
Jak podkreśla prof. Radosłąw Rola, pierwsze objawy glejaków są niemal zawsze niespecyficzne, co oznacza, że mogą przypominać symptomy wielu innych chorób neurologicznych. – To objawy wynikające z samego faktu, że w obrębie ośrodkowego układu nerwowego pojawia się zmiana – guz, który zaburza jego delikatną równowagę – tłumaczy ekspert.
Pierwszy typ objawów wiąże się ze wzrostem ciśnienia wewnątrzczaszkowego. Czaszka to zamknięta struktura, w której każdy nowy element – jak guz – zwiększa objętość jej zawartości. W konsekwencji rośnie ciśnienie wewnątrz czaszki, a to prowadzi do charakterystycznych symptomów: bóle głowy (szczególnie nasilające się w godzinach rannych), nudności lub wymioty, które towarzyszą bólowi. „To zawsze jest sygnał alarmowy, że właśnie mamy potencjalnie problem ze wzrostem ciśnienia wewnątrzczaszkowego” – ostrzega prof. Rola.
Drugą grupę symptomów stanowią tzw. objawy ogniskowe, które zależą od lokalizacji guza. Glejaki mogą rozwijać się w różnych częściach mózgu, dlatego ich obraz kliniczny bywa bardzo zróżnicowany. Wśród najczęstszych objawów znajdują się:
– napady padaczkowe,
– pojawienie się niedowładów,
– zmiany w zachowaniu lub osobowości, zwłaszcza gdy guz zajmuje obszary odpowiedzialne za kontrolę emocji i połączenia między różnymi częściami mózgu.
– Każdy z tych objawów, jeśli utrzymuje się lub postępuje, powinien być bezwzględnym wskazaniem do konsultacji neurologicznej i wykonania badań obrazowych – zaznacza ekspert.
Molekularna rewolucja: lek celowany w glejaki
Do niedawna leczenie glejaków opierało się głównie na metodach systemowych – chirurgii, radioterapii i klasycznej chemioterapii. Choć rozwój technologii pozwolił na większą precyzję w diagnostyce i terapii, wciąż brakowało preparatu działającego bezpośrednio na przyczynę choroby.
Tymczasem, jak mówi prof. Radosław Rola, w terapii glejaków doszło do historycznego przełomu. Po raz pierwszy w praktyce klinicznej dostępny jest lek celowany molekularnie, którego działanie opiera się na mechanizmie genetycznym. „Udało się zidentyfikować enzym, który jest odpowiedzialny za powstawanie choroby na bardzo wczesnym etapie, i lek, który modyfikuje działanie tego zmutowanego enzymu w taki sposób, że powraca on na swoje naturalne szlaki” – tłumaczy profesor.
Tego typu terapia to jakościowy krok naprzód – zamiast „uderzać na oślep”, jak dzieje się w przypadku chemioterapii, nowy lek celuje precyzyjnie w określony cel molekularny, minimalizując uszkodzenia zdrowych komórek. Dzięki temu leczenie może być bardziej skuteczne i lepiej tolerowane przez pacjentów.
Mała, ale wyjątkowo groźna grupa chorych
Jak wskazuje prof. Radosław Rola, glejaki to nowotwory rzadkie, ale niezwykle groźne. W Polsce diagnozuje się je u około 1500–1700 pacjentów rocznie, z czego tylko część ma mutację genu IDH – to właśnie w tej grupie chorych można zastosować nowy lek celowany molekularnie.
Nowotwory ośrodkowego układu nerwowego stanowią ok. 3,5 proc. wszystkich nowotworów, jednak ich śmiertelność pozostaje bardzo wysoka. Glejaki należą do najbardziej agresywnych nowotworów człowieka – często rosną szybko, naciekają tkankę mózgową i są trudne do całkowitego usunięcia chirurgicznego. „Natomiast niestety będąc rzadkimi, są bardzo groźnymi chorobami, bo śmiertelność w nich, szczególnie w guzach glejowych, jest nadal bardzo wysoka” – podkreśla prof. Rola.
Mimo to ekspert zwraca uwagę, że rozwój terapii celowanych molekularnie to początek nowego etapu w leczeniu glejaków. – To nie tylko nadzieja dla pacjentów z mutacją IDH, ale także dowód, że neuroonkologia wchodzi w erę medycyny precyzyjnej, opartej na indywidualnym profilu genetycznym choroby – podsumowuje profesor.
Zobacz nasz wywiad wideo z prof. Radosławem Rolą:
Glejak – wyzwania diagnostyczne i przełom w terapii celowanej
Wyzwania i postępy w leczeniu nowotworów mózgu













Zostaw odpowiedź