prof. CMKP, dr hab. n. med. Alina Kuryłowicz – dziekan Szkoły Nauk Medycznych, Klinika Chorób Wewnętrznych i Gerontokardiologii, Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny im. prof. W. Orłowskiego, Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie

Prof. Alina Kuryłowicz: Leczenie otyłości wymaga wczesnej interwencji, nie tylko terapii powikłań. WIDEO

„Nie ma ludzi zdrowych, są tylko nieprzebadani” – to znane medyczne porzekadło w kontekście choroby otyłościowej nabiera szczególnego znaczenia. Choć współczesna medycyna dysponuje dziś skutecznymi narzędziami terapeutycznymi, w tym lekami inkretynowymi, system opieki zdrowotnej w Polsce koncentruje się głównie na pacjentach z już rozwiniętymi powikłaniami. Tymczasem największy potencjał terapeutyczny tkwi w działaniach podejmowanych na wczesnym etapie choroby – zanim dojdzie do nieodwracalnych konsekwencji zdrowotnych. Podczas konferencji „PACJENT W CENTRUM UWAGI” prof. dr hab. Alina Kuryłowicz zwracała uwagę na te systemowe wyzwania oraz podkreślała, że nowa generacja leków oznacza dla chorych nie tylko redukcję masy ciała, lecz przede wszystkim poprawę jakości życia i większą kontrolę nad chorobą.

Obecnie mechanizmy wsparcia są skierowane głównie do osób, u których choroba dokonała już znacznych spustoszeń. „Systemowe rozwiązania są dla tych pacjentów, którzy są już naprawdę w zaawansowanym stadium choroby. Dla pacjentów, którzy rozwinęli powikłania, upoważniają ich do wejścia na drogę opieki koordynowanej i dla pacjentów, którzy wymagają chirurgicznego leczenia otyłości” – wskazała prof. Alina Kuryłowicz. Przykładem udanego wdrożenia był program KOS-BAR, zapewniający kompleksową opiekę nad chorymi bariatrycznymi.

Eksperci z nadzieją wyczekują powrotu tego programu do koszyka świadczeń, co ma nastąpić prawdopodobnie w czerwcu 2026r. Jednak profesor Kuryłowicz alarmuje: „Natomiast nie mamy rozwiązań dla pacjentów, którzy tych rozwiązań potrzebują najbardziej. Dla tych, którzy są na wczesnym etapie choroby, nie rozwinęli powikłań i u których tak naprawdę mamy najwięcej do ugrania”. Problem polega na tym, że do gabinetów specjalistycznych trafiają osoby, u których proces chorobowy jest już bardzo zaawansowany. Tak zwana „metabolicznie zdrowa otyłość” to zjawisko marginalne, dotyczące zazwyczaj osób o bardzo wysokiej masie mięśniowej i dużej aktywności fizycznej, choć i tu ostateczne słowo należy do genetyki.

Praktyka lekarska pokazuje, że nadmiar tkanki tłuszczowej niemal zawsze wiąże się z patologią, nawet jeśli nie widać jej na pierwszy rzut oka. „Praktycznie można powiedzieć, że dziewięćdziesiąt parę procent chorych, którzy do mnie trafiają, to są chorzy, którzy mają już jakieś powikłania związane z chorobą otyłościową. […] Powikłania jakiekolwiek związane z otyłością ma przynajmniej dziewięćdziesiąt procent moich pacjentów” – podkreśliła profesor.

W debacie publicznej najwięcej miejsca poświęca się tzw. „głośnym” powikłaniom, które składają się na zespół metaboliczny. Cukrzyca, nadciśnienie, hiperlipidemia, zwiększone ryzyko zawałów i udarów – o tym mówi się dużo. Jednak prof. Alina Kuryłowicz zwraca uwagę na te aspekty, które pacjenci często próbują ukryć lub których nie łączą z wagą: „Choroba zwyrodnieniowa, sterów obturacyjnych, bezdech senny, a mniej się mówi na przykład o zaburzeniach płodności, o zaburzeniach depresyjnych. To są wszystko też powikłania związane z chorobą otyłościową”.

Prawdziwym przełomem, na który środowisko medyczne czekało latami, okazały się leki inkretynowy. Dla endokrynologów i diabetologów ich pojawienie się to moment niemal zbawienny. „Nazwa game changer jest tutaj w pełni uzasadniona. […] Mogliśmy pacjentowi mówić, tylko doradzać, żeby więcej się ruszał, dokonywał mądrzejszych wyborów żywieniowych. Natomiast nie byliśmy w stanie tak naprawdę uderzyć w sedno choroby, które sprowadza się do zaburzonej regulacji uczucia głodu i sytości”.

