dr Leszek Kraj – Uniwersyteckie Centrum Kliniczne Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego

Dr Leszek Kraj dla ONKOKURIERA o raku dróg żółciowych: między przełomem a niedosytem systemowym

Rak dróg żółciowych pozostaje jednym z największych wyzwań współczesnej onkologii. Rzadki, agresywny, długo przebiegający bezobjawowo, najczęściej rozpoznawany w stadium zaawansowanym. W rozmowie nagranej podczas konferencji „PACJENT W CENTRUM UWAGI” dr Leszek Kraj nie unika trudnych słów. „To rzeczywiście jeden z trudniejszych nowotworów” – podkreśla już na początku wywiadu. I dodaje wprost: przez dwie dekady fundamentem leczenia była wyłącznie klasyczna chemioterapia. Dziś sytuacja zaczyna się zmieniać. Pojawiły się nowe narzędzia, nowe możliwości, nowe nadzieje. Ale – jak wynika z rozmowy – system wciąż nie nadąża za medycyną.

Przez lata pacjenci z zaawansowanym rakiem dróg żółciowych mieli do dyspozycji jedynie chemioterapię. „To była przez dwie dekady podstawa leczenia” – przypomina dr Leszek Kraj. Około pięciu lat temu pojawiła się immunoterapia, stosowana w połączeniu z chemioterapią, co poprawiło efektywność leczenia.

Dziś w Polsce funkcjonuje program lekowy umożliwiający kwalifikację chorych do tzw. immunochemioterapii. To istotna zmiana, choć – jak zaznacza ekspert – nie oznacza pełnej dostępności. „Nie będą to wszyscy pacjenci, tylko tacy, którzy kwalifikują się do programu lekowego. Nie mamy pełnej dowolności”.

Mimo ograniczeń to krok milowy. Po raz pierwszy w pierwszej linii leczenia pojawiła się realna alternatywa, która poprawia wyniki terapii w tej wyjątkowo niekorzystnie rokującej chorobie.

Drugą wielką zmianą ostatnich lat jest rozwój leczenia celowanego. W wielu nowotworach – jak rak jelita grubego czy rak płuca – profilowanie molekularne stało się standardem. W raku dróg żółciowych ten proces dopiero się rozpędza.

Chcielibyśmy znać profil molekularny, ponieważ dla około 20 procent pacjentów są dziś terapie dostępne, zarejestrowane, personalizowane” – mówi dr Kraj. Kluczowe znaczenie mają tu mutacje w genie IDH oraz fuzje lub rearanżacje FGFR. To właśnie w tych podgrupach możliwe jest zastosowanie leczenia celowanego w drugiej linii terapii.

Od lipca 2025 roku w Polsce refundowane są badania molekularne u pacjentów z rakiem dróg żółciowych. To ogromna zmiana. „Dostaliśmy możliwość wykonywania tych badań, rozliczania, to jest procedura refundowana” – podkreśla lekarz.

Dzięki temu można wyłonić wspomniane 20 procent chorych, którzy potencjalnie mogliby skorzystać z terapii personalizowanej. Problem polega na tym, że to wciąż tylko część układanki.

W wywiadzie pada metafora. „Dostaliśmy pistolet, czyli możemy wykonać badanie molekularne, znaleźć cel, ale nie dostaliśmy naboi, bo nie mamy programu lekowego”.

Oznacza to, że choć możliwe jest zidentyfikowanie pacjentów z konkretnymi zaburzeniami molekularnymi, dostęp do leczenia celowanego wymaga dziś skomplikowanej procedury RDTL – ratunkowego dostępu do technologii lekowych. To rozwiązanie czasochłonne i obciążone biurokracją.

Co więcej, aby wystąpić o RDTL, należy wyczerpać wszystkie dostępne opcje terapeutyczne. W praktyce oznacza to, że leczenie celowane często nie jest stosowane w drugiej linii – zgodnie z aktualnymi wytycznymi – lecz dopiero później. A przecież, jak zaznacza dr Kraj, „leczenie personalizowane, im wcześniej stosowane, tym jest skuteczniejsze”.

Program lekowy oznaczałby automatyzm i równość szans. Bez wielotygodniowego oczekiwania na decyzje administracyjne, bez konieczności przechodzenia przez kolejne, mniej skuteczne linie terapii.

Rak dróg żółciowych to nowotwór rzadki, ale wyjątkowo agresywny. Rokowanie – jak mówi wprost dr Kraj – można porównać do raka trzustki. Pięcioletnie przeżycia w całej populacji chorych wynoszą zaledwie 13–14 procent.

„To są złe rokowania” – nie pozostawia złudzeń ekspert.

Leczenie w stadium zaawansowanym ma charakter paliatywny. Nie jest prowadzone z intencją wyleczenia, lecz wydłużenia życia i poprawy jego jakości. W tym kontekście nawet kilkunastomiesięczne wydłużenie mediany przeżycia staje się sukcesem.

A w wąskich, molekularnie wyselekcjonowanych grupach wyniki potrafią być – jak określa to dr Kraj – „spektakularne”. „Mówimy niekiedy o kilkunastu, kilkudziesięciu miesiącach mediany przeżycia, co w tej chorobie jest naprawdę dużym osiągnięciem”.

To jednak dotyczy zaledwie 10–20 procent pacjentów. „Wykonując dziś badania molekularne u większości chorych powiemy: nie mamy mutacji targetowalnej”. Mimo to – jak podkreśla – warto je wykonywać. Pacjent zyskuje pewność, że sprawdzono wszystkie możliwości i wiadomo, jaka strategia jest optymalna.

Nawet w przypadku wprowadzenia programu lekowego nie każdy pacjent automatycznie otrzyma terapię celowaną. Konieczne byłoby spełnienie określonych kryteriów kwalifikacji. Jednak – jak podkreśla dr Kraj – różnica polegałaby na czasie i sprawiedliwości systemu.

Wszyscy mają równe szanse otrzymać to leczenie w bardzo krótkim czasie, bo wtedy to się dzieje automatycznie. Nie musimy szukać kogoś, kto wypełni RDTL, nie musimy czekać na decyzje”.

To, jak mówi, rozwiązanie bardziej ustrukturyzowane i zgodne z aktualnymi wytycznymi klinicznymi. A na końcu – najważniejsze – korzystne dla pacjenta.

Ostatnie dwa lata przyniosły realny postęp: immunoterapia w pierwszej linii leczenia, refundowane badania molekularne, możliwość identyfikacji pacjentów kwalifikujących się do terapii personalizowanej. To zmiany, które jeszcze kilka lat temu wydawały się odległe.

Jednak w raku dróg żółciowych każdy element musi zadziałać jednocześnie. Diagnostyka, dostęp do terapii, sprawny system refundacyjny. Bez tego postęp pozostaje niepełny.

Wywiad z dr. Leszkiem Krajem pokazuje wyraźnie: medycyna jest dziś o krok przed systemem. A dla pacjentów z tak agresywną chorobą każdy miesiąc ma znaczenie.

Rak dróg żółciowych w Polsce. Postęp jest, ale system wciąż nie nadąża:

Dr Leszek Kraj: Medycyna precyzyjna kontra biologia agresora. Dlaczego rak dróg żółciowych pilnie potrzebuje amunicji? WIDEO

Rak dróg żółciowych. Diagnostyka już jest – czas na dostęp do terapii celowanych. WIDEO