Zbliżenie na terapię komórkami CAR-T z chimerycznym receptorem antygenowym. Genetycznie zmodyfikowane komórki T ekspresują specjalne białko. Abstrakcyjny trójwymiarowy rendering struktury komórkowej do zastosowań medycznych.
Zbliżenie na terapię komórkami CAR-T z chimerycznym receptorem antygenowym. Genetycznie zmodyfikowane komórki T ekspresują specjalne białko. Abstrakcyjny trójwymiarowy rendering struktury komórkowej do zastosowań medycznych.

Iwona Hus: Jak CAR-T zmienia oblicze hematologii?

Nie ma bardziej zindywidualizowanej terapii od CAR-T, ponieważ powstaje ona „na zamówienie” konkretnego chorego. Poza niezwykłą skutecznością, jest to terapia once and done, co oznacza, że jednorazowe podanie może przynieść długotrwałą odpowiedź. O tym, jak CAR-T zmienia oblicze hematologii mówiła prof. dr hab. Iwona Hus, kierownik Kliniki Hematologii Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie.

Dzięki modyfikacji genetycznej własnych komórek odpornościowych chorego, ta metoda pozwala na precyzyjne rozpoznawanie i niszczenie komórek nowotworowych, minimalizując przy tym uszkodzenia zdrowych tkanek. CAR-T otwiera nową erę medycyny spersonalizowanej, w której leczenie jest dopasowane do unikalnego profilu choroby każdego pacjenta, zwiększając szanse na skuteczną i trwałą remisję.

Obecnie w Polsce terapie CAR-T są refundowane w leczeniu ostrej białaczki limfoblastycznej z komórek B, chłoniaka rozlanego z dużych komórek B (DLBCL), chłoniaka z komórek B o wysokim stopniu złośliwości (HGBCL) oraz chłoniaka grudkowego przekształconego w DLBCL (TFL), w 2. i kolejnych liniach leczenia, chłoniaka z komórek płaszcza w 2. i kolejnych liniach oraz pierwotnego chłoniaka śródpiersia z dużych komórek B (PMBCL) w 3. i kolejnych liniach leczenia.

Prof. dr hab. n. med. Iwona Hus jest wybitną specjalistką w dziedzinie hematologii, onkologii klinicznej i chorób wewnętrznych, obecnie kierującą Kliniką Hematologii w Państwowy Instytut Medyczny MSWiA w Warszawie. Jej główne obszary naukowo-kliniczne to immunobiologia chorób limfoproliferacyjnych, leczenie przewlekłej białaczki limfocytowej, szpiczaka plazmocytowego oraz związane z tym zastosowanie immunoterapii i przeszczepu komórek macierzystych. Wspiera również rozwój diagnostyki i terapii zespołów mielodysplastycznych, podkreślając znaczenie wczesnej diagnozy oraz dostępu do nowoczesnych metod leczenia. Ponadto pełni funkcje w gremiach naukowych i społecznych — jest członkiem wielu towarzystw hematologicznych i autorką licznych publikacji naukowych w tym obszarze.

Coraz większa liczba chorych w Polsce może korzystać z terapii CAR-T, która w przypadku ostrej białaczki limfoblastycznej i wybranych chłoniaków stała się uznanym standardem leczenia. Niestety, wciąż nie mają do niej dostępu pacjenci ze szpiczakiem plazmocytowym oraz w 2. linii pacjenci z chłoniakiem DLBCL, z opornością lub szybkim nawrotem choroby, którzy nie kwalifikują się do transplantacji komórek krwiotwórczych. W obu przypadkach CAR-T byłaby bardzo potrzebną opcją leczenia tak, aby zapewnić wszystkim chorym równą szansę na skuteczne leczenie – podkreślała prof. dr hab. Iwona Hus, kierownik Kliniki Hematologii Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie.

W odróżnieniu od tradycyjnych metod opierających się na wytwarzaniu małych cząsteczek lub stosowaniu leków biologicznych, przeznaczonych do leczenia wielu pacjentów cierpiących na określone choroby, terapia CAR-T jest tworzona indywidualnie dla każdego chorego. Metoda ta polega na pobraniu limfocytów T od pacjenta oraz ich modyfikacji w taki sposób, aby mogły rozpoznawać oraz wiązać się z określonym białkiem docelowym. Docelowe białko może występować zarówno w komórkach nowotworowych, jak i prawidłowych, ze względu na spersonalizowany charakter terapii.

