Podczas konferencji „Pacjent w Centrum Uwagi” dyskusja o chorobie otyłościowej nabrała wyjątkowego tempa i emocji, koncentrując się na przełomie w systemowej opiece nad pacjentem i rewolucji leczenia otyłości.
RELACJA Z DEBATY KONFERENCJI „PACJENT W CENTRUM UWAGI”
W centrum rozmowy znaleźli się pacjenci, lekarze i decydenci, którzy otwarcie i wspólnie zastanawiali się, jak przełożyć postęp medycyny na realną zmianę systemową. Wśród kluczowych głosów byli:
– Mateusz Oczkowski, zastępca dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia,
– prof. dr hab. Alina Kuryłowicz i prof. dr hab. Leszek Czupryniak – wybitni klinicyści od lat leczący pacjentów z otyłością i cukrzycą,
– oraz Ewa Godlewska, prezes Fundacji na rzecz Leczenia Otyłości, reprezentująca perspektywę chorych.
Dyskusja toczyła się wokół pytania, które dziś coraz częściej powraca w środowisku medycznym i społecznym: czy Polska jest gotowa na refundację nowoczesnych terapii przeciwotyłościowych – leków z grupy analogów GLP-1, które nie tylko skutecznie redukują masę ciała, ale także chronią serce i mózg? Ton rozmowy nie był euforyczny. Był rzeczowy, oparty na danych, a zarazem – co rzadkie w debatach o zdrowiu publicznym – nacechowany porozumieniem pomiędzy lekarzami, pacjentami i przedstawicielem administracji. Dyskusja o chorobie otyłościowej na konferencji „Pacjent w Centrum Uwagi” była wyjątkowo intensywna i otwarta, stawiając pytanie o gotowość Polski na refundację nowoczesnych leków.
Pacjenci chorzy na otyłość są w systemie niewidzialni.
Ministerstwo Zdrowia: realia budżetu i konieczność mądrego wyboru

Mateusz Oczkowski, zastępca dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia, rozpoczął od jasnego postawienia diagnozy – tym razem nie medycznej, lecz ekonomicznej. Polska, choć dostrzega skalę problemu, nie może jednego dnia włączyć do refundacji terapii dla milionów chorych. „Mamy dziewięć milionów osób z otyłością, a koszt miesięcznego leczenia to kilka tysięcy złotych. Pomnóżmy to przez dwanaście miesięcy – i mówimy o miliardach złotych rocznie” – mówił. Nie padło jednak słowo „nie”. Wręcz przeciwnie – w jego wypowiedzi wybrzmiała gotowość do poszukiwania rozwiązań, które pozwolą rozpocząć refundację w sposób racjonalny, etapowy, z jasno określoną grupą pacjentów.
„Najważniejsze to wybrać taką populację, dla której ta inwestycja przyniesie wymierne korzyści zdrowotne i społeczne. Zaczynajmy tam, gdzie efekt zdrowotny i ekonomiczny będzie największy” – podkreślał Oczkowski.
Tym samym, po raz pierwszy w debacie publicznej, głos przedstawiciela resortu zdrowia wybrzmiał w tonie: „tak, ale mądrze”, a nie „nie, bo drogo”. W tym otwarciu klinicyści i pacjenci zobaczyli przestrzeń do wspólnego działania.
Otyłość jest chorobą. Nie defektem charakteru, nie skutkiem braku dyscypliny
Otyłość – choroba przewlekła, a nie kwestia silnej woli
„Otyłość jest chorobą. Nie defektem charakteru, nie skutkiem braku dyscypliny” – podkreśliła dr hab. Alina Kuryłowicz, prof. CMPK, dziekan Szkoły Nauk Medycznych, z Kliniki Chorób Wewnętrznych i Gerontokardiologii, Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego im. prof. W. Orłowskiego Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie. Jej słowa, choć naukowo oczywiste, wciąż brzmią rewolucyjnie w przestrzeni publicznej. Prof. Kuryłowicz wyjaśniała, że choroba otyłościowa to złożony proces biologiczny, w którym tkanka tłuszczowa przestaje być biernym magazynem energii, a zaczyna wydzielać substancje prozapalne, zaburzające funkcjonowanie całego organizmu.
