W obliczu choroby nowotworowej dzieci i młodzież doświadczają emocjonalnego cierpienia, którego nie widać na wynikach badań. Lęk, samotność, niepewność – towarzyszą im równie silnie jak ból fizyczny. Trzymając za rękę – czasem to jedyne, co możemy zrobić. A często – to najwięcej w chorobie nowotworowej. Miesiąc Świadomości Zdrowia Psychicznego – przypomina, że troska o psychikę młodych pacjentów onkologicznych to nie przywilej, lecz konieczność. Jak alarmuje NIK, wśród nastolatków odnotowano 68% wzrost diagnozowanych zaburzeń psychicznych. Dzieci chore onkologicznie potrzebują dziś naszej uważności bardziej niż kiedykolwiek. Nie pozwólmy, by w chorobie zostały same – również emocjonalnie.

Czy mamy wystarczające kadry do diagnostyki i leczenia pacjentów onkologicznych?

Podkomisja stała do spraw onkologii podczas ostatniego posiedzenia przed sejmowymi wakacjami zajmowała się zasobami kadrowymi w ośrodkach prowadzących diagnostykę i leczenie onkologiczne. Przedstawiciel Ministerstwa Zdrowia przedstawił optymistyczne dane, natomiast eksperci medyczni zwracali uwagę na braki kadrowe.

„We wszystkich dziedzinach, które bezpośrednio albo pośrednio wiążą się z onkologią, obserwujemy wzrost liczby specjalistów. W niektórych przypadkach jest on całkiem dynamiczny. Patrząc szerzej na kwestię specjalizowania się lekarzy, trzeba powiedzieć, że specjalizacje związane z onkologią są dość specyficzne, szczególnie te głównego nurtu, jak onkologia kliniczna, bo trudno je uprawiać poza systemem publicznym. Radioterapia jest najlepszym tego przykładem. W związku z tym zaczynamy dostrzegać, że nie ma prostej prawidłowości: im więcej specjalistów, tym lepiej. Musimy mieć liczbę lekarzy specjalistów w poszczególnych dziedzinach mniej lub bardziej dokładnie skorelowaną z potrzebami w danym zakresie” – powiedział Mariusz Klencki, dyrektor Departamentu Kadr Medycznych w Ministerstwie Zdrowia.

Jak podkreślił przedstawiciel ministerstwa, problemem jest to, że nie do końca wiadomo, jakie będą potrzeby kadrowe za 10, 15 czy 20 lat. Wynika to z faktu, że stale pojawiają się nowe technologie, a w onkologii rozwijają się one wyjątkowo dynamicznie.

„Tym niemniej prowadzimy dość szeroko zakrojone rozmowy studyjne związane m.in. z nowelizacją ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, którą zamierzamy istotnie zmienić pod kątem systemu kształcenia i naboru na kształcenie specjalizacyjne. Dojrzeliśmy do tego, żeby spełnić postulat onkologów i stworzyć moduł podstawowy z onkologii, z którego będą wychodzić moduły szczegółowe – onkologia kliniczna i radioterapia, bo te dziedziny coraz bardziej się przenikają. Radioterapeuta musi mieć wiedzę z chemioterapii, a chemioterapeuta z radioterapii.

Rozwiąże to jeszcze inny problem, ponieważ radioterapeuci narzekają obecnie, że mają kłopot z rekrutacją chętnych do specjalizacji. Absolwenci uczelni medycznych mają niewielką wiedzę o radioterapii, której w trakcie studiów poświęca się mało czasu, w związku z czym ich wiedza na ten temat jest bardzo powierzchowna. Dzięki rozwiązaniu z modułem podstawowym absolwenci będą mogli podjąć bardziej świadomą ostateczną decyzję, bo po jego ukończeniu będą mieli dużo większe kompetencje i wiedzę praktyczną o tym, na czym polega wykonywanie zawodu w tym zakresie”.

„Jeśli chodzi o inne grupy zawodowe, kwestię elektroradiologów mamy uporządkowaną, bowiem pozostają oni w grupie piętnastu zawodów, których działalność jest uregulowana oddzielną ustawą. Wydaje się, że tam to dobrze funkcjonuje” – stwierdził dyr. Klencki.

