W Polsce każdego roku rozpoznaje się około 5,5 tys. nowych przypadków nowotworów głowy i szyi. Rokowanie w dużej mierze zależy od momentu rozpoznania – choroba wykryta we wczesnym stadium może być skutecznie leczona, jednak wielu pacjentów nadal trafia do specjalisty zbyt późno. – Chcemy, aby o nowotworach głowy i szyi mówiło się głośniej. Wczesne rozpoznanie daje pacjentom realną szansę na skuteczne leczenie, dlatego tak ważna jest edukacja społeczeństwa oraz budowanie świadomości pierwszych objawów choroby – podkreśla prof. Wojciech Golusiński, prezes Polskiego Towarzystwa Nowotworów Głowy i Szyi.
Trwa XIV Europejski Tydzień Profilaktyki Nowotworów Głowy i Szyi – ogólnopolska kampania edukacyjna realizowana w ramach międzynarodowej inicjatywy Make Sense, prowadzonej pod patronatem European Head and Neck Society. Tegoroczna edycja odbywa się pod hasłem „Właściwa diagnoza, właściwe leczenie, we właściwym czasie” i zwraca uwagę na znaczenie szybkiego rozpoznania pierwszych objawów oraz sprawnego rozpoczęcia leczenia.
Coraz więcej HPV-zależnych nowotworów gardła. Chorują także młodzi ludzie
„Nowotwory w obrębie twarzy i szyi odbierają człowieczeństwo, a śmierć z ich powodu jest wielokrotnie gorsza, bo powoduje izolację. W makabryczny sposób zmieniają nasz wygląd i nasze funkcjonowanie. Nie możemy połykać, nie możemy oddychać, nie możemy mówić” – mówi dr Sławomir Okła, kierownik Kliniki Otolaryngologii, Chirurgii Głowy i Szyi w Świętokrzyskim Centrum Onkologii.
Szczególnie dotkliwe konsekwencje choroby wynikają z jej lokalizacji. Nowotwory te rozwijają się w obrębie struktur odpowiadających m.in. za oddychanie, mowę, gryzienie i połykanie. Taka lokalizacja bardzo utrudnia życie chorym, wpływając na możliwość odżywiania – gryzienia i połykania pokarmu – często też powoduje trudności w oddychaniu, co u wielu chorych skutkuje koniecznością wytworzenia tracheostomii
Do objawów, których nie należy lekceważyć, należą utrzymująca się chrypka, ból gardła, trudności lub ból podczas połykania, niegojące się owrzodzenie języka albo jamy ustnej, guz na szyi, jednostronna niedrożność nosa oraz krwawienie z nosa. Jeżeli choć jeden z takich objawów utrzymuje się przez trzy tygodnie, należy zgłosić się do lekarza. Nie oznacza to jeszcze choroby nowotworowej, ale wymaga wyjaśnienia.
Coraz więcej nowotworów gardła
Prof. Stanisław Góźdź, dyrektor Świętokrzyskiego Centrum Onkologii, zachęca do wykonywania badań profilaktycznych, bo te nowotwory wykryte we wczesnym stadium są wyleczalne w 80-90 proc. „Badania profilaktyczne mogą uratować nasze życie. Na wczesnym etapie choroby możemy ją wyleczyć nawet nie okaleczając pacjenta, wykonując zabieg z użyciem robota”.
Jeszcze kilkanaście lat temu dominowały raki krtani. Sytuacja się zmienia – jest coraz więcej nowotworów gardła, ok. 2,5 tys. rocznie. Zmienia się też profil wiekowy pacjentów. Wcześniej chorowali przeważnie w 6. i 7. dekadzie życia. Teraz nowotwory gardła dotykają już 40- i 50-latków, ale zdarzają się też pacjenci dwudziestokilkuletni. Zmiany te wynikają głównie ze zmiany czynników ryzyka. Jednym z nich jest zakażenie wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV). W społeczeństwie panuje przekonanie, że to wirus dotyczący dróg rodnych kobiet, odpowiedzialny za raka szyjki macicy. Zakażenie HPV może prowadzić do rozwoju nowotworów ustnej części gardła zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Właśnie z tego powodu szczepienia są ważne dla obu płci. Liczba nowotworów głowy i szyi związanych z HPV wzrosła aż o 225 proc.!
„Biorąc pod uwagę, że w naszym kraju finansowane sąszczepienia przeciwko wirusowi HPV, można będzie liczyć na spadek liczby zachorowań” – mówił Michał Chrobot, dyrektor Departamentu Opieki Koordynowanej w Ministerstwie Zdrowia na posiedzeniu sejmowej podkomisji stałej ds. onkologii. Przypomniał jednocześnie, że do końca sierpnia 2026 r. zaszczepionych przeciwko HPV zostało ponad 913 tys. osób. Na razie wyszczepialność chłopców pozostaje bardzo niska – mowa jest o poziomie 16-20 proc. Wyniki badań pokazują, że wielu rodziców chłopców nadal uważa, że szczepienia przeciw HPV są potrzebne głównie dziewczynkom.
