Chory, którego układ odpornościowy działa sprawnie, ma mniej powikłań i niekorzystnych zdarzeń w trakcie leczenia onkologicznego. Dlatego warto wzmacniać odporność, ale tylko przebadanymi i sprawdzonymi substancjami, o których mówi prof. dr hab. n. med. Dawid Murawa, chirurg i onkolog, kierownik Katedry Chirurgii i Onkologii Wydziału Lekarskiego i Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Zielonogórskiego, prezes Polskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej.

Jak ważna jest odporność chorego przygotowywanego do zabiegu chirurgicznego i później w trakcie leczenia oraz rekonwalescencji po chorobie onkologicznej?
Układ odpornościowy jest podstawowym graczem, jeżeli chodzi o zmniejszenie ryzyka zachorowań na wszelkie choroby – bez niego nie moglibyśmy funkcjonować. Upośledzenie układu odpornościowego jest istotnym czynnikiem, który powoduje wzrost liczby różnych zdarzeń chorobowych i większą chorobowość. Pacjent, którego układ odpornościowy działa sprawnie, ma mniej powikłań i zdarzeń niekorzystnych w trakcie leczenia onkologicznego. Chory odpowiednio przygotowany do leczenia znacznie szybciej będzie goił rany pooperacyjne, lepiej zniesie chemioterapię. U takiego pacjenta nie będzie dochodziło do przerwania chemioterapii, bo jego parametry życiowe nie będą pozwalały na kontynuację leczenia. Po radioterapii będzie mniej odczynów popromiennych. Stąd coraz większego znaczenia nabiera prehabilitacja – czy to przed leczeniem zabiegowym czy też leczeniem systemowym chemioterapią, immunoterapią w onkologii. Zatem układ odpornościowy i onkologia to dwa bardzo ważne elementy, które powinny ze sobą współgrać. Dzięki dobrze funkcjonującemu układowi odpornościowemu mamy szanse na lepsze wyniki leczenia przeciwnowotworowego.
Czyli obniżona odporność zwiększa ryzyko powikłań plus komplikuje przebieg terapii. Tak można krótko podsumować.
Zdecydowanie tak i my mamy wiele dowodów na to. Najwięcej z nich dotyczy tzw. wsparcia żywieniowego. Jeżeli przygotujemy chorego do leczenia onkologicznego nie ziemniakami, nie chlebem, nie kotletem, tylko przy pomocy różnego typu określonych, sprawdzonych w badaniach preparatów żywieniowych, których wieloprofilowe składy powodują, że ich wpływ na układ odpornościowy jest duży, sprawimy, że ryzyko zdarzeń niekorzystnych, pojawienia się chorób współistniejących w trakcie leczenia onkologicznego jest mniejsze.
Układ odpornościowy starzeje się razem z nami. Czy w praktyce klinicznej widoczny jest związek między starzeniem się organizmu a większą podatnością na choroby?
Oczywiście, że tak. Niestety wiek w nieubłagany sposób powoduje gorsze funkcjonowanie wszystkich narządów i układów w naszym organizmie, w tym układu odpornościowego. Wiemy, że gorzej funkcjonujące procesy naprawy DNA, osłabiony układ odpornościowy, powodują, że z wiekiem poprzez te deficyty mamy więcej zachorowań na nowotwory. Choroby nowotworowe są, jakby na to nie patrzeć, związane z wiekiem. Na swój wiek pacjent nie ma wpływu, natomiast ma wpływ na to, że będziemy o nim mówić „fit senior”. Takie sformułowanie w literaturze medycznej pojawia się na określenie pacjenta, który mimo 80, 85 lat ma zdecydowanie lepsze parametry ogólne i wiek biologiczny. Dlatego dziś nie oceniamy kondycji chorego tylko według wieku metrykalnego, bo to jest tylko jeden z wielu aspektów, ale zwracamy uwagę na całe mnóstwo innych rzeczy. Na przestrzeni ostatniej dekady pojawiło się wiele publikacji w najbardziej cenionych czasopismach medycznych, pokazujących, jak się poprawiły wyniki leczenia onkologicznego chorych w wieku senioralnym, zrównując się z wynikami u osób młodszych.
W jednym z badań pacjentów z rakiem jelita grubego podzielono na dwie grupy – powyżej i poniżej 75. roku życia – i porównano wyniki ich leczenia na początku lat dwutysięcznych i po roku 2010. Dane pokazały istotne statystycznie gorsze wyniki u pacjentów starszych na początku XXI w., natomiast w tym późniejszym zrównały się one z wynikami w młodszej grupie chorych.
Jaki wpływ na układ odpornościowy ma styl życia? Dieta, aktywność fizyczna, odpowiednia ilość snu?
