Bezpłatne programy badań profilaktycznych są dostępne w Polsce od wielu lat, ale ich efekty są niezadowalające. Dlaczego nasze społeczeństwo nie chce się badać i jak to zmienić, zastanawiali się eksperci podczas debaty otwarcia konferencji Pacjent w Centrum Uwagi zorganizowanej przez nasze wydawnictwo Health Insight, wydawcę czasopisma ONKOKURIER i serwisu onkokurier.pl.
Debata „Onkologia w Polsce. Pacjent w systemie ochrony zdrowia – teraźniejszość i kierunki zmian”. W debacie uczestniczyli:
Marzanna Bieńkowska, zastępca dyrektora Departamentu Współpracy Biura Rzecznika Praw Pacjenta
dr hab. n. med. Beata Jagielska, dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii – Państwowego Instytutu Badawczego
prof. dr hab. n. med. Jacek Jassem z Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, prezes Polskiej Ligi Walki z Rakiem
Maciej Karaszewski, dyrektor Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia
dr hab. n. med. Paweł Koczkodaj, prof. NIO-PIB, adiunkt w Zakładzie Epidemiologii i Prewencji Pierwotnej Nowotworów w Narodowym Instytucie Onkologii – Państwowym Instytucie Badawczym
Juliusz Krzyżanowski, adwokat kierujący praktyką prawa farmaceutycznego i ochrony zdrowia w Baker McKenzie
dr n. med. i n. o zdr. Artur Prusaczyk, wiceprezes zarządu Związku Pracodawców Opieki Integrowanej Opartej na Wartości SPOIWO, wiceprezes zarządu Centrum Medyczno-Diagnostycznego sp. z o.o.
dr n. med. Łukasz Sroka, dyrektor medyczny sieci klinik InviMed
Sylwia Wądrzyk, dyrektor Departamentu Obsługi Klientów i Profilaktyki Narodowego Funduszu Zdrowia
Co należy zrobić, żeby profilaktyka nie była tylko hasłem, a stała się rzeczywistością
Nie jest tajemnicą, że Polska nie może pochwalić się w zakresie profilaktyki imponującymi wynikami. Do udziału w trzech programach profilaktycznych – raka szyjki macicy, raka piersi i jelita grubego – Polaków nie zachęca nawet fakt, że celem badań przesiewowych jest wykrycie stanu przednowotworowego lub nowotworu we wczesnym stadium u osób, które nie mają objawów choroby tak, by można im było zapewnić wczesną diagnostykę i leczenie, które ma największe szanse powodzenia.
Obecnie 32 proc. uprawnionych kobiet wykonuje przesiewową mammografię, a cytologię zaledwie 11 proc. Są to jednak dane fragmentaryczne, zebrane przez NFZ, a pochodzące wyłącznie z programów badań przesiewowych. Obraz sytuacji byłby dopiero wtedy całościowy, gdyby dane dotyczące badań profilaktycznych pochodziły również z innych obszarów opieki publicznej, a także prywatnej. Patrząc na dostępne statystyki, widać, że bardzo daleko nam do 70-procentowego uczestnictwa uznawanego przez WHO za efekt populacyjny.
Indywidualne zaproszenia powinny powrócić
Żeby sobie poradzić z niską zgłaszalnością, warto popatrzeć na kraje, które są liderami, jeśli chodzi o profilaktykę, jak one to robią. W czołówce spośród państw należących do OECD znajdują się Dania, Finlandia, a także, co zaskakujące, Słowenia. Tam imienne zaproszenia do udziału w programach profilaktycznych są normą i bez wątpienia między innymi dzięki nim kraje te osiągają nawet 70-procentowe uczestnictwo w skriningu.
„Mamy kilka nisko wiszących owoców – low-hanging fruits, jak to się teraz bardzo często mówi – które są na wyciągnięcie ręki i mogłyby bardzo istotnie zmienić sytuację. Pierwszym takim owocem są na pewno zaproszenia na badania przesiewowe. Do 2016 r. mieliśmy system zaproszeń, które były wysyłane z poziomu krajowego. Zrezygnowano z nich, kiedy kontrola NIK wykazała, że tylko 7 proc. osób, które je otrzymują, zgłaszała się na skrining” – zauważył prof. Paweł Koczkodaj, adiunkt w Zakładzie Epidemiologii i Prewencji Pierwotnej Nowotworów w Narodowym Instytucie Onkologii – Państwowym Instytucie Badawczym.

