Nowoczesne formy podania leków stosowanych w chorobach przewlekłych istotnie wpływają na poprawę jakości życia pacjentów – umożliwiają kontynuację aktywności zawodowej, prowadzenie normalnego życia rodzinnego. Dzięki nim możliwe jest skrócenie czasu hospitalizacji, co ogranicza ryzyko zakażeń. Innowacyjne terapie zmniejszają stres i lęk związane z leczeniem, pozytywnie wpływając na zdrowie emocjonalne. To wszystko wpływa na poprawę komfortu życia pacjentów z małopłytkowością, hemofilią, rakiem piersi czy chorych np. na schizofrenię.
Przykładem jest leczenie schizofrenii – choroby przewlekłej, która najczęściej dotyka młodych ludzi w okresie wczesnej dorosłości, już w wieku 17–19 lat, towarzysząc im przez całe życie. Możliwość rzadszych iniekcji ma ogromne znaczenie dla osób mierzących się z tym zaburzeniem. Długo działające leki w formie iniekcji zapewniają regularność i stabilność terapii, co w przypadku chorób psychicznych jest kluczowe – podkreśla dr Iwona Ewa Patejuk-Mazurek, specjalista psychiatrii i psychiatrii środowiskowej z Mazowieckiego Specjalistycznego Centrum Zdrowia w Pruszkowie.
EKSPERCI
Adrianna Sobol, psychoterapeutka i psychoonkolog, prezes zarządu Fundacji „W trosce o pacjenta. Instytut psychologii zdrowia i profilaktyki chorób przewlekłych”
dr Joanna Kufel-Grabowska z Kliniki Onkologii i Radioterapii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, Centrum Chorób Piersi
Aleksandra Dryzner, pacjenta, która zmagała się z rakiem piersi
Mirosława Duszak, pielęgniarka oddziałowa na Oddziale Onkologii z Pododdziałem Chemioterapii Warmińsko-Mazurskiego Centrum Chorób Płuc w Olsztynie
dr Michał Witkowski, hematolog, prezes Fundacji na Rzecz Pomocy Chorym na Białaczki
dr Iwona Ewa Patejuk-Mazurek, specjalista psychiatrii i psychiatrii środowiskowej z Mazowieckiego Specjalistycznego Centrum Zdrowia w Pruszkowie
Wojciech Mościbrodzki, chorujący na hemofilię
„Przychodzą do mnie często pacjentki i mówią, że dzięki temu przestają czuć się chore. Przestają czuć się chore i w związku z tym zaczynają myśleć o przyszłości. Skrócony czas pobytu na oddziale szpitalnym pozwala jak najszybciej wrócić do dzieci, obowiązków, do swojej codzienności” – mówi Adrianna Sobol, psychoterapeutka i psychoonkolog, prezes zarządu Fundacji „W trosce o pacjenta. Instytut psychologii zdrowia i profilaktyki chorób przewlekłych”, która zainicjowała kampanię edukacyjną „Podanie ma znaczenie”. Podczas konferencji prasowej inaugurującej kampanię eksperci medyczni i pacjenci mówi o swoich doświadczeniach z nowoczesnymi lekami podawanymi w formie podskórnych zastrzyków i długo działających.
„Mniej chora” dzięki podaniu podskórnemu
„Jeśli chodzi o nowoczesną podaż podskórną to uwalnia ona pacjentów od konieczności montowania za każdym pobytem w szpitalu dostępu dożylnego, zmniejsza ryzyko zakażenia portu (rodzaj centralnego cewnika żylnego do podawania leku – red.), czy w ogóle drogi dożylnej, zmniejsza ryzyko powstania zakrzepicy. Poza tym forma podskórna jest nie tylko zdecydowanie lepiej tolerowana przez pacjentki, ale do tego powoduje mniejsze poczucie „bycia chorym”, podczas gdy wlew, kroplówka są kojarzone z ciężkim leczeniem. Oprócz tego, że forma podskórna jest zdecydowanie bardziej przyjazna dla chorych, to jeszcze mniej angażuje personel medyczny, a więc pozwala na oszczędności dla systemu ochrony zdrowia” – wyjaśnia dr Joanna Kufel-Grabowska z Kliniki Onkologii i Radioterapii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, Centrum Chorób Piersi. Pacjentki leczone z powodu raka piersi jak na razie mogą skorzystać tylko z jednego leku podawanego w tej formie – trastuzumabu, leku biologicznego.