Leczenie CAR-T stanowi duże wyzwanie logistyczne i jest naukowo złożone. Jak przebiega tenp roces? Najpierw z krwi pacjenta pobiera się białe krwinki odpowiedzialne za zwalczanie infekcji w procesie zwanym leukaferezą lub aferezą. Następnie komórki te trafiają d o w yspecjalizowanego zakładu produkcyjnego, gdzie limfocyty T są izolowane i modyfikowane genetycznie tak, aby mogły rozpoznawać i wiązać się ze specyficznym białkiem docelowym, obecnym zarówno na komórkach nowotworowych jak i prawidłowych. W ten sposób w złożonym, wieloetapowym procesie powstają komórki CAR-T. Zmodyfikowane komórki z ekspresją receptora CAR są następnie namnażane w laboratorium w celu uzyskania liczby wystarczającej do podania dawki terapeutycznej.

Ze względu na spersonalizowany charakter procedury proces produkcji może trwać kilka tygodni. Wymaga ścisłej współpracy między producentem a zespołem opieki medycznej. Po zakończeniu wytwarzania komórki CAR-T są kriokonserwowane i odsyłane do ośrodka, w którym leczony jest chory. Przed podaniem terapii CAR-T pacjenci zazwyczaj przechodzą wstępne przygotowanie w postaci niskodawkowej chemioterapii.

Po przeszczepieniu komórki CAR-T mogą się namnażać i atakować komórki wyrażające docelowy antygen, w tym komórki nowotworowe. Pacjenci są natomiast uważnie monitorowani pod kątem potencjalnych działań niepożądanych, które mogą być poważne, a w niektórych przypadkach nawet zagrażać życiu.

Kiedy ta technologia wchodziła do użytku, otrzymywali ją chorzy na agresywnego chłoniaka DLBCL i chorzy na ostrą białaczkę limfoblastyczną (ALL), dla których właściwie nie było już innego ratunku i innej szansy. Około 40 proc. z nich nadal żyje po 4-5 latach, część z nich jest wyleczona. Niestety są też nawroty, dlatego trwają poszukiwania sposobu, co zrobić z pacjentem, u którego doszło do nawrotu po CAR-T. W tej chwili jest tak, że stosujemy tę terapię już na wcześniejszych liniach leczenia, mamy bowiem badania kliniczne, które pokazują, że jeśli chory ma szybki nawrót po pierwszej linii, to zastosowanie u niego CAR-T zamiast kwalifikacji do wysokodawkowanej chemioterapii, przeszczepienia autologicznych komórek krwiotwórczych przynosi lepsze rezultaty – informowała ekspertka.

Obecnie dostępnych jest wiele terapii CAR-T, pojawia się ich coraz więcej. Kilkanaście ośrodków w Polsce leczy nimi swoich pacjentów. Żeby ośrodek mógł leczyć w ten sposób, musi mieć certyfikację, czyli producent leku przeprowadza odpowiednie szkolenie, sprawdza jego wyniki – czy ośrodek, lekarze w nim, cały personel już mogą tę terapię stosować. Wszystko, żeby ona była bezpieczna dla pacjenta i też żeby była podana we właściwy sposób, bo to jest leczenie, które ratuje życie – podkreślała prof. Hus.

Niestety w Polsce nie ma dostępu do wszystkich możliwości, jakie te terapie stwarzają – hematolodzy wciąż czekają na możliwość zastosowania CAR-T u chorych na szpiczaka plazmocytowego. Terapia ta powinna być rozważana nie tylko jako leczenie ratunkowe, ale też jako wczesna i planowana strategia u chorych wysokiego ryzyka.