Przypomnijmy, elektroradiolodzy nie są lekarzami, ale wykonują badania, m.in. RTG, TK i MRI, oraz obsługują specjalistyczną aparaturę medyczną. Współpracują ściśle z lekarzami radiologami. W Polsce zawód ten jest formalnie uregulowany – od marca 2025 r. osoby go wykonujące muszą być wpisane do Centralnego Rejestru Osób Uprawnionych do Wykonywania Zawodu Medycznego.

Fizycy medyczni to specjaliści łączący wiedzę z zakresu fizyki i medycyny. Odpowiadają za kalibrację sprzętu diagnostycznego i terapeutycznego, projektują dawki promieniowania podczas radioterapii oraz nadzorują bezpieczeństwo pacjentów i personelu w szpitalach oraz klinikach onkologicznych. W tym przypadku pojawia się jednak problem, ponieważ fizykiem medycznym zostaje się po ukończeniu specjalizacji.

„Żeby ją zrobić, trzeba być zatrudnionym przez jakiś czas w szpitalu na odpowiednim stanowisku. To jest problem praktyczny, bo dyrektorzy szpitali nie są zainteresowani zatrudnianiem tych osób przed specjalizacją – wolą już gotowych specjalistów. Mamy więc pewien problem logistyczny, nad którego rozwiązaniem pracujemy.

Rozwiązanie typu ustawa o zawodzie fizyka medycznego pewne problemy rozwiązuje, ale stwarza inne. Generalnie więc chyba będziemy musieli poszukiwać prostszego rozwiązania w tym zakresie” – wyjaśnił dyrektor Departamentu Kadr Medycznych w MZ.

Prof. Krzysztof Składowski, konsultant krajowy w dziedzinie radioterapii onkologicznej, poinformował, że w Polsce działa obecnie 48 ośrodków radioterapii. 45 z nich to zakłady lecznicze różnej wielkości. Część ma podlegające im filie. Jeśli chodzi o kadry, lekarzy radioterapeutów jest 701, a 150 jest w trakcie specjalizacji. 45 proc. tych specjalistów ma stopień naukowy. Spośród ponad 500 fizyków medycznych większość to również specjaliści. W systemie pracuje także prawie 1200 elektroradiologów. Mniej więcej 20 proc. zatrudnionych fizyków i lekarzy pracuje w więcej niż jednym ośrodku.

„Aktualne zasoby są wystarczające, zarówno w wymiarze krajowym, jak i regionalnym. Program zmian specjalizacji lekarskich i lekarsko-dentystycznych, zainicjowany przez ministerstwo za pośrednictwem CMKP, stwarza możliwości poprawy naboru i szkolenia. Wspólna inicjatywa konsultantów krajowych oraz prezesów towarzystw, aby powstał wspólny moduł onkologiczny rozpoczynający specjalizację w onkologii klinicznej i radioterapii, może jeszcze bardziej poprawić sytuację” – podsumował swoje wystąpienie prof. Składowski.

Według danych zaprezentowanych przez prof. Annę Latos-Bieleńską, konsultant krajową w dziedzinie genetyki klinicznej, w Polsce jest 153 genetyków klinicznych, z czego 132 jest czynnych zawodowo. Niestety 42 osoby z tej kadry są w wieku emerytalnym lub powyżej 70. roku życia. W związku z tym pozostaje mniej niż 100 genetyków klinicznych, z których ok. 4 proc. pracuje w obszarze onkologii.

„Chciałam zwrócić uwagę na braki kadrowe w obszarze onkologii, jeśli chodzi o interpretację wyników badań genetycznych, oraz na zawód, który występuje w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych, a nosi nazwę doradcy genetycznego. W Polsce takiego zawodu nie ma. Mamy za to wspaniałych genetyków klinicznych. Mówię o tym dlatego, że to jest ogromna luka, ponieważ pacjenci, którym wykonuje się onkologiczne badania genetyczne, nie mają szansy na poradę genetyczną. I tu pojawia się doradca genetyczny, funkcjonujący w krajach zachodnich” – powiedziała prof. Edyta Borkowska, konsultant krajowa w dziedzinie laboratoryjnej genetyki medycznej.