Kluczem do sukcesu nowej farmakoterapii jest to, że ułatwia ona pacjentom wprowadzenie zmian, które przez lata były dla nich nieosiągalne z powodów biologicznych. Większość chorych ma za sobą dziesiątki nieudanych diet, kończących się frustracją i kontuzjami po zbyt forsownych treningach. Leki zmieniają tę dynamikę, wyciszając biologiczny przymus jedzenia. „Leki sprawiają, że pacjenci mają prawidłową regulację głodu i sytości. To jest bardzo ważne. Oni mówią: ja się czuję wolnym człowiekiem. Nie mam tego, co się nazywa tak anglosaska food noise, takich ciągłych, natrętnych myśli o jedzeniu. Nie jestem głodny, nie mam skłonności do podjadania, czuję się lepiej, czuję się panem swojego życia” – relacjonowała prof. Kuryłowicz.

Ważnym głosem w dyskusji było porównanie otyłości do innych chorób przewlekłych, takich jak niedoczynność tarczycy. Leki inkretynowe to w rzeczywistości hormony. Jeśli organizm ich nie produkuje w odpowiedniej ilości lub ich działanie jest zaburzone, pacjent wymaga stałego wsparcia.

„Część z pacjentów ma niedobór tych hormonów, bo leki inkretynowe są de facto hormonami. I tutaj musimy myśleć o tym tak samo, jak myślimy o niedoczynności tarczycy. Jeżeli pacjent potrzebuje hormonu tarczycy, żeby dobrze funkcjonować, bo ma jego niedobór, to tak samo potrzebują go nasi chorzy z nadwagą i otyłością. Oni mogą już mieć prawidłową masę ciała, ale będą nadal potrzebowali leku po to, żeby dobrze funkcjonować” – tłumaczyła klinicystka, wskazując, że minimalny czas terapii to zazwyczaj rok, choć dla wielu będzie to proces znacznie dłuższy.

Mimo ogromnego postępu medycznego, główną barierą stosowania nowoczesnych leków – analogów GLP1 – pozostaje cena leczenia, którą pacjent musi pokryć w całości. Choć problem stygmatyzacji powoli wygasa – najtrudniejsza sytuacja wciąż dotyczy dzieci, u których rówieśnicy bywają bezwzględni – to brak systemowego uregulowania dostępu do leków hamuje walkę z epidemią. Zdaniem prof. Aliny Kuryłowicz, najpilniejszą potrzebą jest wyznaczenie grup docelowych, dla których refundacja przez rok czy dwa lata przyniosłaby szczególnie duże korzyści. Taka decyzja nie powinna być traktowana jako wydatek, lecz jako „inwestycja w zdrową przyszłość”, która w ostatecznym rozrachunku uchroni pacjentów przed inwalidztwem, a państwo przed kosztownym leczeniem skutków otyłości.

Prof. Alina Kuryłowicz: Mamy skuteczne leki, brakuje systemowych rozwiązań:

WARTO WIEDZIEĆ: Mechanizm i efekty działania leków inkretynowych

Cecha działaniaCharakterystyka medyczna
Regulacja neurobiologicznaLeki uderzają w sedno choroby, regulując ośrodek głodu i sytości w podwzgórzu, co eliminuje tzw. food noise (natrętne myśli o jedzeniu).
Profilaktyka cukrzycyZmniejszają ryzyko progresji stanu przedcukrzycowego do pełnoobjawowej cukrzycy typu 2 o ponad 70 proc.
Ochrona narządowaZmniejszają ryzyko miażdżycy, zgonów sercowo-naczyniowych, zawałów i udarów. Leczą stłuszczeniową chorobę wątroby oraz wspierają pracę nerek.
Działanie przeciwzapalneWygaszają proces zapalny „tlący się” w organizmie, co zmniejsza percepcję bólu w chorobach stawów niezależnie od samej redukcji masy ciała.
Charakter hormonalnySą hormonami; pacjenci z ich niedoborem mogą wymagać leczenia nawet po osiągnięciu prawidłowej wagi, aby utrzymać stabilny metabolizm.

Otyłość pod kontrolą? System, leczenie i cena zdrowia. WIDEO

Choroba otyłościowa– przewlekła, kontrolowalna i wymagająca odwagi systemu