Opieka medyczna sprawowana przez lekarza, który opiekuje się swoimi pacjentami, chorymi, rodzinami, dziećmi.

Co warto wiedzieć o ONS-ACH

ONS-y powinny stanowić uzupełnienie diety pacjentów, gdy tradycyjne odżywianie nie dostarcza im wystarczającej ilości składników odżywczych. To ważny element procesu przygotowania do leczenia albo rehabilitacji, regeneracji po leczeniu – mówi prof. dr hab. Tomasz Banasiewicz, kierownik Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i Onkologii Gastroenterologicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

PRZECZYTAJ także:
Prehabilitacja – pierwszy krok w stronę zdrowia
Co warto wiedzieć o ONS-ACH
Przygotowanie do ciężkiego leczenia najlepiej rozpocząć zaraz po diagnozie

Na pewno na białko, bo to energia, ale z takich bardziej celowanych elementów żywienia podkreślana jest rola składników immunomodulujących, które mają wpływ na procesy gojenia i naprawy. Są to aminokwasy, nukleotydy, kwasy tłuszczowe omega-3, krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe (SCFA), czyli szereg substancji odżywczych, które mają swoiste działanie pobudzając nasz układ immunologiczno-naprawczy. Na pewno mikroelementy i witaminy są potrzebne. Pandemia COVID-19 pokazała, jak kiepsko wyglądamy z poziomem witaminy D, że ogólnie jako społeczeństwo mamy go bardzo niski i że suplementacja u osób, które są w procesie ciężkiego leczenia, jest bardzo istotna.

Coraz więcej mówi się o probiotykach, o tym, że odpowiednia mikrobiota jelitowa potrafi w bardzo istotny sposób zmniejszyć częstość powikłań u pacjentów otrzymujących przed zabiegiem operacyjnym suplementację probiotykową – w chirurgii kolorektalnej obserwowano 25 proc. mniej zakażeń miejsca operowanego. To jest niesamowity zysk, do którego wystarczy przyjmowanie przez pacjenta probiotyków przez 4-6 tyg. przed zabiegiem.

ONS-y to suplementy żywienia doustnego, które stanowią pewnego rodzaju standaryzację i ułatwienie efektywnego żywienia pacjentów. Ich zaletą jest, że w stosunkowo niewielkiej objętości możemy dostarczyć bardzo istotną ilość białka, wszystkich mikro- i makroelementów. Możemy dobrać najodpowiedniejszy preparat w zależności od potrzeb chorego, możemy na przykład skupić się na białku albo działaniu immunomodulującym. ONS-y są pewnego rodzaju dodatkiem, który ułatwia prowadzenie pacjenta. One nie mają zastąpić naturalnej diety, bo taka dieta, rozsądna, dobrze zbilansowana, powinna stanowić bazę. Natomiast bardzo często pacjenci niedożywieni nie mogą objętościowo jeść dużo, bo brakuje im apetytu, mają różne problemy z układem pokarmowym. Więc jeżeli chcemy im dołożyć odpowiednio zbilansowanych produktów odżywczych, to ONS-y nam to ułatwią, zwłaszcza dobrze dobrane preparaty, które charakteryzują się odpowiednią osmolarnością, czyli tym, że nie pobudzają zbytnio przewodu pokarmowego, nie dają nadmiernego uczucia wypełnienia. Mówiąc krótko, muszą to być ONS-y zindywidualizowane, ale mamy ich taki wybór, że jesteśmy w stanie dobrać w zasadzie do każdej sytuacji odpowiedni produkt.

“Powinniśmy stosować tylko produkty uznane, poszukiwać takich preparatów, które mają jasno podany skład.”

Suplementacja oznacza dostarczanie tego, czego nam brakuje, a nazwy wynikają z pewnych przepisów legislacyjnych. Jeżeli mam preparat, który dostarcza 20 gramów białka i 400 kilokalorii, to czy to jest żywność medyczna specjalnego przeznaczenia, czy wyrób medyczny, czy suplement, nie jest aż takie kluczowe.

ONS-y nie są na receptę, bo nie taka ich rola. Mają w prosty sposób zapewnić wspomaganie organizmu. Generalnie pacjentów przygotowywanych do leczenia możemy podzielić na trzy grupy. Pierwszą stanowią ci bez większych czynników ryzyka, w miarę dobrze odżywieni, którzy mają niewielkie braki żywieniowe. Tych pacjentów można wyedukować za pomocą poradników, aplikacji, ulotek. Bo nam chodzi o to, żeby pacjent przyjmował na przykład 40 gramów białka na dobę więcej niż przyjmował dotąd. Czy on zrobi to poprzez działania dietetyczne, co wcale nie jest takie proste, czy przyjmując dwa polecone ONS-y, które kupił w aptece, to tak naprawdę nie ma istotnego znaczenia. Natomiast w przypadku pacjentów z większym niedożywieniem, powinien interweniować dietetyk, lekarz, którzy doradzą odpowiednie preparaty. I wreszcie mamy trzecią grupę chorych, ciężko niedożywionych, którzy są najtrudniejsi. U nich takie preparaty to może być za mało i konieczne będzie żywienie pozajelitowe.

Standardowe ONS-y mają pełnić rolę wspomagającą. Właśnie dlatego są dostępne bez recepty, bo powinny być elementem procesu przygotowania do leczenia albo rehabilitacji, regeneracji po leczeniu.

Nie tylko choroba – psychologiczne wyzwania pacjentów onkologicznych

Immunomodulacja to proces wpływający na nasz układ immunologiczny, na przebieg regeneracji i gojenia tak, żeby były one bardziej efektywne. W związku z tym powinna się zacząć przed rozpoczęciem leczenia, żeby pacjent w odpowiednim momencie miał już optymalną gotowość układów immunologicznego, regeneracji i naprawczego. Immunomodulacja powinna być rekomendowana wszystkim chorym 7-14 dni przed operacją i w okresie pooperacyjnym – czas trwania zależy od czasu regeneracji, od 7 do 28 dni.

Immunomodulacja przydaje się nawet do tego, żeby organizm wytworzył ładną bliznę, a musi do tego wygenerować dobry, „dojrzały” kolagen, który zostanie prawidłowo „wbudowany”. I do tego między innymi potrzebne są immunomodulatory.

Arginina, tryptofan, nukleotydy, beta-galaktan, kwasy omega-3, krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, to są najbardziej sprawdzone immunomodulatory.

Produktów, które nazywane są suplementami, jest na rynku bardzo dużo. Miałem dziś pacjenta, który powiedział mi, że przyjmuje białko, aminokwasy. Jak zapytałem jakie, pokazał mi produkt sprowadzony z Chin przez Internet, sprzedawany w horrendalnej cenie, gdzie nawet nie do końca określony był skład. Powinniśmy stosować tylko produkty uznane, poszukiwać takich preparatów, które mają jasno podany skład. Jeżeli producent bardzo dokładnie wymienia wszystkie składniki odżywcze, właśnie na przykład argininę, tryptofan, leucynę, lecytynę, jeszcze do tego ich proporcje, to takiemu produktowi możemy zaufać. Gdy na opakowaniu jest napisane tylko „aminokwasy”, to my nie wiemy nic, absolutnie nic. Czym precyzyjniej podany skład, tym bardziej rzetelny jest to wyrób. Wybierajmy to, co dobre, radźmy się dietetyków, lekarzy, pytajmy farmaceutów, bo rynek apteczny jest pewną gwarancją jakości.