Na diagnozę choroby onkologicznej nikt nie jest przygotowany. Bez względu na to, jak silni psychicznie jesteśmy, takie słowa zawsze spadają na nas jak grom z jasnego nieba. To moment, który wywraca nasze życie do góry nogami, pozostawiając uczucie szoku, dezorientacji i bezradności. Nagle znajdujemy się w sytuacji, w której trudno jest znaleźć jakikolwiek punkt odniesienia – nie wiemy, co robić, co powiedzieć, jak myśleć o przyszłości.
Dla wielu pacjentów jest to doświadczenie tak traumatyczne, że prowadzi do rozwoju zespołu stresu pourazowego (PTSD), zaburzenia psychicznego wywołanego skrajnym stresem. Objawy PTSD mogą przybierać różne formy – od nawracających wspomnień i koszmarów nocnych, przez trudności w codziennym funkcjonowaniu, aż po nadmierną czujność czy unikanie tematów związanych z chorobą.
Dodatkowo, pacjenci onkologiczni często mierzą się z wieloma innymi wyzwaniami psychicznymi. Depresja, poczucie przytłoczenia, problemy ze snem, nieustanne lęki czy nagłe ataki paniki stają się dla wielu codziennością. Te emocjonalne obciążenia mogą być równie trudne, jak sama choroba. Dlatego tak ważne jest, by oprócz leczenia fizycznego, pacjenci mieli zapewnione wsparcie psychologiczne, które pomoże im odnaleźć równowagę i siłę do walki z chorobą. W takich momentach każdy gest wsparcia, rozmowa czy profesjonalna pomoc mogą okazać się bezcenne.
Do najczęstszych zaburzeń psychicznych występujących u pacjentów onkologicznych należą problemy adaptacyjne, zaburzenia depresyjne oraz lękowe. Ich rozpoznanie jest niezwykle ważne, ponieważ nieleczone mają znaczący wpływ na funkcjonowanie chorego, przebieg podstawowej terapii, mogą nawet zagrażać życiu.
Najważniejsze to nie odkładać decyzji o szukaniu wsparcia, licząc, że „samo minie”.
W większości przypadków niestety tak się nie dzieje. Już na etapie podejrzenia choroby nowotworowej warto dowiedzieć się, gdzie można znaleźć pomoc i skorzystać z niej. To nie oznacza, że od razu trzeba podejmować długoterminową psychoterapię czy rozpoczynać leczenie farmakologiczne – wszystko zależy od indywidualnych potrzeb chorego, jego osobowości oraz umiejętności radzenia sobie z kryzysowymi sytuacjami.
Gdzie szukać pomocy?
Psychoonkolog jest pierwszym krokiem w uzyskaniu wsparcia emocjonalnego. Pomoże zrozumieć emocje, które towarzyszą chorobie, oraz będzie wsparciem w trudnych momentach. Jeśli będzie potrzeba długoterminowej terapii, może ją zaproponować.
Z kolei psychiatra to specjalista, którego nie należy się bać, do którego warto zgłosić się w przypadku problemów takich jak silna depresja, zaburzenia lękowe czy inne trudności wymagające farmakoterapii. Nie należy obawiać się farmakoterapii. Współczesna medycyna poczyniła ogromne postępy, dzięki czemu dostępne dziś leki są nie tylko skuteczne, ale również bardzo bezpieczne. Odpowiednio dobrane mogą znacząco poprawić samopoczucie, pomagając uporać się z trudnymi emocjami, lękami czy objawami depresji. Warto pamiętać, że stosowanie takich leków nie jest oznaką słabości – to element kompleksowego podejścia do zdrowia, który pomaga odzyskać równowagę psychiczną i siły do walki z chorobą.
W dalszej części poradnika omówimy dokładniej, jakie formy wsparcia są dostępne i jak dopasować je do indywidualnych potrzeb pacjenta. Ważne jest, by pamiętać, że szukanie pomocy to nie oznaka słabości, lecz odwaga i pierwszy krok ku lepszemu samopoczuciu.