Mają bardzo duży wpływ i znów znajduje to potwierdzenie w licznych badaniach. Niestety pacjenci zanim trafią do nas z powodu choroby, prowadzą określony tryb życia, na który my lekarze oczywiście nie mamy wpływu. W kontekście diety przypomnę, że wysokoprzetworzona żywność, fast-foody w krajach, w których taki schemat żywieniowy dominuje, powodują znacznie większą liczbę zachorowań na raka jelita grubego w porównaniu z krajami, w których zwyczaje żywieniowe są inne. Wiemy doskonale, że wzbogacenie diety chorych specjalistycznymi preparatami żywieniowymi, nawet bezpośrednio przed rozpoczęciem leczenia, daje wymierne korzyści. Mają one na celu nie tylko zapobiegnięcie utraty masy ciała, ale też wzmocnienie odporności.
Druga ważna kwestia – aktywność fizyczna. Od dawna wiemy, że wpływa na układ odpornościowy. Dzisiaj mamy coraz więcej nowych doniesień, że pacjent onkologiczny powinien również być pacjentem aktywnym fizycznie. W Europie, w krajach niemieckojęzycznych, toczy się bardzo duże badanie z udziałem chorych na raka piersi w trakcie leczenia chemioterapią przedoperacyjną. Porównywane są w nim pacjentki, które prowadzą klasyczny dla krajów zachodnich siedzący tryb życia, z grupą o dużej aktywności fizycznej, kontrolowanej przez badaczy poprzez odpowiednie schematy. Na wnioski z tego badania czekamy, ale mamy dużo wcześniejszych dowodów, że aktywność fizyczna, większy dopływ tlenu, sprawniejszy metabolizm powodują lepszą odpowiedź na systemowe leczenie onkologiczne, jakiekolwiek – chemioterapię, immunoterapię, leczenie celowane. I to prawdopodobnie będzie się przekładać na lepszą odpowiedź na leczenie onkologiczne niż u chorych, którzy nie są aktywni fizycznie.
Które mikroelementy, witaminy mają najlepiej udokumentowany wpływ na funkcjonowanie układu odpornościowego? W przestrzeni publicznej, zwłaszcza w Internecie, funkcjonuje wiele niesprawdzonych, niezgodnych z prawdą informacji na ten temat.
Niestety ciągle słyszymy o tak zwanej medycynie alternatywnej, niebezpiecznych zdarzeniach medycznych, czasami zakończonych zgonem, które są jej rezultatem. Ofiar szarlatanów jest wiele. W ubiegłym tygodniu konsultowałem pacjentkę, która od ponad roku, rezygnując z klasycznego leczenia raka piersi, stosowała metody alternatywne. Doprowadziły one do kompletnego rozrostu nowotworu w obrębie układu chłonnego, do zastoju chłonnego w jednej z kończyn górnych. Pacjentka cały czas była przeświadczona, że leczenie jakimiś dziwnymi metodami, jest leczeniem właściwym i skutecznym. Przestrzegam przed takimi wyborami.
Z drugiej strony wiemy, że niektóre suplementy diety wpływają korzystnie na układ odpornościowy, a tym samym potencjalnie mogą być elementami wspomagającymi – podkreślam, wspomagającymi, a nie leczącymi chorego na nowotwór. Mamy takie substancje, które są naukowo przebadane i wiemy, że są stymulantami układu odpornościowego. Przykładowo są to niektóre witaminy. Należą do nich witaminy A, D, E i K, z tym że witamina D jest głównym graczem.
I tutaj mała dygresja. Witamina D w dawkach dostosowanych do masy ciała i wieku pacjenta, w postaci doustnej, w ilości najczęściej 4000 jednostek na dobę w zupełności wystarczy. Przestrzegam przed wlewami dożylnymi. Raz w życiu i mam nadzieję, że jedyny, widziałem pacjentkę po wlewach dożylnych witaminy D. Miała bardzo poważny nowotwór i nie mogła otrzymać chemioterapii, ponieważ te wlewy doprowadziły do masywnej toksyczności i uszkodzenia wątroby. Ta kobieta zginęła z powodu jakiegoś szarlatana. Prawdopodobnie, gdyby mogła otrzymać właściwe leczenie przeciwnowotworowe, nawet gdybyśmy jej nie wyleczyli, to z pewnością przedłużylibyśmy jej życie.
Nie ma też wątpliwości co do korzystnego wpływu witaminy C, która jest znanym od dawna dobrym stymulantem układu odpornościowego. W jej przypadku też tłumaczę pacjentom, żeby nie płacili komuś 2000 zł za rzekomo cudownie działające wlewy, bo za kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych w każdej aptece można mieć taką samą doustną witaminę C, która działa dokładnie tak samo. Wystarczy dawka 500 mg czy 1 g na dobę – to już jest kwestia indywidualna.
W kontekście odporności organizmu mówi się także o roli pierwiastków śladowych, takich jak arsen, cynk i selen. Profesor Jan Lubiński, kierownik Zakładu Genetyki i Patomorfologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, od lat prowadzi badania nad wpływem stężenia mikroelementów (tzw. onkopierwiastków) na funkcjonowanie organizmu i ryzyko rozwoju nowotworów. Część specjalistów wskazuje, że odpowiednio prowadzona suplementacja wybranych mikroelementów może wspierać organizm w trakcie leczenia onkologicznego. Podkreśla się jednak, że wszelkie decyzje dotyczące suplementacji powinny być podejmowane indywidualnie i pod kontrolą doświadczonego zespołu medycznego.
