Wczesne wykrycie raka płuca może uratować życie, bo daje szansę na leczenie radykalne wtedy, gdy guz jest jeszcze mały. Coraz więcej krajów wprowadza programy badań przesiewowych z użyciem niskodawkowej tomografii komputerowej klatki piersiowej (LDCT). To badanie obrazowe przypomina zwykłą tomografię, ale wykorzystuje dużo mniejszą dawkę promieniowania i trwa zaledwie kilka minut. Kluczowe pytanie brzmi jednak: kogo zapraszać na takie badania, by miały one największy sens?
W Niemczech przeprowadzono duże badanie o nazwie HANSE, które porównało dwie strategie kwalifikacji osób do LDCT. Pierwsza to podejście „sztywnych progów” znane z badania NELSON – liczy się przede wszystkim wiek, liczba „paczekolat” (czyli połączona informacja o liczbie wypalanych papierosów i latach palenia) oraz to, ile czasu minęło od rzucenia nałogu. Druga strategia opiera się na prostym kalkulatorze ryzyka PLCOm2012. Ten kalkulator, oprócz wieku i historii palenia, uwzględnia także kilka powszechnych informacji o zdrowiu i sytuacji życiowej, które razem lepiej przewidują, czy ktoś rzeczywiście zachoruje w najbliższych latach. To nie jest skomplikowany algorytm – to raczej rozsądna checklista: wiek, masa ciała, przewlekłe choroby płuc, przebyty nowotwór w przeszłości, rak płuca w rodzinie, poziom wykształcenia. Celem badania było sprawdzenie, która metoda trafniej wyłuskuje osoby, u których badanie przesiewowe faktycznie wykryje raka.
Do badania włączono ponad pięć tysięcy byłych i obecnych palaczy w wieku 55–79 lat. Wszyscy przeszli LDCT na początku i ponownie po około roku. W tym czasie rozpoznano 111 raków płuca, w większości na wczesnym etapie. Najważniejszy wynik dotyczył „celności” kwalifikacji. Osoby wybrane na podstawie kalkulatora ryzyka PLCOm2012 częściej miały rzeczywiście rozpoznawanego raka niż osoby wybrane tylko według „sztywnych progów” NELSON. Mówiąc prościej: zapraszając na badanie według kalkulatora ryzyka, częściej „trafiamy” na pacjenta, który naprawdę ma chorobę, a rzadziej badamy kogoś, u kogo nic nie znajdziemy. To przekłada się na mniejszą liczbę badań potrzebnych, by wykryć jeden przypadek nowotworu, a więc na lepsze wykorzystanie sprzętu, czasu personelu i pieniędzy. Co ważne, w obu grupach dominowały wczesne stadia choroby, a to właśnie one dają największą szansę na skuteczne leczenie.
Dlaczego kalkulator ryzyka wypada lepiej? Bo uwzględnia fakt, że ryzyko raka płuca nie zależy wyłącznie od tego, ile ktoś palił. Dwie osoby w tym samym wieku i z podobną historią palenia mogą mieć zupełnie inne ryzyko zachorowania, jeśli jedna z nich choruje na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc, ma bliskich z rakiem płuca albo jest ogólnie w gorszym stanie zdrowia. Model PLCOm2012 pozwala to wychwycić i skierować na badanie tych, którzy realnie skorzystają najbardziej. W praktyce oznacza to również, że częściej zapraszamy osoby starsze i takie z większym obciążeniem zdrowotnym – właśnie w tej grupie wykrywamy najwięcej nowotworów.
Badanie HANSE dostarczyło jeszcze dwóch ważnych obserwacji. Po pierwsze, u kobiet w grupie wysokiego ryzyka wykrywano raka nieco częściej niż u mężczyzn, mimo podobnych wyników kalkulatora. Nie oznacza to, że kobiety powinny mieć inne zasady kwalifikacji, ale pokazuje, że nie wolno ich pomijać – a tak bywało, gdy patrzono tylko na „paczkolata”. Po drugie, reguła „15 lat od rzucenia palenia” nie zawsze działa tak, jak myślimy. Ryzyko raka płuca nie znika magicznie po upływie tego czasu, zwłaszcza u osób, które paliły długo i dużo. Kalkulator ryzyka lepiej to równoważy niż prosty limit lat.
Co to znaczy dla pacjentów i dla systemu ochrony zdrowia? Jeżeli kraj planuje lub już prowadzi program badań przesiewowych LDCT, warto kwalifikować na podstawie kalkulatora ryzyka – to rozwiązanie bardziej sprawiedliwe i skuteczniejsze klinicznie. Z perspektywy pacjenta przekaz jest prosty: jeśli palisz lub paliłeś/paliłaś w przeszłości, nie oceniaj ryzyka „na oko”. Porozmawiaj z lekarzem rodzinnym lub specjalistą o kwalifikacji do LDCT z użyciem narzędzia oceny ryzyka. To szybkie, nieinwazyjne badanie może wykryć raka na etapie, gdy możliwe jest leczenie operacyjne lub radykalna radioterapia. Z perspektywy lekarza rodzinnego kalkulator jest łatwy do zastosowania i pomaga mądrzej kierować na tomografię tych, którzy skorzystają najbardziej, unikając niepotrzebnych badań u osób z niskim ryzykiem.
Niskodawkowa tomografia komputerowa w profilaktyce raka płuca. Zapowiedź nowego świadczenia MZ
Oczywiście, żaden program przesiewowy nie jest wolny od ograniczeń. Tomografia, choć niskodawkowa, wiąże się z niewielką ekspozycją na promieniowanie; bywa też, że badanie wykryje zmiany łagodne wymagające dodatkowych kontroli. Dlatego tak ważne jest, aby cała ścieżka – od zaproszenia, przez opis badania (z udziałem doświadczonych radiologów i coraz częściej wspomaganiem komputerowym), po decyzję, co dalej – była dobrze zorganizowana. W badaniu HANSE zadbano o tę jakość: krótkie czasy oczekiwania, jasne zasady postępowania i wysoki odsetek rozpoznań na wczesnym etapie pokazują, że dobrze prowadzony program przynosi realną korzyść.
Wniosek z Niemiec jest praktyczny: zamiast trzymać się sztywnych progów wieku i „paczkolat”, lepiej policzyć rzeczywiste ryzyko zachorowania i na tej podstawie zapraszać na LDCT. Dzięki temu więcej osób usłyszy rozpoznanie na czas, a program będzie działał sprawniej i taniej.
Jeśli jesteś/byłeś palaczem i masz wątpliwości, czy kwalifikujesz się do badań przesiewowych, poproś lekarza o ocenę ryzyka według prostego kalkulatora. To niewielki krok, który może zrobić ogromną różnicę.
Postęp i personalizacja w leczeniu raka płuca: perspektywa kliniczna
Źródło: Lancet Oncology













Zostaw odpowiedź