Ekspert dodał, że jest wiele badań naukowych, które pokazują realną redukcję umieralności na nowotwory, np. na raka piersi, jeśli kobiety są indywidualnie zapraszane na badania przesiewowe.
„Faktycznie odeszliśmy systemowo od wysyłki papierowych zaproszeń, ale teraz używamy zupełnie innych narzędzi komunikacyjnych. Jako NFZ tylko w listopadzie ubiegłego roku rozesłaliśmy ponad milion maili do mężczyzn z informacją o badaniach profilaktycznych kierowanych do nich, wraz z linkiem do strony z wykazem placówek, w których takie badanie można wykonać. W grudniu ponowiliśmy taką komunikację mailową skierowaliśmy do miliona kobiet. Niespełna miesiąc temu w ramach dużej naszej kampanii wspólnej z Ministerstwem Zdrowia z okazji Tygodnia Zdrowia Kobiet wysyłaliśmy maile czy też powiadomienia za pomocą internetowego konta pacjenta (IKP). Za chwilę ruszamy z kolejną taką komunikacją i będziemy tak robić cyklicznie” – poinformowała Sylwia Wądrzyk, dyrektor Departamentu Obsługi Klientów i Profilaktyki Narodowego Funduszu Zdrowia.
Grunt to odpowiednia organizacja

Pracodawców Opieki Integrowanej Opartej na Wartości SPOIWO, wiceprezes
zarządu Centrum Medyczno-Diagnostycznego sp. z o.o.
Dr Artur Prusaczyk, wiceprezes zarządu Centrum Medyczno-Diagnostycznego sp. z o. o., Związku Pracodawców Opieki Integrowanej Opartej na Wartości SPOIWO, z praktyki wie, że również w Polsce można osiągnąć taki poziom zgłaszalności, przynajmniej w przypadku programu
profilaktyki raka szyjki macicy, jak u liderów europejskich. Przedstawił gotową receptę na to. „Nasz sukces można powtórzyć w całej Polsce, choć wymaga to czasu i konsekwencji. Opiekujemy się ponad 120 tys. pacjentek w ramach POZ, średni poziom zgłaszalności na badania przesiewowe wynosi w naszych placówkach powyżej 52 proc., a tam, gdzie opieka trwa powyżej 5 lat – nawet przeszło 70 proc. Tak, udało się, mamy statystyki podobne jak w najlepszych krajach”.
Zdaniem dr. Prusaczyka podstawą jest dobra organizacja i określenie zakresu odpowiedzialności osób organizujących badania przesiewowe. „Po pierwsze musi być project owner. W przypadku naszej sieci przychodni jestem nim ja, jako wiceprezes zarządu, ginekolog i ginekolog onkolog. Ustalam z radą nadzorczą i z prezesem, co mam osiągnąć w perspektywie roku, dwóch, pięciu lat, zarówno w ujęciu organizacyjnym jak i klinicznym. W całej Polsce takim project ownerem powinien być minister zdrowia, obecnie ministra zdrowia, i scedować zadania na prezesa NFZ. Kolejna rzecz to stworzenie zespołu zarządzania – minister powinien powołać sztab osób, które mają wiedzę na temat badań przesiewowych i ich organizacji, to muszą być praktycy wyposażeni w sprawczość zarządczą. Muszą być zdeterminowani, ponieważ pierwsze efekty będą widoczne nie od razu, tylko po kilku latach. Po 10 latach konsekwentnych działań wyniki będą bardzo dobre” – wyjaśnił dr Prusaczyk.
Bardzo ważne jest określenie, kto powinien zajmować się organizacją badań. Pobieraniem materiału (cytologia) nie muszą się zajmować lekarze. „Sukces słoweński polegał na tym, że ginekolodzy umówili się, że nie będą pobierać cytologii w ramach programu profilaktycznego. W Polsce mamy najwięcej położnych spośród krajów Europejskich. Można ich potencjał doskonale wykorzystać do badań skriningowych. Organizacją mogą pokierować absolwenci zdrowia publicznego, profilaktycy, a o badaniach powinni mówić swoim pacjentom lekarze POZ, ginekolodzy, lekarze medycyny pracy, a także farmaceuci w ramach opieki farmaceutycznej”.
Potrzebny jest 10-letni plan działania

Państwowego Instytutu Badawczego
Kampanie informacyjne powinny być zintegrowane – wysyłka zaproszeń (np. przez IKP, SMS-y) musi być zintegrowane z kampanią medialną w prasie, radiu, telewizji, Internecie.
Według dr hab. n. med. Beaty Jagielskiej, dyrektor NI O-PIB, potrzebny jest przede wszystkim 10-letni plan działań w obszarze profilaktyki. Takiego planu nie ma – działamy skokowo, okazjonalnie, w sposób nieuporządkowany. To się odbija na efektywności. „Profilaktyka nie sprowadza się do tego, że finansujemy jakieś badania. Profilaktyka to są uporządkowane działania na rzecz osób zdrowych. To, co teraz zaplanujemy, to dopiero po 10 latach będziemy mogli mówić o widocznych, bardzo dużych efektach” – oceniła Barbara Jagielska.