Aleksandra Dryzner, pacjenta, która zmagała się z rakiem piersi, moment przejścia na podskórne podanie leku wspomina jako niezwykłe szczęście. „Gdy ktoś pytał, na jakim etapie leczenia jestem, czy jeszcze się leczę, to odpowiadałam, że właściwie już nie. Byłam po chemioterapii i ten zastrzyk traktowałam tylko jak jakieś lekkie uzupełnienie leczenie. Ale już się wyrywałam do życia i już w zasadzie mogłam normalnie funkcjonować dzięki takiej formie podania leku. Mogłam aktywniej spędzać czas z dzieckiem, wchodziłam w taki stan rehabilitacji emocjonalnej”.
Mirosława Duszak, pielęgniarka oddziałowa na Oddziale Onkologii z Pododdziałem Chemioterapii Warmińsko-Mazurskiego Centrum Chorób Płuc w Olsztynie, tak m.in. mówiła o zaletach podskórnej postaci leku: „Pacjent nie jest hospitalizowany, nie przebiera się nawet w piżamę. To jest niezwykle ważny aspekt psychologiczny, bo kiedy musi założyć piżamę, od razu czuje się bardziej chory. Natomiast jeśli wystarczy, by odsłonił kawałek ciała, skrawek uda, to jest tak mało istotne, że nie ma właściwie żadnego wpływu na jego psychikę, samopoczucie”.
Forma podania leku podskórnie jest bardziej swobodna i komfortowa. Choroba przewlekła staje się wówczas częścią życia pacjenta, nie jego głównym elementem. Chory koncentruje się na innych obszarach życia, co daje mu poczucie normalności i niezależności, które wcześniej wydawały się nieosiągalne.
Rzadziej znaczy w tym przypadku lepiej
„Nowoczesne formy leczenia, które zmniejszają częstotliwość podawania leków i konieczność przebywania w placówce medycznej, przynoszą pacjentom wyraźną ulgę. Dzięki nim codzienne funkcjonowanie staje się bardziej przewidywalne, a pacjenci mogą planować swoje życie pod siebie, a nie pod chorobę” – zauważył dr Michał Witkowski, hematolog, prezes Fundacji na Rzecz Pomocy Chorym na Białaczki.
Możliwość rzadszych iniekcji ma ogromne znaczenie dla osób mierzących się ze schizofrenią. W ich przypadku długo działające iniekcje zapewniają regularność i stabilność leczenia, co jest kluczowe w przypadku chorób psychicznych.
Na schizofrenię najczęściej zapadają ludzie młodzi, w okresie wczesnej dorosłości – 17-, 18-, 19-latkowie. W związku z tym schizofrenia, jako choroba przewleka, towarzyszy chorym przez dziesiątki lat aż do końca życia. „Dlatego leczenie, które pozwoli pacjentowi wrócić do jego ról społecznych i życiowych, jest niezwykle ważne. Objawy wytwórcze to jest tylko jeden z elementów schizofrenii. Kolejnym są zaburzenia funkcji poznawczych, a więc możliwości zapamiętywania, zaplanowania, zrealizowania tego. Czy w dzisiejszym świecie jesteśmy w stanie bez tego funkcjonować? Absolutnie nie” – mówiła dr Iwona Ewa Patejuk-Mazurek, specjalista psychiatrii i psychiatrii środowiskowej z Mazowieckiego Specjalistycznego Centrum Zdrowia w Pruszkowie.
