Terapia radioligandowa stanowi jedno z najbardziej przełomowych osiągnięć w nowoczesnej onkologii, będąc zarazem wyrazem fundamentalnej zmiany w podejściu do leczenia chorób nowotworowych – od terapii nieselektywnej ku leczeniu celowanemu i personalizowanemu. Jak podkreślił prof. dr hab. n. med. Marek Dedecjus podczas konferencji Onkologia 2025. Perspektywy, jej istota polega na wykorzystaniu radioaktywnych izotopów sprzężonych z ligandami, które wybiórczo wiążą się z określonymi receptorami na powierzchni komórek nowotworowych. Dzięki temu możliwe staje się zarówno ich uwidocznienie w badaniach obrazowych, jak i precyzyjne zniszczenie z zastosowaniem tego samego nośnika – co czyni terapię radioligandową klasycznym przykładem teranostyki.
EKSPERT: prof. dr hab. n. med. Marek Dedecjus, Klinika Endokrynologii Onkologicznej i Medycyny Nuklearnej, Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie
Prof. Marek Dedecjus rozpoczął wystąpienie od symbolicznego odniesienia do popkultury – tytułu „Nowa Nadzieja” z klasycznej części Gwiezdnych wojen – porównując współczesnych badaczy i klinicystów do „rebeliantów” walczących z „Imperium raka”. Ta metafora okazała się niezwykle trafna, bo terapia radioligandowa rzeczywiście stanowi jedno z najbardziej innowacyjnych narzędzi w walce z chorobą nowotworową, łącząc w sobie możliwości diagnostyczne i terapeutyczne w jednym spójnym procesie medycznym.
Istota tej metody polega na wykorzystaniu radiofarmaceutyków, czyli związków chemicznych, w których izotop promieniotwórczy sprzężony jest z ligandem – cząsteczką mającą zdolność wiązania się z określonym receptorem na powierzchni komórki nowotworowej. Dzięki temu możliwe jest niezwykle precyzyjne celowanie w ogniska choroby – zarówno w kontekście diagnostycznym (uwidocznienie zmian w badaniach obrazowych, np. PET-CT), jak i terapeutycznym (zniszczenie komórek nowotworowych poprzez emisję promieniowania).
Choć koncepcja ta wydaje się współczesna, jej korzenie sięgają ponad osiemdziesiąt lat wstecz. Już w latach 40. XX wieku Samuel Hertz zaproponował leczenie chorób tarczycy za pomocą jodu promieniotwórczego, dając tym samym początek nowej gałęzi medycyny nuklearnej. Od tego czasu rozwój technologiczny, wiedza o biologii molekularnej nowotworów oraz możliwości syntezy ligandów doprowadziły do rewolucyjnego postępu – umożliwiając łączenie różnych izotopów z wyspecjalizowanymi cząsteczkami, które rozpoznają określone struktury na komórkach nowotworowych.
Terapia radioligandowa, jak podkreślił prof. Marek Dedecjus, stanowi dziś kwintesencję teranostyki – koncepcji, w której ten sam ligand, połączony z różnymi izotopami, może być użyty najpierw do diagnostyki, a następnie do terapii. W praktyce klinicznej proces ten przebiega etapowo: najpierw wykonuje się obrazowanie molekularne w celu określenia ekspresji receptorów w komórkach nowotworowych, następnie planuje strategię leczenia i podaje radiofarmaceutyk o właściwościach terapeutycznych, aby po kilku cyklach móc ocenić skuteczność leczenia poprzez ponowne badanie PET-CT.
W trakcie prezentacji prof. Marek Dedecjus zaprezentował przypadek kliniczny pacjenta z zaawansowanym rakiem prostaty, który przez trzynaście lat przechodził kolejne linie leczenia, aż wreszcie – po wyczerpaniu wszystkich standardowych opcji – zakwalifikowano go do terapii radioligandowej. Obrazowanie przed leczeniem wykazało liczne przerzuty do kości i węzłów chłonnych. Po kilku cyklach terapii, z zastosowaniem radiofarmaceutyku celującego w antygen PSMA, uzyskano spektakularny efekt – zanik ognisk nowotworowych w badaniu PET-CT i wyraźny spadek poziomu PSA.
Ten przykład kliniczny, jak zaznaczył profesor, nie jest odosobniony. W literaturze i w badaniach klinicznych coraz częściej obserwuje się przypadki remisji nawet u pacjentów z chorobą rozsianą. Jeszcze bardziej imponujące efekty uzyskano w przypadku terapii opartej o aktyn – izotop emitujący cząstki alfa, charakteryzujący się krótkim zasięgiem działania, ale wysoką energią jonizującą, co przekłada się na wyjątkową skuteczność w niszczeniu pojedynczych komórek nowotworowych.
Radioligandoterapia jest dziś jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się kierunków w onkologii. W badaniach klinicznych – jak pokazał prof. Marek Dedecjus, znajduje się obecnie kilkadziesiąt cząsteczek o potencjale terapeutycznym i diagnostycznym, z których większość jest w fazie I i II badań. Rozwijane są zarówno nowe ligandy (np. dla guzów neuroendokrynnych, raka prostaty, raka piersi czy glejaków), jak i izotopy o różnych właściwościach fizycznych, takich jak lut-177, ittr-90, tor-227 czy wspomniany aktyn-225.
