Immunoterapia jest dostępna dla coraz większej liczby chorych i w coraz wcześniejszych liniach leczenia

Cieszy, że kolejne grupy pacjentów będą mogły skorzystać z tej innowacyjnej formy leczenia. Właśnie teraz, kiedy rozmawiamy o nadziei, jaką daje chorym immunoterapia, mamy silną nadzieję na pozytywną decyzję Ministerstwa Zdrowia w zakresie dostępu do podwójnej immunoterapii w 1. linii leczenia nieresekcyjnego raka jelita grubego z niestabilnością mikrosatelitarną oraz do immunoterapii w leczeniu okołooperacyjnym raka płuca, czyli przed operacją i po niej. Byłaby to fantastyczna wiadomość dla chorych i ich bliskich – mówili eksperci uczestniczący w konferencji inaugurującej kampanię „Immunoterapia Ratuje Życie”.

Immunoterapia stała się standardem leczenia onkologicznego, wielokrotnie zastępującym chemioterapię. Dostępne są dane z wieloletnich obserwacji, które potwierdzają trwałość odpowiedzi na leczenie immunomodulujące u chorych na nowotwory. Dzięki immunoterapii żyją oni znacznie dłużej niż po innym leczeniu systemowym, a u części możliwe jest czasowe przerwanie leczenia, ponieważ układ odpornościowy „uczy się” rozpoznawać nowotwór i dalej skutecznie go kontroluje w trakcie „wakacji terapeutycznych”. To pozwala pacjentom wrócić do aktywnego życia bez konieczności ciągłego leczenia.

Immunoterapia nie polega na bezpośrednim niszczeniu komórek nowotworowych, lecz na uruchomieniu naturalnych mechanizmów obronnych organizmu. Jej celem jest pobudzenie lub „odblokowanie” układu odpornościowego pacjenta, tak aby mógł rozpoznawać i zwalczać komórki rakowe. Oznacza to przywrócenie zdolności układu immunologicznego do walki z nowotworem.

Immunoterapia stała się kolejnym filarem leczenia systemowego nowotworów. Mamy już ok. 30 różnych wskazań, w których immunoterapia jest stosowana na co dzień. Co więcej, to metoda leczenia, która nie tylko zadziałała i przedłużyła życie, ale pozwoliła wyleczyć część chorych na zaawansowane nowotwory, co wcześniej nie było możliwe – wyjaśnia prof. Piotr Rutkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie.

W czerniaku, czyli nowotworze, w którym immunoterapia została udostępniona najwcześniej, obserwowane są już ponad 10-letnie przeżycia chorych leczonych terapią skojarzoną. Wśród pacjentów z zaawansowanym rakiem płuca są tacy, którzy żyją nawet 6 lat od rozpoczęcia leczenia podwójną immunoterapią, a w raku nerki jest to nawet 8–9 lat.

W raku nerki, raku nerkowokomórkowym, wyniki nie są tak spektakularne jak w czerniaku, niemniej widzimy pacjentów, którzy uzyskują czasem nawet całkowitą odpowiedź na leczenie. To oznacza, że w chorobie przerzutowej dochodzi do całkowitej regresji wszystkich zmian przerzutowych – dodaje dr hab. Jakub Kucharz, prof. inst., kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Układu Moczowego NIO-PIB.

Zobacz: Podwójna immunoterapia w raku jelita grubego – czy ma szansę na I linię leczenia?

Zobacz: Leczenie kanapkowe i terapie celowane w niedrobnokomórkowym raku płuca

Immunoterapia to fascynujące połączenie biologii, immunologii i innowacyjnej farmakologii. W przeciwieństwie do tradycyjnych metod leczenia, które bezpośrednio atakują komórki rakowe, ona wzmacnia i mobilizuje naturalną obronę organizmu. Ten mechanizm działa na zasadzie przywrócenia równowagi. Nie wprowadzamy niczego obcego do organizmu, tylko pozwalamy mu wykorzystać własne naturalne zdolności obronne. To właśnie dlatego immunoterapia jest nazywana terapią przyszłości – tłumaczy prof. Maciej Krzakowski, kierownik Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej NIO w Warszawie, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej.

Klinicyści podkreślają, że ogromną korzyścią jest to, iż immunoterapia nie jest stosowana wyłącznie u chorych w stadium zaawansowanym, czyli w stadium uogólnienia – wtedy, kiedy gra toczy się o czas, a nie o trwałe wyleczenie. Obecnie znajduje zastosowanie również w leczeniu chorych na nowotwory we wczesnym stadium, czyli w modelu leczenia radykalnego, które prowadzi do wyleczenia.

