Zespół Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie
Zespół Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie

Krioablacja raka piersi w Krakowie. Osiem pierwszych zabiegów w Szpitalu Uniwersyteckim

Szpital Uniwersytecki w Krakowie wykonał pierwsze osiem zabiegów krioablacji u pacjentek ze zmianami nowotworowymi piersi. To małoinwazyjna metoda leczenia, w której komórki guza są niszczone przez działanie bardzo niskiej temperatury. Zabieg odbywa się pod kontrolą ultrasonografii i w znieczuleniu miejscowym, bez konieczności wykonywania klasycznego cięcia chirurgicznego.

Krioablacja nie jest jednak metodą przeznaczoną dla każdej chorej z rakiem piersi. Może być rozważana u ściśle wybranych pacjentek, przede wszystkim wtedy, gdy nowotwór jest niewielki, ma określone cechy biologiczne i jest dobrze widoczny w badaniu USG. Wprowadzenie tej procedury w krakowskim ośrodku wpisuje się w rozwijający się kierunek deeskalacji leczenia onkologicznego, czyli ograniczania rozległości interwencji wtedy, gdy pozwala na to sytuacja kliniczna pacjentki.

Krioablacja polega na wprowadzeniu do guza specjalnej igły, której końcówka zostaje silnie schłodzona. Zabieg wykonuje się pod kontrolą USG, co pozwala lekarzowi precyzyjnie umieścić sondę w obrębie zmiany. Wokół jej końcówki tworzy się tzw. kula lodowa, obejmująca tkankę przeznaczoną do zniszczenia.

Jak tłumaczy dr hab. Diana Hodorowicz-Zaniewska, „procedura jest wykonywana w znieczuleniu miejscowym i przypomina przebiegiem biopsję, co znacznie ogranicza ból oraz stres u pacjentek. Lekarz wprowadza – pod kontrolą aparatu USG – bezpośrednio do guza specjalną igłę, której końcówka jest chłodzona ciekłym azotem. Wokół igły wytwarza się kula lodowa wywołująca precyzyjną martwicę tkanki nowotworowej, zarówno w przypadku zmian łagodnych, jak i złośliwych o średnicy do 2 centymetrów”.

Według informacji przekazanej przez Szpital Uniwersytecki w Krakowie cały cykl mrożenia i rozmrażania trwa kilkanaście minut. Pacjentka może wrócić do domu około pół godziny po zakończeniu procedury. Zniszczona tkanka nie jest usuwana operacyjnie, lecz stopniowo ulega naturalnej resorpcji, czyli wchłonięciu przez organizm. Proces ten ma trwać od trzech do sześciu miesięcy.

Pierwsze zabiegi krioablacji w krakowskim szpitalu przeprowadzili dr hab. Diana Hodorowicz-Zaniewska, dr n. med. Katarzyna Wadowska-Jaszczyńska oraz dr n. med. Jarosław Jarczewski.

Najważniejszym etapem nie jest sam zabieg, ale kwalifikacja pacjentki. Z komunikatu Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie wynika, że metoda jest stosowana u kobiet po 70. roku życia z guzkami o średnicy do 1,5 cm. Szczególne znaczenie może mieć dla pacjentek starszych albo obciążonych chorobami kardiologicznymi i internistycznymi, u których znieczulenie ogólne oraz klasyczna operacja wiązałyby się z większym ryzykiem.

Podobne ograniczenia wskazano w aktualnym opracowaniu American Society of Breast Surgeons dotyczącym przezskórnych metod ablacji zmian w piersi. Według tego dokumentu krioablacja raka piersi może być rozważana u pacjentek w wieku co najmniej 70 lat, z guzem o średnicy nie większej niż 1,5 cm, dobrze widocznym w ultrasonografii i potwierdzonym w biopsji jako inwazyjny rak przewodowy o biologicznie niskim ryzyku.

Znaczenie mają przy tym nie tylko rozmiar guza i wiek chorej. Pod uwagę bierze się również typ histologiczny nowotworu, stopień złośliwości, obecność receptorów hormonalnych, status HER2, proliferację komórek nowotworowych oraz obraz węzłów chłonnych. Pacjentka powinna mieć także wykonane badanie USG dołu pachowego, które nie wskazuje na kliniczne zajęcie węzłów chłonnych.

Wśród sytuacji, w których krioablacja nie powinna być traktowana jako standardowa alternatywa dla operacji, wymieniane są między innymi rak zrazikowy, wieloogniskowość lub wieloośrodkowość zmian, rozległa składowa wewnątrzprzewodowa, obecność licznych mikrozwapnień, cechy naciekania naczyń chłonnych lub krwionośnych, wcześniejsze leczenie przedoperacyjne oraz zaburzenia krzepnięcia. Ostateczna decyzja wymaga więc pełnej oceny obrazowej, histopatologicznej i klinicznej.

Krioablacja może ograniczyć zakres leczenia miejscowego, ale nie oznacza rezygnacji z zasad onkologicznego bezpieczeństwa. Dla części pacjentek, zwłaszcza w starszym wieku i z chorobami współistniejącymi, możliwość uniknięcia znieczulenia ogólnego i klasycznej operacji może mieć praktyczne znaczenie. Jednocześnie metoda nie eliminuje potrzeby dalszej opieki onkologicznej.