Potencjał tych terapii jest ogromny – można bowiem łączyć różne izotopy z różnymi ligandami, tworząc tysiące możliwych kombinacji, a następnie stosować je w sekwencjach lub terapiach skojarzonych z chemioterapią, immunoterapią czy radioterapią zewnętrzną. Otwiera to perspektywę powstania zupełnie nowego wymiaru leczenia onkologicznego – precyzyjnego, celowanego, a jednocześnie mniej toksycznego dla zdrowych tkanek.
Jednak – jak zaznaczył prelegent – przed upowszechnieniem terapii radioligandowej stoi wiele wyzwań. Obejmują one zarówno aspekty logistyczne i infrastrukturalne, jak i finansowe. Produkcja i dystrybucja radioizotopów wymaga odpowiednich reaktorów, zaplecza technologicznego oraz wykwalifikowanego personelu. Nawet we Francji, kraju dysponującym ponad sześćdziesięcioma reaktorami jądrowymi i silnie rozwiniętą medycyną nuklearną, szacuje się, że połowa pacjentów, którzy kwalifikowaliby się do terapii radioligandowej, nie otrzyma jej z powodu ograniczonych możliwości organizacyjnych i zasobowych.
W Polsce, jak wskazał prof. Marek Dedecjus, Narodowy Instytut Onkologii od kilku lat konsekwentnie rozwija infrastrukturę niezbędną do wdrażania tej metody – modernizując zaplecze radiofarmaceutyczne, inwestując w cyfrowe aparaty PET-CT oraz systemy do precyzyjnego podawania radioizotopów. W ten sposób tworzony jest fundament dla przyszłego rozwoju medycyny nuklearnej w kraju.
Na koniec wystąpienia prof. Marek Dedecjus podkreślił, że choć terapia radioligandowa nie jest odpowiedzią dla wszystkich pacjentów, jej potencjał jest zbyt duży, by pozostał niewykorzystany. Przyszłość onkologii to personalizacja leczenia – a radioligandoterapia, łącząca diagnostykę molekularną z precyzyjnym niszczeniem komórek nowotworowych, stanowi jeden z najdoskonalszych przykładów tego kierunku. Wymaga to jednak współpracy interdyscyplinarnej – lekarzy, radiochemików, fizyków medycznych, elektroradiologów i pielęgniarek – oraz, co równie istotne, wsparcia systemowego i finansowego.
Jak zauważył prelegent, powołując się na słowa legendarnego amerykańskiego sportowca Yogi Berry: „W teorii nie ma różnicy między teorią a praktyką, ale w praktyce jest”. I właśnie dlatego – choć droga do pełnego wdrożenia terapii radioligandowej jest jeszcze długa – należy nią podążać, by nowa nadzieja mogła stać się codziennością współczesnej onkologii.
Nowoczesne terapie w raku prostaty – między przełomem a barierami systemu
Najczęściej zadawane pytania
Na czym polega terapia radioligandowa?
Terapia radioligandowa to metoda leczenia nowotworów, która łączy diagnostykę i terapię. Wykorzystuje radioaktywny izotop połączony z ligandem – substancją chemiczną rozpoznającą określone komórki nowotworowe. Po związaniu się z nimi, izotop emituje promieniowanie, które selektywnie niszczy chore komórki, oszczędzając zdrowe tkanki.
Czym różni się od tradycyjnej radioterapii?
Radioterapia klasyczna działa miejscowo, kierując wiązkę promieniowania na obszar nowotworu. Radioligand trafia do komórek nowotworowych w całym organizmie dzięki krwiobiegu, co pozwala leczyć również przerzuty rozsiane, niemożliwe do precyzyjnego napromienienia z zewnątrz.
Czy terapia radioligandowa jest już dostępna w Polsce?
Obecnie w Polsce prowadzone są programy badawcze i przygotowania do jej wdrożenia w szerszej skali. Narodowy Instytut Onkologii w Warszawie dysponuje już odpowiednim zapleczem technicznym i doświadczeniem klinicznym w tym zakresie.
Dla jakich pacjentów jest przeznaczona terapia radioligandowa?
Najczęściej stosuje się ją w leczeniu raka prostaty z ekspresją PSMA oraz guzów neuroendokrynnych. Trwają jednak badania nad zastosowaniem tej metody w innych typach nowotworów, co może w przyszłości znacząco poszerzyć jej wskazania.
Jakie są perspektywy rozwoju tej metody?
Ze względu na ogromne możliwości łączenia różnych izotopów i ligandów, terapia radioligandowa może stać się jednym z filarów medycyny personalizowanej. Jej potencjał szacuje się na setki nowych, precyzyjnych i skutecznych schematów leczenia nowotworów.
Dr Iwona Skoneczna: Radioligandowa terapia PSMA to nowy rozdział w leczeniu raka prostaty
Anna Kupiecka: System opieki onkologicznej musi nadążać za pacjentem – nie odwrotnie














Zostaw odpowiedź