Osoba z zaburzonymi funkcjami poznawczymi nie będzie dobrze współpracował w trakcie leczenia tabletkami, zwłaszcza gdy musi ich przyjmować kilka i to kilka razy dziennie. Oprócz tego chorzy na schizofrenię, uważają, że nie są chorzy. „Kiedy pacjent nie łyka tabletek, ma nawroty choroby. Jak ma nawroty choroby, bywa agresywny, używa substancji psychoaktywnych, pije alkohol, trafia do szpitala, a tam będąc w ostrej fazie choroby nie połknie tabletki. Trzeba mu dać zastrzyk. I tak zastrzyki zaczynają się kojarzyć z jakąś karą. Zresztą od dzieciństwa bywamy nimi straszeni” – tłumaczyła dr Patejuk-Mazurek.
Leki iniekcyjne w psychiatrii są stosowane od bardzo dawna. Te stare, czy też klasyczne, dawały dużo objawów niepożądanych. Nowoczesne mają mało objawów niepożądanych. Szczególnie takich, które widać, jak np. drżenie rąk, „uciekanie” oczu.
„Zależy nam na tym, żeby chory był w schizofrenii leczony skutecznie, ale powinniśmy również patrzeć na efektywność leczenia, na którą składa się nie tylko skuteczność, ale też tolerancja i akceptacja przez pacjenta. To wszystko ma sprawić, że będzie on mógł funkcjonować na poziomie osoby zdrowej. Co bardzo ważne, jeżeli pacjent przyjmuje lek w tabletkach, czas do nawrotu po odstawieniu leczenia wynosi około miesiąca. Gdy dostaje tę samą substancję, ale w iniekcjach podawanych raz na miesiąc, czas do nawrotu to około pół roku. Natomiast przy lekach iniekcyjnych podawanych raz na trzy miesiące badania pokazują, że może to być nawet ponad rok” – powiedziała dr Patejuk-Mazurek.
W hemofilii, gdzie leczenie profilaktyczne krwawień wymaga regularnych iniekcji, nowoczesne leki pozwalają zmniejszyć częstotliwość wkłuć lub na inną drogę podania, która nie obciąża żył chorego, co istotnie przekłada się na większy komfort jego życia.
„Żyjąc ponad 50 lat z hemofilią, mogę powiedzieć, że lek, który niedawno się pojawił w formie podskórnej, to absolutny przełom, sprawiający, że człowiek właściwie czuje się zdrowy. Podaje się go profilaktycznie, zazwyczaj w schemacie albo co tydzień, albo co dwa. Przygotowanie iniekcji podskórnej wraz z podaniem zajmuje mi minutę, niech nawet będzie dwie minuty. Cztery podania w miesiącu to jest mniej niż 10 minut. I to jest coś, co sprawia, że jestem zabezpieczony, kiedy go sobie podaję, nie jestem chory. Moje wyniki są właściwie takie, jak u zdrowego człowieka. Pracuję w kilku miejscach, uprawiam sport – pływam, wyjeżdżam za granicę. Jestem człowiekiem swobodnym” – podkreślił Wojciech Mościbrodzki, chorujący na hemofilię.

Kampania edukacyjna „Podanie ma znaczenie”
Jej celem jest zwiększenie świadomości na temat różnorodnych form podania leków i ich wpływu na codzienne życie chorych, ich bliskich oraz pracowników ochrony zdrowia. Porusza temat komunikacji medycznej i jej znaczenia w kontekście zwiększenia przestrzegania zaleceń medycznych.
Inicjatywa promuje edukację, która wspiera pacjentów w podejmowaniu świadomych decyzji dotyczących ich leczenia oraz ułatwia lekarzom organizację pracy w warunkach narastających wyzwań demograficznych i epidemiologicznych. Zachęca do otwartości, troski o siebie i bliskich oraz korzystania z najnowszych osiągnięć medycyny, które mogą uczynić codzienność łatwiejszą i pełniejszą.
Projekt opiera się na przykładach pacjentów z następującymi jednostkami chorobowymi, aby przedstawić ich sytuację i potrzeby: rak piersi i płuca, hemofilia, małopłytkowość i schizofrenia.

Rak piersi – najważniejsze wydarzenia 2024 r. i trendy na rok 2025













Zostaw odpowiedź