Po zabiegu konieczne pozostają regularne kontrole kliniczne i obrazowe. Indywidualnie ustala się także dalsze elementy leczenia, w tym ewentualną hormonoterapię, radioterapię czy postępowanie dotyczące węzłów chłonnych. Samo zniszczenie guza niską temperaturą nie kończy procesu terapeutycznego.

Dostępne dane kliniczne dotyczą przede wszystkim starannie dobranych grup pacjentek z małymi, hormonozależnymi i HER2-ujemnymi inwazyjnymi rakami przewodowymi. W badaniu ICE3 oceniano skuteczność krioablacji u kobiet po 60. roku życia z pojedynczymi guzami o średnicy do 1,5 cm. W pięcioletniej obserwacji miejscowy nawrót nowotworu w tej samej piersi odnotowano u 4,3 proc. uczestniczek badania. Wyniki te dotyczą jednak konkretnej populacji chorych i nie powinny być automatycznie odnoszone do wszystkich pacjentek z rakiem piersi.

Guzy nerki zamieniane w kule lodu. Na czym polega krioablacja?

Pierwsza krioablacja guza nerki w Rzeszowie. Nowa metoda leczenia pacjentów

Nowa metoda leczenia raka płuca w Polsce. Przeprowadzono pierwsze krioablacje

Współczesna onkologia coraz częściej poszukuje sposobów ograniczania obciążenia leczeniem tam, gdzie nie pogarsza to rokowania. Dotyczy to między innymi zakresu operacji piersi, postępowania w obrębie węzłów chłonnych czy dostosowywania terapii do biologii nowotworu i wieku chorej.

Krioablacja może być jednym z narzędzi takiego podejścia. Nie zastępuje jednak chirurgii w całej populacji pacjentek z rakiem piersi. Klasyczna operacja nadal pozostaje podstawową metodą leczenia miejscowego dla wielu kobiet, zwłaszcza gdy guz jest większy, ma mniej korzystne cechy biologiczne, jest niewidoczny lub słabo widoczny w USG, występuje w kilku ogniskach albo wymaga jednoczesnej oceny chirurgicznej węzłów chłonnych.

Wprowadzenie krioablacji w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie oznacza natomiast poszerzenie możliwości terapeutycznych dla wybranych pacjentek. Metoda może mieć szczególne znaczenie wtedy, gdy tradycyjna operacja byłaby obciążona większym ryzykiem, a nowotwór spełnia rygorystyczne kryteria kwalifikacji.

Krioablacja może być rozważona jako jedna z metod leczenia miejscowego raka piersi, ale nie każda pacjentka z małym guzem będzie do niej kwalifikowana. O wyborze postępowania decydują nie tylko wiek i wielkość zmiany, lecz także jej typ histopatologiczny, cechy biologiczne, stan węzłów chłonnych, wyniki badań obrazowych oraz ogólny stan zdrowia.

W czasie konsultacji warto zapytać lekarza, czy nowotwór spełnia kryteria kwalifikacji do leczenia małoinwazyjnego, jak będzie wyglądało dalsze postępowanie po zabiegu i jaki plan kontroli zostanie zaproponowany. Ważne jest również ustalenie, czy procedura jest dostępna w konkretnym ośrodku oraz na jakich zasadach może zostać wykonana.

Na czym polega krioablacja raka piersi?
Krioablacja to zabieg małoinwazyjny, podczas którego do guza wprowadza się specjalną sondę chłodzącą. Bardzo niska temperatura niszczy komórki nowotworowe. Procedura jest wykonywana pod kontrolą USG, zwykle w znieczuleniu miejscowym.

Czy krioablacja może zastąpić operację raka piersi?
Tylko u wybranych pacjentek. Metoda może być alternatywą dla klasycznej operacji w przypadku małych, biologicznie niskiego ryzyka raków piersi. W wielu sytuacjach chirurgiczne usunięcie guza nadal pozostaje właściwym postępowaniem.

Kto może zostać zakwalifikowany do krioablacji?
Kwalifikacja dotyczy przede wszystkim starszych pacjentek z niewielkim, pojedynczym rakiem przewodowym piersi, dobrze widocznym w badaniu USG, o korzystnych cechach biologicznych i bez klinicznych cech zajęcia węzłów chłonnych.

Czy po krioablacji potrzebne są dalsze kontrole?
Tak. Po zabiegu konieczne są regularne kontrole lekarskie i obrazowe. Lekarz może także zalecić dalsze leczenie, na przykład hormonoterapię lub radioterapię, zależnie od indywidualnej sytuacji pacjentki.

Czy po krioablacji pozostaje blizna?
Zabieg nie wymaga klasycznego cięcia chirurgicznego. W miejscu wkłucia pozostaje niewielki ślad po wprowadzeniu sondy. Zniszczona tkanka guza ulega stopniowemu wchłonięciu przez organizm.

Czy krioablacja jest dostępna dla wszystkich pacjentek w Polsce?
Nie. Metoda jest wdrażana w wybranych ośrodkach i wymaga kwalifikacji przez zespół leczący. Informacje o dostępności oraz sposobie finansowania procedury należy uzyskać bezpośrednio w konkretnym ośrodku.

Krioablacja guza nerki w Opolu. Małoinwazyjna metoda leczenia w USK

Rak nerki z czopem nowotworowym do serca – pierwsza taka operacja na Podkarpaciu

• Artykuł zaktualizowano:

This will close in 0 seconds