Dlaczego dochodzi do zaburzeń adaptacyjnych i psychicznych u chorych onkologicznych
Trudno wyobrazić sobie siebie jako pacjenta, a szczególnie jako pacjenta onkologicznego. Wciąż funkcjonuje powszechny pogląd, budowany na podstawie informacji z popularnych mediów, filmów, seriali, że choroba onkologiczna to jest koniec świata i już nikt ani nic nie jest w stanie pomóc. To wyobrażenie, do tego zasłyszane historie, generują ogromny strach. Większość osób, które nigdy nie miały nic wspólnego z osobą chorą na nowotwór, a nawet takiej nie znają, wyobrażają sobie, że to wychudzony, łysy, wymiotujący i bez szans na życie człowiek. Co jest nieprawdą! Dostęp do nowoczesnych terapii bardzo zmienił rokowania chorego onkologicznego, jakość jego życia, a nowotwory coraz częściej stają się chorobami przewlekłymi.
Nikt z nas nie chce być chory, bo to zachwianie równowagi życiowej, zagrożenie wartości naczelnych (zdrowia, życia, możliwości realizacji planów). Do tego dochodzi lęk przed bólem, skutkami leczenia, przed śmiercią. Przerażenie obejmuje teraźniejszość i przyszłość. Do tego dochodzą obawy przed piętnem społecznym, przy czym jednocześnie ogromnie potrzebujemy wsparcia innych – emocjonalnego, życiowego, informacyjnego. Mamy trudności ze znalezieniem bezpiecznego środowiska w chorobie.
Pacjenci onkologiczni doświadczają przygnębienia, żalu, poczucia małej wartości, winy, lęku, a nawet złości i gniewu. U podstaw tych reakcji leży silny stres będący skutkiem rozpoznania choroby, niepewności rokowania, niedostatecznego wsparcia społecznego, czasami złych relacji z personelem medycznym, do tego nierzadko współistnieją trudne wydarzenia życiowe, niepożądane skutki terapii.
Wiele osób wyobraża sobie, że, by przejść leczenie onkologiczne, trzeba być silnym, mieć w sobie odwagę i nie poddawać się. Często bliscy chorych na nowotwór popełniają błąd polegający na mówieniu im „nie płacz”, „bądź dzielny”, „myśl pozytywnie”. Tym samym nie pozwalają im na ujście emocji, poznanie ich i konfrontację z nimi.
Powstawanie i przebieg depresji u pacjentów onkologicznych determinowane są ogromnym spektrum czynników zarówno społecznych, psychologicznych jak i biologicznych: utratą samodzielności, niemożnością pełnienia dotychczasowych ról społecznych, poczuciem zagrożenia życia, rodzajem otrzymywanego leczenia, doznawanym bólem fizycznym, brakiem poczucia kontroli nad przebiegiem choroby, hospitalizacją, zmianami w wyglądzie zewnętrznym. Można by wymieniać w nieskończoność.
Wśród czynników związanych z rozwojem nowotworu wskazuje się nawet bezpośrednie oddziaływanie komórek nowotworowych na centralny układ nerwowy (UON). Komórki rakowe produkują bowiem substancje czynne biologicznie, które wpływają na OUN.
Rozwój zaburzeń depresyjnych bywa też związany z pogorszeniem samopoczucia pod wpływem zastosowanej terapii. Pacjent wpada w rytm leczenia, w którym niejednokrotnie pierwsze objawy depresji są mylone ze skutkami ubocznymi leczenia onkologicznego. Dlatego apatię, drażliwość, zmęczenie, brak apetytu czy problemy ze snem i inne tego typu objawy są bagatelizowane przez pacjentów i otoczenie. Powszechnie sądzi się: „bo przecież jak ma się raka, to jest się smutnym, a jeszcze jak się bierze leki przeciwnowotworowe (chemia!), to trzeba czuć się źle”. A to nie do końca jest prawda! Oczywiście sama choroba nowotworowa jest sytuacją traumatyczną i wiąże się z ogromnym wysiłkiem, jaki musi podjąć pacjent. Do tego leczenie, np. chemioterapia wpływa na układ nerwowy m.in. struktury przedczołowe w mózgu pacjenta. To może wywołać objawy depresyjne. Jednak badania pokazują, że pacjenci nie mówią swoim lekarzom o objawach depresji z obawy, że ci uznają ich za słabych i nie będą chcieli kontynuować leczenia.