Bardzo nam też brakuje rozszerzenia refundacji w chłoniaku DLBCL. Badanie kliniczne, na podstawie którego zostały zrefundowane dostępne w Polsce preparaty, obejmowało pacjentów kwalifikujących się do transplantacji autologicznej komórek krwiotwórczych, czyli do 65.-70. roku życia. To oznacza, że jeśli chory kwalifikowałby się do przeszczepienia, to może w drugiej linii przy szybkim nawrocie albo oporności otrzymać terapię CAR-T. Jeśli pacjent ma na przykład 72-73 lata, jest w dobrym stanie ogólnym, ale z racji wieku do wysokodawkowanej chemioterapii już się nie kwalifikuje, to nie może dostać CAR-T w drugiej linii. W takiej sytuacji pacjent musi otrzymać inny rodzaj terapii, który może okazać się nieskuteczny, który może sprawić, że jego stan ogólny się pogorszy. Kolejna grupa to pacjenci, którzy nawracają po roku. Oni też nie mają CAR-T w drugiej linii, tylko dopiero w trzeciej. Więc to są dwie grupy, w przypadku których warto by było, żeby dostęp do tej terapii miały wcześniej – tłumaczyła ekspertka. Bez dostępu do terapii CAR-T pozostają jeszcze chorzy na chłoniaka grudkowego. Terapia ta jest zarejestrowana w Europie, jednak w Polsce wciąż nie została objęta refundacją.

Chłoniak z komórek płaszcza – czy nowe terapie mogą zastąpić przeszczepienie szpiku?

Prof. Dominik Dytfeld: leczenie szpiczaka jest na dobrym poziomie, ale czekamy jeszcze na kilka terapii

Czy CAR-T to rodzaj immunoterapii?

CAR-T to zaawansowana forma immunoterapii komórkowej, do tego wyjątkowo zindywidualizowanej, ponieważ wykorzystuje się w niej własne komórki pacjenta – limfocyty T, poddane modyfikacji genetycznej w celu dobrego rozpoznawania i niszczenia komórek nowotworowych.

Co wiadomo o działaniach niepożądanych terapii CAR-T?

Działania niepożądane wynikają z aktywacji limfocytów T. Może to być zespół wydzielania cytokin. Czasami burza cytokinowa jest tak gwałtowna, że zdarzały się przypadki śmiertelne. Dlatego terapię CAR-T podaje się pacjentowi w szpitalu, w którym jest oddział intensywnej terapii. Niezbędny jest przeszkolony anestezjolog, który w momencie pojawienia się pierwszych objawów, podejmie właściwą interwencję.

Drugi typ działań niepożądanych, które się pojawiają krótko po podaniu leku, to jest neurotoksyczność. Z tego powodu w zespole zajmującym się pacjentem po podaniu CAR-T jest też neurolog. Te objawy niepożądane są już na tyle znane specjalistom, że łatwiej jest im je opanować. Najnowsze technologie dają mniej działań niepożądanych niż te starsze.

Czy CAR-T jest stosowana w nowotworach litych?

Jeszcze nie, ale prace nad CAR-T w leczeniu nowotworów litych są szeroko zakrojone. Dotyczy to zarówno badań przedklinicznych jak i klinicznych wczesnych faz. Problem polega na niewystarczająco specyficznych antygenach docelowych, słabym przenikaniu komórek do guza oraz trudności w ich przemieszczaniu się w organizmie. Najbardziej obiecujące dane raportowano dla neuroblastomy u dzieci.

Czy jakaś terapia CAR-T jest wytwarzana w Polsce?

Tak – zarówno w ramach projektów komercyjnych jak i akademickich. W sierpniu 2025 r. po raz pierwszy w Polsce podano pacjentowi akademickie komórki CAR-T, stworzone i zmodyfikowane całkowicie w ośrodku akademickim – Uniwersytecie Medycznym im. Piastów Śląskich we Wrocławiu. Akademickie CAR-T dają szansę chorym, którzy dotychczas byli wykluczeni z terapii komercyjnych ze względu na wiek (np. osoby po 70. roku życia), podtyp choroby lub brak spełnienia kryteriów refundacyjnych. Pierwszym pacjentem, który otrzymał akademickie CAR-T we Wrocławiu, był 76-letni mężczyzna ze wznową agresywnego chłoniaka. Choroba była zaawansowana, a wcześniejsze leczenie nie dawało satysfakcjonujących efektów.