„Nie wystarczy powiedzieć pacjentowi: mniej jedz, więcej się ruszaj. To nie działa. W tej chorobie dochodzi do rozregulowania mechanizmów głodu i sytości, a organizm broni się przed utratą wagi. Dlatego potrzebne jest leczenie farmakologiczne, które pomaga odzyskać kontrolę” – tłumaczyła prof. Alina Kuryłowicz.
Właśnie tu pojawiają się nowoczesne analogi GLP-1 – leki, które działają na ośrodkowy układ nerwowy, zmniejszając apetyt, poprawiając metabolizm i przywracając równowagę hormonalną. Jak podkreśliła, ich zastosowanie wymaga jednak odpowiedniego nadzoru i edukacji pacjenta.
„Nie leczymy wagi, lecz ratujemy serca”
Prof. dr hab. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych UCK Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, mówił z pasją i doświadczeniem praktyka, który od lat widzi na co dzień skutki otyłości wśród pacjentów z cukrzycą typu 2. „Większość moich pacjentów to osoby otyłe. Leczę cukrzycę, ale w istocie leczę otyłość – i jej powikłania” – podkreślał. Według prof. Czupryniaka, nowoczesne analogi GLP-1 to prawdziwy przełom terapeutyczny. „Efekt kliniczny jest spektakularny. Pacjenci tracą na wadze, poprawia się ich kontrola glikemii, ale najważniejsze jest to, że zmniejsza się ryzyko zawałów i udarów. Widzimy to w badaniach – to leki, które realnie chronią życie” – mówił.
Prof. Leszek Czupryniak zwrócił uwagę, że skuteczność tej terapii wykracza daleko poza kwestie estetyczne. W badaniach wykazano, że u pacjentów z otyłością, ale bez cukrzycy, ryzyko poważnych incydentów sercowo-naczyniowych spada o 20 proc. „To pierwszy raz w historii medycyny, gdy możemy powiedzieć: mamy lek na otyłość, który jednocześnie chroni serce. Nie ma bardziej logicznego kierunku refundacji” – podsumował.
„Pacjenci potrzebują wszystkiego – przede wszystkim dostępu”
W dyskusji Ewa Godlewska, prezes Fundacji na rzecz Leczenia Otyłości, mówiła wprost: „Pacjenci z chorobą otyłościową są w systemie niewidzialni”. Opisywała sytuacje, w których osoby z chorobą otyłościową odsyłane są od lekarza do lekarza, słysząc w kółko: „proszę schudnąć”. „Ale jak, skoro choroba na to nie pozwala?” – pytała retorycznie.
Jej zdaniem, kluczowym problemem jest brak systemowej ścieżki leczenia. „W POZ lekarz nie ma ani czasu, ani narzędzi, by prowadzić chorego z otyłością. Nie ma dostępu do dietetyka, psychologa, fizjoterapeuty. Jeśli pacjent nie ma jeszcze cukrzycy czy nadciśnienia, nie kwalifikuje się do żadnego programu. Zostaje sam” – tłumaczyła.
Do tego dochodzi koszt terapii. „Nowoczesne leki działają, ale są poza zasięgiem większości pacjentów. Mówimy o tysiącach złotych miesięcznie. Choroba przewlekła wymaga leczenia przewlekłego – więc bez refundacji to niemożliwe. Wielu pacjentów podejmuje leczenie tylko na chwilę, potem je przerywa i choroba wraca. Tak nie zbudujemy skutecznego systemu” – mówiła. Jej słowa – „potrzebujemy wszystkiego” – nie były emocjonalnym apelem, lecz medycznym postulatem: pacjenci potrzebują kompleksowej opieki i realnego dostępu do leczenia, które działa.