I są jeszcze probiotyki, będące obecnie chyba głównym tematem badawczym w zakresie wpływu na odporność. Probiotyki, czyli bakterie jelitowe, a mamy ich w naszym ciele około dwóch kilogramów. Wiemy, że cała przestrzeń w obrębie układu chłonnego jelit jest stymulowana przez bakterie, przez procesy bakteryjne. W związku z tym prawdopodobnie wpływ bakterii jelitowych na nasz dobrostan, nasz układ odpornościowy jest większy, niż nam się to do tej pory wydawało. A zatem na pewno probiotyki są ciekawym elementem, który warto rozważać nie tylko przy antybiotykoterapii, ale w trakcie leczenia onkologicznego i o tym coraz częściej mówimy.
Chciałbym jeszcze bardzo mocno podkreślić, że nie ma żadnych cudownych substancji, które leczą raka. Kłamstwem jest, co można znaleźć w Internecie, że ktoś coś podał dziesięciu chorym z nieoperacyjnym i nieuleczalnym nowotworem i ich wyleczył. Nie ma takich przypadków.
Mamy takie substancje, które są naukowo przebadane i wiemy, że są stymulantami układu odpornościowego. Przykładowo są to niektóre witaminy. Należą do nich witaminy A, D, E i K, z tym że witamina D jest głównym graczem.
Pojawiaj się coraz więcej badań dotyczących arabinoksylanu MGN-3 i jego właściwości immunomodulujących. Co to za substancja i jakie znaczenie może mieć we wspieraniu odporności?
Mamy coraz więcej różnych badań dotyczących substancji wspierających układ odpornościowy. I oczywiście szukamy kolejnych możliwości, które będą lepsze od tego, czym dysponujemy, a więc witamin C czy D. W związku z czym w przestrzeni naukowej pojawiają się różne doniesienia dotyczące substancji, które mają w szczególny sposób, bardziej selektywny albo mocniejszy, stymulować nasz układ odpornościowy i mogą być ciekawym graczem w temacie wspomagania leczenia tak onkologicznego jak też każdego innego.
Jeżeli chodzi o japoński preparat zawierający arabinoksylan MGN-3, jest on na rynku od kilku lat i doczekał się ponad 70 dużych publikacji naukowych. Postrzegany jest jako istotny stymulant układu odpornościowego, który ma korzystne działanie w hamowaniu zarówno infekcji wirusowych jak i bakteryjnych. Istnieją też doniesienia dotyczące korzystnego wpływu arabinoksylanu u pacjentów onkologicznych, przy czym – podkreślam – nie jest to nowy, cudowny lek na raka.
Na temat arabinoksylanu mamy na przykład niesłychanie ciekawe doniesienie z tego roku, które ukazało się w ważnym czasopiśmie „Integrative Cancer Therapies”. Pokazuje ono korzystny wpływ substancji stymulujących dla pacjentów w trakcie chemioterapii paklitakselem. Badacze dowodzą, że ci chorzy, którzy razem z paklitakselem otrzymywali arabinoksylan, mieli mniej powikłań i lepiej znosili chemioterapię niż ci, którzy dostawali tylko chemioterapeutyk.
Biorąc pod uwagę dane, które posiadamy z licznych publikacji, traktujemy ten preparat jako pewnego rodzaju modulator odpowiedzi immunologicznej. W publikacjach dotyczących arabinoksylanu podkreśla się też jego efekt protekcyjny na komórki wątrobowe. Leki systemowe stosowane w onkologii, zwłaszcza chemioterapeutyki, są metabolizowane w wątrobie. Stąd problemy z tym narządem u chorychprzyjmujących chemoterapię. A jak wynika z badań, arabinoksylan osłania komórki wątrobowe przed toksycznym działaniem chemioterapeutyków.
Arabinoksylan jest pozyskiwany naturalnie czy wytwarzany w laboratorium?
Jest pozyskiwany naturalnie w procesach fermentacji otrębów ryżowych. Należy do substancji naturalnych nazywanych modyfikatorami odpowiedzi biologicznej (BRM). Takimi modyfikatorami są również witaminy i pierwiastki śladowe, o których mówiłem. W badaniach laboratoryjnych i na zwierzętach uzyskano informacje, że ten preparat w największym zakresie, jeżeli chodzi o układ odpornościowy, stymuluje krwinki białe, które nazywamy NK, czyli natural killer. Są one elementem układu odpornościowego odpowiedzialnym głównie za niszczenie komórek zakażonych wirusami oraz komórek nowotworowych. Po zastosowaniu arabinoksylanu dochodzi do dość dużego w porównaniu z grupą kontrolną wzrostu liczby komórek NK i ten wzrost utrzymuje się wiele tygodni po zaprzestaniu terapii.
Zobacz:

• Artykuł zaktualizowano:















Zostaw odpowiedź