W programie lekowym B.52 w 2025 r. leczonych było 1004 chorych
Nowotwory głowy i szyi objęte są diagnostyką i leczeniem w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej (KSO). Pacjent z podejrzeniem takiego nowotworu ma prawo do szybkiej diagnostyki w oparciu o kartę DiLO, która od stycznia 2027 r. zostanie zastąpiona elektroniczną kartą DiLO.
Krajowy Ośrodek Monitorujący KSO, czyli Narodowy Instytut Onkologii, zaadaptował do polskich warunków kluczowe zalecenia kliniczne w zakresie nowotworów głowy i szyi NCCN. Aktualnie trwają prace nad obwieszczeniem ministra zdrowia zawierającym te zalecenia. Jest ono w trakcie opiniowania przez Krajową Radę Onkologiczną.
W programie lekowym B.52 dedykowanym chorym na nowotwory głowy i szyi w 2025 r. leczonych było 1004 chorych. „– W 2025 roku wartość świadczeń zrealizowanych w ramach programu B.52 wyniosła ponad 107 mln zł. Program stale się rozwija. W 2014 roku obejmował 59 pacjentów, w 2021 roku – 360, a w 2025 roku już ponad tysiąc. Oznacza to, że dostępność nowych terapii systematycznie rośnie – podkreślił Michał Chrobot.
AOTMiT nie rekomenduje refundacji immunoterapii okołooperacyjnej
Eksperci podkreślają, że to wszystko za mało, bo dostęp do nowoczesnego leczenia tych nowotworów pozostawia wiele do życzenia. „Oczekujemy na udostępnienie immunoterapii okołooperacyjnej, dzięki której znaczny odsetek chorych zyska szansę na wyleczenie. Pieniądze przeznaczone na program lekowy zostały wydane na immunoterapię paliatywną, wydłużającą życie pacjentów, ale nie prowadzącą do wyleczenia” – mówi dr Sławomir Okła.
W badaniu KEYNOTE-689 wykazano, że zastosowanie pembrolizumabu przed operacją, a następnie kontynuowanie immunoterapii w ramach leczenia pooperacyjnego, istotnie wydłużyło czas przeżycia wolnego od zdarzeń. Dane dotyczące wpływu terapii na przeżycie całkowite pozostają jednak niedojrzałe i wymagają dłuższej obserwacji. Na razie immunoterapia okołooperacyjna pembrolizumabem nie jest dostępna dla pacjentów we wcześniejszych stadiach choroby, za to stosowana jest w leczeniu paliatywnym. „Ci chorzy mają szansę na powrót do normalnego życia, do pracy, dlatego dziwi negatywna opinia AOTMiT dotycząca tej terapii. Skoro pembrolizumab jest dobry w wydłużaniu życia w leczeniu paliatywnym, dlaczego jest zły w terapii prowadzącej do wyleczenia? Tym bardziej, że mamy co poprawiać, bo jesteśmy na szarym końcu listy państw europejskich pod względem przeżywalności chorych na nowotwory głowy i szyi” – komentuje dr Okła.
Dyrektor Chrobot poinformował, że mimo negatywnej opinii AOTMiT o immunoterapii okołooperacyjnej w resorcie zdrowia nadal toczą się prace nad refundacją tej terapii.
Nie ma turnusów sanatoryjnych, nie ma logopedów na oddziałach
Podczas posiedzenia padały głosy, że wciąż brakuje odpowiedniej opieki nad chorymi na nowotwory głowy i szyi. „Brakuje np. rehabilitacji głosowej, bo chorzy po laryngektomii tracą głos i muszą się nauczyć mówić na nowo. Nie ma turnusów sanatoryjnych, systemowej opieki, nie zawsze w szpitalu jest logopeda” – podkreślała poseł Magdalena Łośko, przewodnicząca parlamentarnego zespołu ds. osób laryngektomowanych.
„Nasi pacjenci po resekcji krtani, języka uczą się od nowa połykania, mówienia, a mimo że kształcimy logopedów klinicznych, to nie ma jak ich zatrudnić w szpitalu. W strukturze oddziału nie ma takiego etatu” – zwróciła uwagę prof. Anna Rzepakowska z Kliniki Nowotworów Głowy i Szyi Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Dyr. Chrobot uważa, że obecność logopedów klinicznych w oddziałach chirurgii głowy i szyi jest uzasadniona. Aby byli tam zatrudniani, potrzebna jest zmiana w koszyku świadczeń gwarantowanych, a konkretnie wyodrębnienie takiego świadczenia Natomiast poseł Marek Hok, przewodniczący podkomisji stałej ds. onkologii, stwierdził, że osoby po operacjach usunięcia krtani powinny mieć możliwość wyjazdu do sanatorium. W jego ocenie dwa ośrodki sanatoryjne dedykowane tym chorym pokryłyby zapotrzebowanie na te świadczenia.
• Artykuł zaktualizowano:

















Zostaw odpowiedź