Prof. Kucharz wspomina, jakie obawy towarzyszyły onkologom, kiedy wprowadzany był pierwszy lek immunomodulujący, którym był ipilimumab, dostępny w Polsce od 2014 r. Obawy wiązały się z działaniami niepożądanymi, bo od początku było wiadomo, że immunoterapia nie jest od nich wolna. Z tym że – jak podkreśla specjalista – duży odsetek chorych, jeśli je ma, to takie, że nawet o tym nie wie. My widzimy pewne odchylenia w badaniach laboratoryjnych, na przykład wskazujące na zaburzenia czynności tarczycy czy wątroby, ale chory tych nieprawidłowości nie odczuwa. Są też toksyczności, które wymagają intensywnego działania z naszej strony, po to żeby okiełznać, wyciszyć rozpędzony układ odpornościowy.

Jednocześnie ekspert przestrzega przed myśleniem, że teraz tylko immunoterapia może pomóc, a pozostałe terapie są nieefektywne czy w jakiś sposób gorsze. Wybór leczenia jest kwestią bardzo indywidualną, opartą na charakterystyce choroby i cechach molekularnych. Czasami potrzebna jest zarówno immunoterapia, jak i chemioterapia. Tak robi się w niedrobnokomórkowym raku płuca, z tym że chemioterapia jest wtedy znacznie krótsza, niż gdyby była podawana samodzielnie. Leczenie powinno być wybrane w zależności od potrzeb i charakterystyki choroby – czasem będzie to immunoterapia, innym razem inne leczenie systemowe.

Warto pamiętać o jakości życia, decydując się na wybór konkretnego rodzaju leczenia, bo to jest ważny aspekt funkcjonowania człowieka. Zawsze mówię pacjentowi, że moim zadaniem nie jest sprawić, żeby on być może żył dłużej, nie będąc w stanie ruszyć ani ręką, ani nogą. Moim zadaniem jest sprawić, żeby żył dłużej, funkcjonując normalnie, bo teraz jest to możliwe i niektórzy pacjenci wracają do normalnego życia – dobrze funkcjonują zawodowo i społecznie – ocenia dr hab. Damian Tworek z III Kliniki Nowotworów Klatki Piersiowej Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie.

Zobacz: Dr Maciej Kawecki: w raku jelita grubego podwójna immunoterapia skuteczniejsza od pojedynczej WIDEO

W jakim obszarze terapeutycznym, w jakim wskazaniu dostęp do immunoterapii powinien się jeszcze poprawić? Na pewno przyda się więcej immunoterapii w leczeniu choroby wczesnej. Naturalne jest, że leki – nie tylko onkologiczne – najpierw bada się u pacjentów, którzy wyczerpali standard terapii. I tak zaczynała również immunoterapia, ale to było dwie dekady temu. W miarę demonstrowania efektywności tego leczenia u chorych najgorzej rokujących prowadzone są kolejne badania już u pacjentów lepiej rokujących. Immunoterapia przesuwana jest do coraz wcześniejszych linii leczenia, aż w końcu trafia do 1. linii, a z niej do leczenia pacjentów najlepiej rokujących, czyli tych, u których przerzuty jeszcze nie wystąpiły i staramy się za wszelką cenę, żeby nie wystąpiły nigdy – wyjaśnia dr Paweł Potocki z Collegium Medicum w Krakowie.

Ostatnie 5 lat to szereg rejestracji immunoterapii w leczeniu neoadjuwantowym, czyli przed zabiegiem operacyjnym, oraz adjuwantowym, czyli pooperacyjnym. Część z tych rejestracji przełożyła się na praktykę kliniczną polskich onkologów, na przykład w raku piersi, raku płuca i czerniaku. Ale na część refundacji jeszcze czekamy. Na przykład w raku żołądka. Więc pierwsza niezaspokojona potrzeba, moim zdaniem, to wciąż pewne nisze w leczeniu radykalnym, które moglibyśmy zaspokoić, podając wcześniej immunoterapię – podsumowuje dr Potocki.

Spotkanie inaugurujące kampanię „Immunoterapia Ratuje Życie” prowadziła Joanna Konarzewska-Król, dyrektor Fundacji Onkologicznej Nadzieja.

Zobacz: Priorytety zdrowotne: między „game changerami”, „milionerami refundacyjnymi” a szansą na wyleczenie WIDEO