…niedowierzanie, złość, smutek – są w pewnym momencie niezbędne do tego, aby ostatecznie świadomie przyjąć do wiadomości, co oznacza diagnoza choroby nowotworowej i możliwych opcji leczenia.
Proces adaptacji psychicznej do życia po diagnozie
Diagnoza choroby nowotworowej i leczenie onkologiczne wymagają psychicznego przystosowania do nowej sytuacji. Zarówno pacjent, jak i jego bliscy przechodzą przez proces psychicznej adaptacji, który prowadzi do zrozumienia, czym jest wykryta choroba, na czym polega proponowane leczenie, jakie mogą być jego skutki te pozytywne jak i negatywne.
Diagnoza nowotworu wywołuje najpierw szok i niedowierzanie: „Niemożliwe, to nie może być rak! To jakaś pomyłka!” Osoba słysząca taką diagnozę jest skłonna szukać innych wyjaśnień swoich objawów, mimo zapewnień lekarza, że choroba została potwierdzona i jest czas na zaplanowanie kompleksowego leczenia. Następnie wielu pacjentów przeżywa złość. Na tym etapie chory zaczyna zdawać sobie sprawę, że ustalone rozpoznanie jest trafne, jednak reaguje gniewem, często skierowanym przeciwko bliskim i lekarzowi, który postawił diagnozę. Inną reakcją w procesie przystosowania jest „targowanie się” – z losem, siłą wyższą, biologią własnego organizmu. Chory myśli wtedy: „Może, jeśli teraz zacznę żyć zdrowo – rzucę palenie, odstawię alkohol, będę się dobrze odżywiać… Może nie jest za późno i choroba się cofnie?”.
Kolejny etap to obniżenie nastroju. Wtedy najczęściej pojawia się poczucie beznadziejności i bezradności: „Nic już nie ma sensu w moim życiu, bo i tak niedługo umrę”. Proces przystosowania prowadzi ostatecznie w zdecydowanej większości przypadków do przyjęcia faktu wystąpienia choroby. Bez gniewu, poczucia beznadziejności chory akceptuje rozpoznanie oraz podejmuje
działania służące wyzdrowieniu. „A więc to jest rak. Muszę coś zrobić, żeby wyzdrowieć”.
Reakcje towarzyszące przystosowaniu – niedowierzanie, złość, smutek – są w pewnym momencie niezbędne do tego, aby ostatecznie świadomie przyjąć do wiadomości, co oznacza diagnoza choroby nowotworowej i możliwych opcji leczenia. Zgodnie ze stanowiskiem rekomendowanym przez psychoonkologów i w myśl międzynarodowych zaleceń, reakcje te są objawem zdrowia psychicznego i – jeśli mają charakter przemijający – nie wymagają interwencji psychoterapeuty ani psychiatry.
Niestety proces przystosowania do choroby u części chorych nie przebiega prawidłowo. Dochodzi wtedy do wystąpienia objawów, których intensywność i czas utrzymywania się wskazują na wystąpienie zaburzeń psychicznych. Do najczęstszych stanów wymagających specjalistycznej pomocy psychoterapeutycznej i/lub psychiatrycznej zaliczane są zaburzenia lękowe i depresja.

Bliska mi osoba ma nowotwór i depresję

Metody samopomocy w walce z depresją
diagnoza choroby onkologicznej, PTSD, depresja u pacjentów onkologicznych, wsparcie emocjonalne, psychoonkolog, psychiatra, adaptacja psychiczna, pacjent onkologiczny, onkoporadnik














1 komentarz