Pacjenci z chorobą otyłościową są w systemie niewidzialni
Lekarze: refundacja to inwestycja, nie koszt
Zarówno prof. Alina Kuryłowicz, jak i prof. Leszek Czupryniak podkreślali, że refundacja nowoczesnych terapii przeciwotyłościowych nie jest luksusem, lecz racjonalną inwestycją. „Każdy zawał, każdy udar, każda hospitalizacja to nie tylko dramat pacjenta, ale i koszt dla państwa. Leki, które te zdarzenia ograniczają, powinny być postrzegane jako element profilaktyki chorób sercowo-naczyniowych” – tłumaczył prof. Leszek Czupryniak.
Prof. Alina Kuryłowicz dodawała, że refundacja powinna być powiązana z edukacją i systemową opieką: „Nie chodzi o to, by każdy pacjent dostał receptę i zniknął. Chodzi o stworzenie logicznego modelu leczenia – z zespołem lekarza, dietetyka, psychologa, fizjoterapeuty. To inwestycja, która się zwróci w zdrowiu, pracy i mniejszej absencji chorobowej”.
Pacjenci tracą na wadze, poprawia się ich kontrola glikemii, ale najważniejsze jest to, że zmniejsza się ryzyko zawałów i udarów.
Ministerstwo: pierwsze kroki i odpowiedzialne decyzje
W dalszej części debaty Mateusz Oczkowski doprecyzował, że resort analizuje różne scenariusze wdrożenia refundacji. „Nie możemy pozwolić sobie na decyzje, które wywrócą budżet do góry nogami, ale możemy i powinniśmy szukać rozsądnego początku. Kluczem jest wskazanie grupy pacjentów o największym ryzyku sercowo-naczyniowym, gdzie leczenie przyniesie najwięcej korzyści” – mówił.
Podkreślił również, że obniżenie cen leków, większa konkurencja rynkowa i generyzacja po wygaśnięciu ochrony patentowej mogą w perspektywie kilku lat znacząco poszerzyć dostępność terapii. „To nie jest zamknięcie tematu, to początek procesu. Refundacja może być etapowa, logiczna i stabilna. Najpierw ci, którzy najbardziej potrzebują. Potem – szerzej” – zapowiedział.
Nie wystarczy powiedzieć pacjentowi: mniej jedz, więcej się ruszaj. To nie działa.
Wspólny cel: choroba otyłościowa przestała być wyrokiem
Debata zakończyła się czymś rzadkim w polskiej ochronie zdrowia – poczuciem, że uczestnicy mówią jednym głosem, choć z różnych perspektyw. Klinicyści przypomnieli, że nowoczesne leczenie otyłości to dziś standard w wielu krajach Europy. Pacjenci apelowali, by nie odkładać zmian, bo „każdy rok zwłoki to tysiące nowych zawałów i udarów”.
Otyłość, jak mówili wszyscy uczestnicy, to choroba XXI wieku – przewlekła, ale możliwa do kontrolowania. Dzięki terapiom opartym na analogach GLP-1 pacjenci mogą nie tylko tracić na wadze, ale przede wszystkim chronić serce, mózg i naczynia krwionośne. „To moment, którego nie wolno przegapić” – podsumowała prof. Alina Kuryłowicz. „Mamy leki, które działają. Teraz czas, by system pozwolił pacjentom z nich skorzystać.”
Debata w ramach konferencji „Pacjent w Centrum Uwagi” pokazała, że między nauką, pacjentem a decydentem nie musi być przepaści. Potrzeba tylko odwagi, by powiedzieć: choroba otyłościowa nie jest już wyrokiem. To choroba, którą można skutecznie leczyć – i którą Polska wreszcie powinna zacząć leczyć na serio.
Panel dyskusyjny – Wyzwania współczesnej medycyny – choroba otyłościowa oraz przewlekłe choroby zapalne jelit:
KOS-BAR: Co dalej z kompleksową opieką nad chorymi na otyłość w Polsce?














Zostaw odpowiedź