Zdrowia
Ministerstwo Zdrowia intensyfikuje działania
Sylwia Wądrzyk poinformowała, że w Ministerstwie Zdrowia powstał specjalny departament promocji zdrowia i profilaktyki, co pokazuje, jak ważna jest profilaktyka dla obecnego rządu. Za tą deklaracją idą konkretne działania.
„W marcu tego roku zostało opublikowane rozporządzenie ministra zdrowia zmieniające program przesiewowy profilaktyki raka szyjki macicy. Klasyczna cytologia została zastąpiona testem HPV HR i cytologią na podłożu płynnym (LBC). Test HPV HR pozwala wykryć obecność HPV oraz zidentyfikować konkretne typy wirusa, w tym onkogenne (16 i 18). W przypadku wyniku dodatniego pacjentka będzie miała wykonywaną cytologię na podłożu płynnym” – wyjaśnił Maciej Karaszewski, dyrektor Departamentu Lecznictwa Ministerstwa Zdrowia.
Profilaktyka nowotworowa. NFZ wdraża test HPV molekularny i cytologię LBC
Maciej Karaszewski przypomniał, że wcześniej, czyli pod koniec 2023 r. zostały rozszerzone grupy kobiet uprawnionych do korzystania z programów profilaktycznych raka piersi (obecnie w wieku 45-74 lat) i raka szyjki macicy (obecnie w wieku 25-64).
Co jeszcze resort zdrowia ma w planach? Trwa pilotaż centralnej e-rejestracji, przez którą już teraz można się zapisać na profilaktyczną cytologii i mammografię. „Jeżeli od 1 stycznia 2026 r. zostanie rozszerzony pilotaż centralnej e-rejestracji, będzie możliwe umówienie się na badania przesiewowe w ramach trzech programów profilaktycznych: raka szyjki macicy, raka piersi i raka jelita grubego przez POZ” – zapowiedział dyr. Maciej Karaszewski.
Duże nadzieje na większą efektywność profilaktyki Ministerstwo Zdrowia pokłada w nowym programie profilaktycznym Moje Zdrowie, (przyp. red. który od maja zastąpił Profilaktykę 40 plus i jest jego udoskonaloną wersją).
„Program Moje Zdrowie będą mogły realizować wszystkie jednostki POZ jako świadczenie gwarantowane. Każdy Polak w wieku 20-49 lat będzie miał prawo do wykonania bilansu zdrowia raz na pięć lat, a od 50. roku życia raz na 3 lata. Moje Zdrowie zapewni ocenę ogólnego stanu zdrowia, stanu psychicznego, stylu życia, ryzyk sercowo-naczyniowych i onkologicznych oraz wykonanie badań laboratoryjnych. Obowiązkowo po badaniach będzie się odbywać wizyta podsumowująca, której jednym z elementów będzie ustalenie i omówienie z pacjentem indywidualnego planu zdrowotnego oraz wskazanie interwencji profilaktycznych” – wyjaśnił
dyr. Karaszewski.

Maciej Karaszewski: zmiany w programach profilaktycznych WIDEO
Zabezpieczenie płodności to też profilaktyka

1 czerwca 2024 r. został uruchomiony sztandarowy program polityki zdrowotnej z ostatniego czasu, czyli leczenie niepłodności obejmujące procedury medycznie wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe (in vitro). Program ten umożliwia również osobom przed lub w trakcie leczenia onkologicznego zabezpieczenie materiału rozrodczego (oocytów lub nasienia) na przyszłość.
“Wkrótce minie rok funkcjonowania programu rządowego in vitro w Polsce i muszę powiedzieć, że jeżeli chodzi o część poświęconą tzw. onkopłodności, czy też zabezpieczeniu płodności na przyszłość u pacjentów onkologicznych, obserwujemy bardzo pozytywne zmiany. Patrząc na liczbę pacjentów przed wprowadzeniem tego programu a tę obecnie, można z całą pewnością stwierdzić, że program przynosi efekty. Musimy pamiętać o tym, że dla pacjenta onkologicznego każdy wydatek jest obciążeniem, ich przyszłość jest niepewna i w tym momencie świadomość, że mogą zabezpieczyć płodność nie ponosząc przy tym żadnych kosztów, nie czekając w kolejce, jest istotnym czynnikiem, który sprawia, że więcej chorych zgłasza się, żeby to zrobić” – pokreślił dr n. med. Łukasz Sroka, specjalista ginekolog-położnik, zajmujący się medycyną rozrodu, dyrektor medyczny klinik InviMed.
Według danych Ministerstwa Zdrowia na koniec marca 2025 r. wykonano ok. 800 procedur zabezpieczenia płodności u pacjentów onkologicznych. „Kiedy w Poznaniu realizowaliśmy program dla mieszkańców woj. wielkopolskiego z tzw. onkopłodności, wykonywaliśmy 20 procedur na rok. W tej chwili dzięki programowi i szeroko zakrojonej kampanii w mediach świadomość pacjentów zaczyna wzrastać. To, na czym nam ogromnie zależy – i w tym liczymy na wsparcie NFZ oraz Ministerstwa Zdrowia – to jest kampania skierowana do lekarzy. Niestety cały czas jest tak, że dla onkologów procedura zabezpieczenia płodności jest czymś dodatkowym i nie zawsze wspominają chorym o takiej możliwości” – dodał dr Sroka.




















Zostaw odpowiedź