Doradca genetyczny w krajach zachodnich informuje pacjenta o znaczeniu badań genetycznych. Absolutnie nie zastępuje porady lekarskiej, ale zapoznaje chorego z możliwymi konsekwencjami w przypadku wyniku pozytywnego. Może również pozyskiwać świadomą zgodę pacjenta na wykonanie kolejnego badania genetycznego.

„Brakuje w naszym systemie odrębnego produktu rozliczeniowego, jakim jest porada diagnostyczna w obszarze genetyki medycznej. Bo to nie jest porada, którą świadczy lekarz. To jest porada, którą w krajach zachodnich świadczy genetic counselor, a w naszym kraju byłoby idealnie, gdyby mogła to robić najbardziej przygotowana do tego kadra, czyli specjaliści laboratoryjnej genetyki medycznej” – stwierdziła prof. Borkowska. Jak dodała, wsparłoby to genetyków klinicznych.

Podkreśliła również, że diagnosta ze specjalizacją z laboratoryjnej genetyki medycznej wykonuje badania genetyczne i ma nawet większą wiedzę niż doradcy na Zachodzie.

„Absolutnie nie chodzi o żadne decyzje terapeutyczne, bo to jest zarezerwowane dla zawodu lekarza. Nasza kadra to obecnie 280 specjalistów w tym obszarze, z których jedna trzecia posiada tytuł naukowy. Kadra genetyków klinicznych jest wyśmienicie wykształcona, bo na tę wspomnianą mniej więcej setkę ok. 90 osób posiada tytuły naukowe i dodatkowe specjalizacje. To oznacza, że ich czas jest jeszcze bardziej ograniczony, bo dzielą pracę naukową i aktywność w obszarze innych specjalizacji. Około 100 kolejnych diagnostów jest w trakcie specjalizacji, więc w krótkim czasie mamy szansę mieć grupę ok. 400 osób. Podejrzewam, że jakieś 10 proc. z nich ma takie predyspozycje i chęć, żeby na przykład jeden dzień pracy w tygodniu poświęcić na porady genetyczne” – poinformowała konsultant krajowa w dziedzinie laboratoryjnej genetyki medycznej.

Obecny potencjał kadrowy i infrastrukturalny medycyny nuklearnej nie odpowiada prognozowanemu wzrostowi zapotrzebowania w tej dziedzinie. Według danych Ministerstwa Zdrowia za 2023 r. specjalistów medycyny nuklearnej było w kraju 324. Badanie ankietowe przeprowadzone przez Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej we wszystkich placówkach publicznych, których jest 50, pokazało, że czynnych zawodowo jest tylko 138 takich specjalistów.

Jak powiedział podczas posiedzenia przedstawiciel PTMN, w ministerialnym rejestrze pojawiają się osoby, które mają podwójne lub potrójne specjalizacje i albo działają poza systemem publicznym, albo pracują w innych dziedzinach medycyny. Są też zakłady medycyny nuklearnej, w których nie ma żadnego specjalisty zatrudnionego na etacie.

W tej dziedzinie jest 65 rezydentów, ale ponieważ połowa ze 138 czynnych zawodowo specjalistów medycyny nuklearnej jest w wieku przedemerytalnym lub emerytalnym, aktualna liczba rezydentów pozwala wyłącznie na wypełnienie luki pokoleniowej. Nie gwarantuje właściwego poziomu kadr ani zabezpieczenia potrzeb zdrowotnych, ani potrzeb wynikających z rozwoju medycyny nuklearnej. Dlatego PTMN proponuje zwiększenie liczby miejsc rezydenckich, a także uznanie specjalizacji za deficytową i podstawową.

Diagnostyka insulinooporności – jakie badania wykonać i jak interpretować wyniki?

Onkologia, diagnostyka i refundacja leków – minister zdrowia zapowiada ważne zmiany dla pacjentów

• Artykuł zaktualizowano:

This will close in 0 seconds